<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852</id><updated>2012-01-31T17:57:53.688+01:00</updated><title type='text'>Aweyden</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>89</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-4066717388977448252</id><published>2012-01-31T17:52:00.002+01:00</published><updated>2012-01-31T17:57:53.697+01:00</updated><title type='text'>Albo człowiek albo świnia</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-nKYTCA7DMss/TygdiZmXG3I/AAAAAAAABzs/hXK-gegeq5g/s1600/DSCN1169.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-nKYTCA7DMss/TygdiZmXG3I/AAAAAAAABzs/hXK-gegeq5g/s400/DSCN1169.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703841404889275250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Człowiek działa po ludzku, świnia po „świńsku”. Jednak, jak patrzymy na życie nasze i wokół nas, widzimy, że te dwie rzeczywistości się przenikają. Człowiek robi wiele ”świńskich” rzeczy, a gdzieś w laboratoriach próbuje się uczłowieczyć świnię. Pan wyrzuca demony i pozwala im wejść w świnie. Świnie prowadzone przez demony giną w morzu. Człowiek który życiem bardziej przypomina świnię niż człowieka, asymiluje takim zachowaniem demony, które prowadzą go do morza świata, gdzie utopi się w światowych odmętach. Jezusowi bardziej zależy na człowieku niż na świniach. Człowieka ocala, a świniom pozwala zginąć. Człowiekiem jestem w pełni wtedy, gdy dbam o moje człowieczeństwo, natomiast upodabniam się do zwierzęcia, gdy kieruje mną zwierzęca filozofia - ” przetrwać i przedłużyć gatunek”.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znowu pojawia się „albo albo”. Po raz kolejny obrywamy po nosie, gdy próbujemy żyć na zasadzie „i tego trochę i tego też”. Naturalnie są pewne nazwijmy to „mechanizmy”, które dzielimy ze zwierzętami, jednak my w odróżnieniu od zwierząt mamy rozum i wolną wolę, oraz duszę, w której odbija się światło Chrystusa. Zatem nie możemy usprawiedliwiać swoich grzechów na zasadzie „tak to już jest”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego, albo przyciągam do swojego życia Jezusa, albo demony.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-4066717388977448252?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/4066717388977448252/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=4066717388977448252' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/4066717388977448252'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/4066717388977448252'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2012/01/albo-czowiek-albo-swinia.html' title='Albo człowiek albo świnia'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-nKYTCA7DMss/TygdiZmXG3I/AAAAAAAABzs/hXK-gegeq5g/s72-c/DSCN1169.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-5029893443459256089</id><published>2012-01-31T14:36:00.002+01:00</published><updated>2012-01-31T14:46:09.766+01:00</updated><title type='text'>Poszukiwanie tego co nieuchwytne</title><content type='html'>&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-a5efa9fe12df642c" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v4.nonxt8.googlevideo.com/videoplayback?id%3Da5efa9fe12df642c%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330299875%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D1515EF43E5E2411E8E87C8122AC7B2A2D97E0BE5.323091A3BF6D9F75ADE32068072AFB12F0CB6E6A%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Da5efa9fe12df642c%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DbX7oCmmL2eDYZd--uVdWtuBqGrY&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v4.nonxt8.googlevideo.com/videoplayback?id%3Da5efa9fe12df642c%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330299875%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D1515EF43E5E2411E8E87C8122AC7B2A2D97E0BE5.323091A3BF6D9F75ADE32068072AFB12F0CB6E6A%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3Da5efa9fe12df642c%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DbX7oCmmL2eDYZd--uVdWtuBqGrY&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-5029893443459256089?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/5029893443459256089/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=5029893443459256089' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/5029893443459256089'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/5029893443459256089'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2012/01/poszukiwanie-tego-co-nieuchwytne.html' title='Poszukiwanie tego co nieuchwytne'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-8913968993181684281</id><published>2012-01-24T18:48:00.001+01:00</published><updated>2012-01-24T18:55:22.626+01:00</updated><title type='text'>Królestwo wewnętrznie skłócone</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-DkAkyfHn5uE/Tx7wUnj160I/AAAAAAAABzc/YWo_r9AfJJw/s1600/DSCN2327.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-DkAkyfHn5uE/Tx7wUnj160I/AAAAAAAABzc/YWo_r9AfJJw/s400/DSCN2327.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5701258415304993602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Zarzucono Jezusowi, że zbratał się z siłami ciemności i wspólnie prowadzą pewną grę by zwodzić ludzi. Jezus wyjaśnia, że nie do pogodzenia jest dobro ze złem. Nie może być kompromisu pomiędzy grzechem a łaską. Jeśli królestwo ma dwóch władców, to ciągle będzie wojna o dominację. I jeden i drugi władca rości sobie prawo do wyłączności. My jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Syna Bożego, Jezusa Chrystusa. Szatan próbuje przywłaszczyć sobie to Boże dziedzictwo. Próbuje nas okraść z naszej niewinności (łaski). Pragnie zburzyć to, co Bóg zbudował,  pragnie zburzyć ludzkie piękno i harmonię. A co może zrodzić on, wieczny tułacz? Niepokój, smutek graniczący z rozpaczą, bez nadziei na lepszą przyszłość. Sam pozbawił siebie szczęścia i nie może znieść faktu, że człowiek może być szczęśliwy przy Bogu. Wyparł się pochodzenia Bożego i próbuje pociągnąć za sobą ludzi. A gdzie zmierza? Donikąd. Jeżeli widzimy w dzisiejszym świecie tyle nihilizmu, bezsensu życia, braku wartości, to czy nie jest to dramatyczne działanie kusiciela już nie tylko w życiu poszczególnych ludzi, ale też warstw społecznych a nawet instytucji ustawodawczych? Czy czasem współczesny, tzw. „nowoczesny i postępowy świat” który odrzuca Boga, nie pogrąża się w beznadziejnej otchłani bezsensu i braku celu? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Królestwem Bożym”, czyli terenem, który jest własnością Boga, którego tak bardzo zazdrości ojciec kłamstwa jest człowiek, jego wewnętrzne piękno i zdolność do tego co dobre. I to tak bardzo złości demona. Człowiek zraniony przez grzech pierworodny i choć wolny w kwestii wyboru, kuszony jest przez kusiciela by zaprzeć się swojego dziedzictwa, zaprzeć się piękna, zaprzeć się Boga. By znieprawić siebie do tego stopnia, że przestanie być podobny do Boga. Stąd  konieczność spowiedzi, Komunii św., słuchania Słowa, by wzrastać w swoim podobieństwie do tego, co pierwotne i piękne, a co mieści się wewnątrz samego Boga w Trójcy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na ludzki rozum widać, że coś tu nie gra, skoro diabeł, który chce zawładnąć człowiekiem, wygania swoje wojsko z terenu wcześniej zdobytego. Bez sensu jest zdobywać czyjeś królestwo by zaraz potem je opuścić. (Ciekawe, jest bogactwo słowa. Właśnie dzisiaj sobie tłumaczyłem ten fragment Ewangelii z j. niderlandzkiego na polski, tutaj od razu przyznam, że po prostu uczę się niderlandzkiego, a rozważanie Ewangelii oprócz kwestii duchowej ma też pedagogiczne znaczenie dla mnie:). I tutaj, Jezus „przywołał ich do siebie” użyty jest czasownik „roepen”, co się tłumaczy (za) wołać, (przy) wołać, krzyknąć, krzyczeć. Oczywiście, nie koniecznie musi być tu użyte słowo „krzyknął”, chce jednak zadać sobie i wam pytanie, czy Jezus zwracając się do ludzi zawsze tylko „mówił”, „wołał”, czy czasami też nie „krzyczał”?! Nie jestem biblistą, i nie roszczę sobie w tym momencie prawa do obiektywnej interpretacji tego fragmentu, chcę jednak zwrócić uwagę na obraz Jezusa, którego czasami przedstawia się jako takiego „cukierkowego Boga”, pozbawionego odruchów ludzkich. Myślę, że Jezus w pewnych ważnych kwestiach właśnie krzyczał, bo nie mógł zgodzić się by bluźniono Duchowi Świętemu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Królestwo wewnętrznie skłócone nie może się ostać. Co to jest to królestwo? Jeśli spojrzymy na nie jako na wnętrze człowieka, wówczas możemy zastanowić się nad naszym duchowym wnętrzem. Czy nie jest ono skłócone. Czy w naszym wnętrzu nie ma dysonansu pomiędzy tym co w nas dobre a tym co podsuwa nam pokusa? Oczywiście że tak. Bo skąd tyle smutku, niepokoju, skąd załamania, kryzysy, upadki moralne? Właśnie stąd. Niepokój rodzi się w nas z powodu natury zranionej przez grzech. Dlatego tradycja duchowa Kościoła mówi o konieczności oczyszczenia, oświecenia i zjednoczenia z Bogiem. Oczyszczenie polega na zlokalizowania wroga w obrębie murów. Zidentyfikowanie szpiegów, którzy wtargnęli do nas w owczej skórze, a serce mają napastliwe, ziejące nienawiścią do Ukrzyżowanego. Oczyszczenie, mówiąc w wielkim skrócie, polega na usunięciu z naszego wnętrza śmiercionośnego jadu jakim jest grzech i usunięcie skótków grzechu, a więc wad. Oświecenie to rozpalenie w nas wiary tak, abyśmy słyszeli głos Boga, który będzie coraz bardziej słyszalny i wyczuwalny. Zjednoczenie, to komunia z Jezusem w Jego i mojej śmierci, w Jego i moim zmartwychwstaniu. Trzeba tu od razu powiedzieć, że te trzy elementy (oczyszczenie, oświecenie i zjednoczenie) przeplatają się harmonijnie. Nie ma tak, że raz doświadczę oczyszczenia i już dalej tylko oświecenie, a następnie zjednoczenie. Nie raz możemy się przekonać, że po pięknym czasie np. Wielkiego Postu przychodzą święta, a podczas tych świat lub zaraz po nich wracamy do wymiocin swojej duszy – czyli do tych samych grzechów? (Kto bardziej jest zainteresowany kwestią trzech dróg życia wewnętrznego zachęcam do głębszego studium tego zagadnienia.)  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowiek niezdecydowany, czyli letni, miota się i męczy sam ze sobą. Chce być wierzącym w Boga, ale chce też korzystać z przyjemności grzechu. I dotąd jak będzie trwał w takim zawieszeniu, ciągle będzie przypominał zrujnowane miasto, zniszczone wojenną pożogą. Trzeba się opowiedzieć, po czyjej stronie jestem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-8913968993181684281?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/8913968993181684281/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=8913968993181684281' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/8913968993181684281'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/8913968993181684281'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2012/01/krolestwo-wewnetrznie-skocone.html' title='Królestwo wewnętrznie skłócone'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-DkAkyfHn5uE/Tx7wUnj160I/AAAAAAAABzc/YWo_r9AfJJw/s72-c/DSCN2327.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-8278210121103210425</id><published>2012-01-15T17:50:00.006+01:00</published><updated>2012-01-17T11:11:11.320+01:00</updated><title type='text'>Nowy Rok - początki</title><content type='html'>&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-4ef702d6579d4bf5" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v8.nonxt3.googlevideo.com/videoplayback?id%3D4ef702d6579d4bf5%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330299875%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D54AFF24D5A33AE952ADF334EE8EF6CC7A12CECC7.571E74C99DDB8973A0D3D8726C83007F0CD44343%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D4ef702d6579d4bf5%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DSdZ_ke3y-c0WnZLQiWZmL-QnI4w&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v8.nonxt3.googlevideo.com/videoplayback?id%3D4ef702d6579d4bf5%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330299875%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D54AFF24D5A33AE952ADF334EE8EF6CC7A12CECC7.571E74C99DDB8973A0D3D8726C83007F0CD44343%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D4ef702d6579d4bf5%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DSdZ_ke3y-c0WnZLQiWZmL-QnI4w&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-8278210121103210425?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/8278210121103210425/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=8278210121103210425' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/8278210121103210425'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/8278210121103210425'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2012/01/jak-zaczynac-nowy-rok-to-tylko-w-lesie.html' title='Nowy Rok - początki'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-4326224124322867477</id><published>2012-01-10T23:40:00.001+01:00</published><updated>2012-01-10T23:45:32.818+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/--bUbRBqAuFo/Twy_NMBmHjI/AAAAAAAABy0/bwUBCf4ctmQ/s1600/DSCN3297.JPG" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="300" width="400" src="http://1.bp.blogspot.com/--bUbRBqAuFo/Twy_NMBmHjI/AAAAAAAABy0/bwUBCf4ctmQ/s400/DSCN3297.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Bądź ze Mną zawsze, Panie. Zarówno kiedy jest mi dobrze jak i wtedy gdy czuję bezsilność. Zarówno wtedy gdy niczego mi nie brakuje bo wtedy jestem zdolny do największych głupstw jak i wtedy gdy nie czuję Twego Błogosławieństwa i wydaje mi się, że o mnie zapomniałeś, albo gniewasz się na mnie, że jestem letni, mało gorliwy. Bądź ze mną gdy zmierzam w nieznane, gdy wchodzę w rzeczy nowe z lękiem i drżeniem. Bądź ze mną, gdy przeżywam trudności, gdy noszę krzyż swoich słabości, swoich braków, własnego egoizmu. Wspieraj mnie we wchodzeniu w misterium Twojego Słowa. Wspieraj mnie w pogłębianiu mojej wiary, w której dokonuje się moje spotkanie z Tobą.  Ucz mnie być odważnym. Ucz mnie przekraczać moje ograniczenia. Dodawaj mi odwagi w realizacji Twojej woli względem mojego życia. Zlej na mnie obfitość Swojej łaski, abym uzdolniony Twoimi darami prowadził nowe życie. Przyciągaj mnie do Siebie tym, co tylko Ty masz i co możesz dać każdego kto Ciebie pragnie. Panie Jezu przygarnij mnie do Swojego miłującego Serca. Ucz mnie relacji z Twoją Matką i moją Matką. Ucz mnie zawierzenia, tak jak zawierzyła Tobie Ona, Królowa, pokorna Maryja. Ucz mnie szaleństwa miłości, odwagi podążania za Tobą wszędzie, gdzie przychodzi mi żyć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-4326224124322867477?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/4326224124322867477/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=4326224124322867477' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/4326224124322867477'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/4326224124322867477'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2012/01/badz-ze-mna-zawsze-panie.html' title=''/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/--bUbRBqAuFo/Twy_NMBmHjI/AAAAAAAABy0/bwUBCf4ctmQ/s72-c/DSCN3297.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-5960045393990478554</id><published>2012-01-09T17:29:00.001+01:00</published><updated>2012-01-11T09:03:36.815+01:00</updated><title type='text'>Pokój w czasie wojny czyli marzenia kontra rzeczywistość</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-CJQU8FP6yo8/Tw1BqdhCHvI/AAAAAAAABzE/FtNoy7ek7Ew/s1600/DSCN3324.JPG" imageanchor="1" style="clear:left; float:left;margin-right:1em; margin-bottom:1em"&gt;&lt;img border="0" height="300" width="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-CJQU8FP6yo8/Tw1BqdhCHvI/AAAAAAAABzE/FtNoy7ek7Ew/s400/DSCN3324.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Czasem zdarza się, że szukamy pokoju w czasie wojny. Wydaje się, że zagrożenie życia albo jakieś niesamowite zwroty akcji spotkać można jedynie w amerykańskich filmach. Że takie wydarzenia to tylko świetnie skonstruowany scenariusz filmowy. A czy patrząc na swoje życie nie dostrzegasz dokładnie takich samych zwrotów akcji, wydarzeń, o których wcześniej w życiu byś nie pomyślał, nie pomyślała, że mogą się wydarzyć? Czasem nasze życie przypomina niezły film przygodowy, czasem dramat, czasem horror, komedię familijną, itd.  Gdyby nie to, że właśnie dzieje się w naszym życiu, nigdy byśmy w to nie uwierzyli. Owszem, jest chęć, by nasze życie przypominało najchętniej jakąś rodzinną pełną humoru komedię, ale niestety, życie bogatsze jest niż myślimy i zaskakuje nas niespodziankami. Nauka życia, to otwieranie się na to co nowe, nieoczekiwane, dziwne a czasem niezrozumiałe. Bóg nas zaskakuje, i towarzyszy nam przez Swoje Słowo w tym życiowym rajdzie, gdzie przychodzi nam nie raz pokonywać bardzo trudne odcinki specjalne. On chce karmić nas Swoim Ciałem byśmy pośród życiowych trudności nie umarli z egzystencjalnej nędzy i głodu miłości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-5960045393990478554?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/5960045393990478554/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=5960045393990478554' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/5960045393990478554'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/5960045393990478554'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2012/01/pokoj-w-czasie-wojny-czyli-marzenia.html' title='Pokój w czasie wojny czyli marzenia kontra rzeczywistość'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-CJQU8FP6yo8/Tw1BqdhCHvI/AAAAAAAABzE/FtNoy7ek7Ew/s72-c/DSCN3324.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-7696737979303015635</id><published>2011-12-17T18:20:00.001+01:00</published><updated>2011-12-17T18:20:04.020+01:00</updated><title type='text'>Nieść swój krzyż</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/--vhJqF0q-mc/TuzPPJC6nPI/AAAAAAAABxo/RY2fRptkWsU/s1600/DSCN2083.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="400" width="244" src="http://1.bp.blogspot.com/--vhJqF0q-mc/TuzPPJC6nPI/AAAAAAAABxo/RY2fRptkWsU/s400/DSCN2083.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Właśnie słucham sobie albumu „Mylo xyloto” zespołu Coldplay i ta muzyka nastraja mnie do  refleksji. O wiele łatwiej jest pomagać w niesieniu krzyża innym, pouczać, przypominać o powinnościach. Natomiast najtrudniej jest nieść swój krzyż, bagaż swoich własnych doświadczeń. Znosić to co mnie spotyka, walczyć z tym co mnie kusi. Znosić to co mnie dręczy i męczy. Powoli zaczynam rozumieć sens pustyni, na którą Bóg zawsze wysyła swoich wybranych. Dlaczego w życiu chrześcijanina potrzebna jest pustynia, czyli przestrzeń samotności, gdzie nie ma żadnych świecidełek które cieszą lecz jestem tylko ja i Pan. I ta pustynia to nie koniecznie środek lasu czy zacisze wiejskie. Świetną pustynią może być centrum tłocznego miasta, poranny zatłoczony tramwaj na uczelnię lub do pracy. Tak wiele zła dzieje się w życiu człowieka z powodu niedbałych uproszczeń, bagatelizowania problemów czy udzielania płytkich mechanicznych możliwości rozwiązań. (Owszem coś jest w stwierdzeniu, że czasem warto z problemami się przespać i na drugi dzień spróbować się z nimi zmierzyć). Brak angażowania całej własnej głębi sprawia, że ślizgamy się po powierzchni i nie osiągamy tego co jest nam potrzebne. Jest jeszcze jedna rzecz, czasem za bardzo my działamy, a nie widzimy Jego działania w naszym życiu. Ciągle projektujemy Mu jak ma nas prowadzić itd. Natomiast, gdy coś nie idzie po naszej myśli, wówczas wkurzamy się na...Niego. Często dostrzegam pewną prawidłowość, że emocje mogą tak zdominować umysł, że stają się wyznacznikiem działania. Czy nie zdarza się wam czasem pod wpływem chwili np. wzburzenia wydawać wyroki o świecie, o Bogu, o Kościele, o księżach, o innych ludziach, o żonie, mężu, dzieciach, rodzicach czy o sobie samym? Osobiście uczę się tego, że emocje nie są Bogiem, to że akurat czymś się zapaliłem, albo mam jakieś odczucie nie oznacza od razu znaku z nieba albo głosu Boga. Uczę się oddzielać własne odczucia od głosu Boga, głos własnego sumienia od głosu Boga. Uczę się tego, że moje sumienie może nie wyrażać woli Bożej, że to co ja czuję w głębi siebie samego niekoniecznie musi być Boże. Może być po prostu moje, egoistyczne, ziemskie. Chyba w tym niesieniu swojego krzyża bardzo potrzebne są takie rzeczy jak: wytrwałość pomimo upadków, niezniechęcanie się niepowodzeniami (bo my mamy taką prawidłowość zawieszania broni, gdy coś nam się nie udaje) cierpliwość do siebie samego, cierpliwość wobec Boga (że nie działa tak, jak my byśmy tego chcieli), nadzieja (że skoro w Niego wierzymy, oddaliśmy Mu swoje życie, to On nas będzie prowadził nawet w bardzo pokrzywionym życiorysie), otwartość (czyli nieustanna gotowość podejmowania współpracy z łaską, którą On jak rosę zsyła nieustannie w nasze serca), modlitwa (a więc momenty kiedy to możemy przyjmować Jego łaskę, otwierać się na Jego dary, być z Nim serce przy sercu, rana przy ranie, wrażliwość przy wrażliwości, chory przy lekarzu, stworzenie przy Stwórcy, syn marnotrawny przy kochającym, przebaczającym Ojcu). Nie musimy znać odpowiedzi na wszystkie pytania. Nie wszystko, nawet nasze największe problemy nie muszą się zmienić. Nie chodzi o taką kolej rzeczy. Nie chodzi o to, by uczynić sobie perfekcyjne życie jak z familijnego filmu. Chodzi o odkrycie, że w całej realnej mojej rzeczywistości jestem kochany przez Niego i w tej miłości jest raj. Dzięki tej miłości mogę odkryć, że również ja, z całą moją rzeczywistością, może pokręconą, może zniewoloną, może pełną wielu nieudanych prób, jestem powołany być być z Nim tutaj, a potem tam w rajskiej rzeczywistości. Myślę, też, że trzeba korzystać z całego bogactwa duchowego Kościoła, bo to, że tkwimy w tym samym punkcie i nie znajdujemy odpowiedzi, może być po prostu z naszej winy, bo nie uciekamy się do wszystkich pomocy, jakie daje nam Święta nasza Matka Kościół (grupa formacyjna, modlitewna, liturgia, Słowo Boże, sakramenty, prywatna modlitwa, post, jałmużna, dobre rekolekcje, kierownictwo duchowe, itd.). Czy na pewno korzystam z tego wszystkiego co może mi pomóc nieść mój własny krzyż? Widzę jedno, na pustyni widać lepiej swój krzyż, a tam, gdzie krzyż tam zbawienie. No dobrze. Ktoś tak sobie to przeczyta i może pomyśleć „no to pięknie, super scenariusz życia!”. Ale można też zobaczyć w tym wszystkim jakiś taki głęboki realizm Pana Boga. Ojca, który jest bliżej nas niż myślimy czy zdołamy wyczuć. Ta pustynia jest po to by dostrzec Jego obecność w mojej rzeczywistości, nie na skutek mojego wysiłku, ale dlatego, że On po prostu JEST! W mojej rzeczywistości jest On, nawet gdy Go nie czuję, nawet gdy Go obraziłem moimi grzechami, nawet gdy Go wyrzuciłem z mojego scenariusza. Więc jeśli doświadczam niepowodzeń, jeśli widzę, jak wiele mi się wymyka, to może po to, by móc znaleźć coś jeszcze cenniejszego -  Miłość mojego Boga do mnie. Miłość która jest darmowa, a która objawia się w krzyżu, którego tak bardzo się nie lubi, którego tak bardzo się nie znosi, który jest tak dobijający, a w którym przecież jest moje zbawienie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-7696737979303015635?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/7696737979303015635/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=7696737979303015635' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/7696737979303015635'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/7696737979303015635'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2011/12/niesc-swoj-krzyz.html' title='Nieść swój krzyż'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/--vhJqF0q-mc/TuzPPJC6nPI/AAAAAAAABxo/RY2fRptkWsU/s72-c/DSCN2083.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-4303726920627596084</id><published>2011-11-30T17:54:00.001+01:00</published><updated>2011-11-30T17:54:31.799+01:00</updated><title type='text'>Nie duś się, zrzuć starą skórę!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ZroL71q0EQg/TtZfqr6HPTI/AAAAAAAABv4/dLdi__Fnhi4/s1600/DSCN2012.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="300" width="400" src="http://2.bp.blogspot.com/-ZroL71q0EQg/TtZfqr6HPTI/AAAAAAAABv4/dLdi__Fnhi4/s400/DSCN2012.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Nie wiem czy znane jest wam takie uczucie, że się dusicie, że ciężko się oddycha, że człowiek męczy się i nie znajduje możliwości normalnego funkcjonowania. Chciałbym tutaj poruszyć kwestię, która dotyczy chrześcijan, a konkretniej katolików. Żyjemy sobie blisko Boga (przynajmniej tak może nam się wydawać) być może już od dzieciństwa. Jako dzieci bądź też już młodzież stajemy się ministrantami, tudzież wchodzimy do jakiejś wspólnoty przykościelnej, poznajemy nowych ludzi, rodzą się przyjaźnie, czasem nawet miłości. Funkcjonujemy w ten sposób przez jakiś czas, aż do zmiany szkoły, lub z jakiegoś innego powodu. Nabieramy pewnego klimatu, w którym Pan do nas przychodzi, wiemy kiedy to najczęściej się staje, potrafimy to przyjście Pana utożsamić z konkretnych również miejscem. Problem natomiast zaczyna się, gdy zmieniamy miejsce, otoczenie, klimat. (Jeśli chodzi o miejsce to nie chodzi mi tu bynajmniej o kościół, choć i kościół może stać się narzędziem szantażowania Boga, np. ktoś zmienił parafię, przeniósł się w inne miejsce i „nowy” kościół, do którego teraz przynależy nie pasuje mu, więc nie uczęszcza na Mszę tłumacząc się, że w tym kościele jakoś skupić się nie można.) Ale wróćmy do owego duszenia się. Zjawisko relacji człowieka z Bogiem, (jeśli tak mogę to nazwać) zmienia się wraz ze zmianą miejsca jak i z upływem czasu. Czasem spotkać można takie stwierdzenia: „kiedyś to było inaczej”, „tamten ksiądz to był dopiero ksiądz” itp. W jakiejś mierze może być w tym racja tylko, jest tu obecne jakieś takie zaszufladkowanie Boga, którego działanie sprowadza się do pewnych schematów i wydreptanych już wcześniej ścieżek. Gdyby relacja z Bogiem miała polegać na utartych schematach i świętym spokoju, Abraham nie usłyszałby głosu o wyruszeniu w drogę, tak samo Mojżesz, nie mówiąc już o samym Panu, który „opuścił śliczne niebo a obrał barłogi”. No, więc, jak widzimy Pan chce przekraczać w nas nasze schematy, którymi chcemy Go ująć. Dlaczego dzieje się tak, że człowiek, pragnący żyć blisko Boga wzywany jest do podążania za Tajemnicą, a nie do bezrozumnego klepania wierszyków. (tak na marginesie bardzo lubię różaniec i koronkę, te modlitwy same w sobie są piękne i duchowo bardzo pożywne). Dlaczego człowiek wzywany jest do większego zasłuchania niż pięknego mówienia? Może chodzi tu o pierwsze przykazanie Dekalogu, które przypomina, kto jest Bogiem. Zatem, jeśli człowiek się dusi, to najwyraźniej źle mu jest w jego schemacie. Te uczucia, które towarzyszyły spotkaniu z Bogiem minęły, a jeśli tak, to trzeba ruszać w drogę większego zasłuchania w Jego głos. Może też po to daje nam doświadczyć ścisku w gardle, żebyśmy się nie zasiedzieli w naszej wierze. Oczywiście my, gdy czujemy ów „ścisk” najczęściej, kogo obwiniamy? Na pewno nie siebie, bo przecież tak bardzo pragniemy spotkać się z Panem, mówimy Mu kiedy i jak ma przyjść, a On jakiś taki dziwny, może głuchy, może ślepy, może się nami już nie interesuje, może się pogniewał?  A może na tym miejscu łaski już nie udzieli ale gdzie indziej czeka na nas ze Swoimi darami? Owo miejsce to nie tyle miejsce w rozumieniu materialnym, co raczej nasze usposobienie, nasz sposób patrzenia na Boga i znane nam sposoby Jego przychodzenia. Duchowe duszenie się jest jak noszenie starej skóry z pragnieniem by „na miłość boską” nie odrywała się od ciała. Czy nie ma tutaj jakiejś wielkiej obietnicy nowego życia w Chrystusie? Czy nie jawi się to uczucie duszenia się oprócz czegoś negatywnego również, jako wezwanie do odnowy?Owe zrzucenie starej skóry bywa mylone ze zrzuceniem z ramion krzyża. Np. źle dzieje się w małżeństwie, to chcę rozwodu, który przyniesie nowe lepsze życie, albo duszę się przy Bogu, nudzi mnie to już, to daję sobie na luz z Bogiem i kościołem, czasem tylko przy jakiejś okazji przypomnę sobie o Nim.  Kiedy człowiek dusi się duchowo, oznacza to, że potrzebuje „duchowego tlenu”, a ten można otrzymać otwierając się na Ducha Świętego. Zatem, gdy człowiek odrywa się od miłości Boga, wówczas pozbawia się prawdziwego i głębokiego oddechu. Bo Bogu nie chodzi o uduszenie człowieka,  lecz by zwolnił tempo i dał sobie możliwość pooddychania wiecznością.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-4303726920627596084?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/4303726920627596084/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=4303726920627596084' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/4303726920627596084'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/4303726920627596084'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2011/11/nie-dus-sie-zrzuc-stara-skore.html' title='Nie duś się, zrzuć starą skórę!'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ZroL71q0EQg/TtZfqr6HPTI/AAAAAAAABv4/dLdi__Fnhi4/s72-c/DSCN2012.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-5873461298651992393</id><published>2011-11-06T17:29:00.000+01:00</published><updated>2011-11-06T17:36:22.521+01:00</updated><title type='text'>Ocal w sobie to, co masz najpiękniejszego</title><content type='html'>Słucham sobie właśnie mojego od lat ulubionego zespołu Pearl jam. Do tego posta zachęciły mnie ostatnie pewne przemyślenia. Motto, które gdzieś w głębi cichym głosem brzmi „ocal w sobie to, co masz najpiękniejszego”. Żyjemy w świecie takim, jaki jest, nie wszystko nam się podoba, nie wszystko co dzieje się w nas, nie wszystko jest fajne. Jednak jest jak jest. Nie na wszystko mamy wpływ. Nie wszystko (i nie wszystkich) nawet samych siebie nie potrafimy zmienić. Mamy jakiś tam wpływ na nasze postępowanie, ale trzeba czegoś silnego, co poprowadzi nas przez to życie. I tu zaczynam mówić o Jezusie Chrystusie Panu naszym. Kiedy patrzę na jakość mojej konsekracji, mojego kapłaństwa, mojego zaangażowania w misję tutaj w Belgii, moje relacje z moimi współbraćmi, widzę wiele braków, słabości, grzechów, itd. No i co w związku z tym? Poddać się? Dać sobie na luz? Odpuścić sobie? A może poddać się jakiemuś działaniu różnych uśmierzaczy i tak egzystować na dopalaczach? &lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-LpSiDGPbrTg/Tra1fvVxuoI/AAAAAAAABvQ/R3u01SupFJQ/s1600/DSCN2658.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="300" width="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-LpSiDGPbrTg/Tra1fvVxuoI/AAAAAAAABvQ/R3u01SupFJQ/s400/DSCN2658.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Kiedy obserwuję życie ludzi wokół i swoje życie, widzę, że wiele mamy wspólnego, codzienność, problemy, radości. Mało tego, widzę jak ludzie są ode mnie  o niebo zdolniejsi, bardziej kulturalni, lepiej wychowani, bardziej dostosowani. Jednak wiadomo, nie wszystko jest dostrzegalne na pierwszy rzut oka. Nie wiemy wszystkiego co dzieje się we wnętrzu człowieka, widzimy jego postać, twarz, mimikę, sposób zachowania, ekspresję, tyle. Ale do czego zmierzam. Może jest to pewna egzystencjalna refleksja. Ocal w sobie to co masz najpiękniejszego. Ocal w sobie wrażliwość, którą masz w sobie. Tej naszej wrażliwości nie ukryjemy dzięki jakimś dopalaczom, które nas tłumią i pozwolą wyalienować się z rzeczywistości. Jeśli tak miało by być, narkomani i alkoholicy byliby najszczęśliwszymi ludźmi na świecie, a tak nie jest. Myślę, że tą perłą, która umożliwia ocalenie swojego prawdziwego „ja” jest dostrzeżenie, że jest przy mnie Jezus, bez względu na to jak to moje życie wygląda. To dostrzeżenie Jezusa przy sobie jest łaską wiary. Tak myślę, że łaska próbuje dostać się do naszych zdolności poznawczych na różne sposoby. Historia mojego i twojego życia jest terenem, nad którym przelatuje Duch Święty. Mało tego, Jezus jest wśród nas obecny w całym realiźmie współczesnego świata. Nasz Pan jest największym realistą na świecie. Nie pogardził żłobem, nie gardzi XXI wiekiem. Jeśli świat się jeszcze nie skończył to pewnie dlatego, że On ciągle daje każdemu człowiekowi szansę, możliwość zrozumienia i przyjęcia właściwej postawy względem przemijalności, względem swojego życia i swojej wieczności. Jednak świat nie będzie trwał wiecznie. Przyjdzie kiedyś „wielkie podzielenie”. Przyjdzie kiedyś sumienne podsumowanie połączone z konsekwencją konkretnej wieczności.  W związku z tym, ośmielę się użyć słowa MUSIMY, musimy znaleźć radość prawdziwą, która wypływa poza doczesność. Właśnie ta „nieziemska radość” angażuje nasz zapał w budowanie tego co „dzisiaj” się nazywa. Myślę, że w poszukiwaniu tego „czegoś” kwestią najistotniejszą jest zaangażowanie całej intensywności swojego serca. Czyli innymi słowy Miłość domaga się naszej miłości, mojej miłości. Może jeszcze inaczej. Trzeba nam szukać całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym umysłem. Szukać pełni. Jeśli to będzie się dokonywać, wówczas na drodze naszego poszukiwania pojawi się On, Ukrzyżowany i Zmartwychwstały. Nie musimy wszystkiego rozumieć, nie musimy znać odpowiedzi na wszystkie najważniejsze pytania. Ważne abyśmy zobaczyli, że na tym świecie nie jesteśmy sami. Choćby czasem albo i często lub nawet ciągle nasze życie przypominało splot nieszczęść i życiowych niepowodzeń, On ciągle przy nas jest jak wierny przyjaciel, który nie da się niczym zniechęcić. Tak, Jezus jest bardzo uparty, nawet wtedy, kiedy mówisz Mu żeby sobie poszedł, że nie zasługujesz na Jego miłość. Jest wytrwały, tak jak wytrwał próbę krzyża, tak znosi nasze niepowodzenia, ale On wie i my musimy też wiedzieć, że czeka nas wieczność i nie wolno nam się pomylić, dać się zwieść jakiejś ułudzie. Można przegrać walkę, ale nie wolno nam przegrać wojny! Znamy to. Ale ważne jest by to mocno wbiło się w naszą świadomość i przechodziło w czyny. Jezus widzi jak oporni jesteśmy, jak nasza zmiana ślimacze ma tempo. Jak jesteśmy niestali, niesłowni i wszystko co dotyczy wartości u nas jest na „nie”. Może być tak, że zewnętrznie nie zmienią się nasze największe problemy, że do końca życia pozostanie w nas ślad minionych doświadczeń. Nie znikną pokusy, ale my możemy się w tym wszystkim zmienić. Gdzieś w głębi nas samych możemy zacząć oddychać nowym powietrzem nawet w najbardziej zanieczyszczonym środowisku. Bo nasza egzystencja zależy od odnalezienia tej perły, z którą w ręce trzeba nam przeprawiać się przez wiele bagien, zarośli, skrzyżowań, pustyń, ale wiemy dokąd zmierzamy, znamy obietnicę i znamy Tego, który nam w tej niebezpiecznej wędrówce przewodzi, nie zostawia nas w trudnych momentach, ale idzie przed Nami jak najlepszy, zaprawiony przewodnik, który nigdy się nie poddaje, ale we wszystkim wypełnia wolę Tego, który Go posłał.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-5873461298651992393?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/5873461298651992393/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=5873461298651992393' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/5873461298651992393'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/5873461298651992393'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2011/11/sucham-sobie-wasnie-mojego-od-lat.html' title='Ocal w sobie to, co masz najpiękniejszego'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-LpSiDGPbrTg/Tra1fvVxuoI/AAAAAAAABvQ/R3u01SupFJQ/s72-c/DSCN2658.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-4260571178776820038</id><published>2011-10-17T21:30:00.000+02:00</published><updated>2011-10-19T20:44:50.985+02:00</updated><title type='text'>Postanowienie poprawy</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-V3lgMpWcOTE/TpyDQOHSkCI/AAAAAAAABu0/gW-PeYuuJPk/s1600/DSCN2159.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="300" width="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-V3lgMpWcOTE/TpyDQOHSkCI/AAAAAAAABu0/gW-PeYuuJPk/s400/DSCN2159.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Człowiek przychodzi do Boga, wyznaje grzech, Pan oczywiście jest miłosierny i jak widzi skruchę grzesznika, to się lituje i przebacza. My odchodzimy zadowoleni, innym razem z kacem moralnym, że tak nabroiliśmy, a tu chwila i po grzechu nie ma śladu. Jednak po grzechu ślad  pozostaje. Zranienie, które grzech spowodował, osłabia naturę człowieka. Wolność zraniona przez grzech jest upośledzona w swoim działaniu. Jaki więc wniosek z tego wynika? A no taki, że trzeba uzbroić się w moc z wysoka i podjąć konkretne działanie. Pobyć chwilę przy Panu, a następnie brać się do roboty. Istnieją dwa błędy we współpracy z łaską:&lt;b&gt;1. „Pan za mnie wszystkiego dokona”.&lt;/b&gt;Skąd inąd argument biblijny, jednak rozumienie może być błędne. To myślenie pokazuje, jak człowiek pozostaje bierny, liczy, że Bóg sam wszystko „załatwi”. Nie muszę nic robić, jak Sam zechce, to mi pomoże. Łatwo tu o błąd. Z jednej strony, faktycznie, Hiob siedząc na kupie gnoju, schorowany, pełen boleści mówi: „Pan dał, Pan zabrał, niech imię Pańskie będzie błogosławione”. Hiob widzi swoje ogołocenie i czuje się wobec tego zupełnie bezradny. Zdaje się całkowicie na Pana. Piotr natomiast po swoim zaparciu się Pana, kiedy spotyka Mistrza, mówi do Niego: „Odejdź ode mnie Panie, bo jestem człowiekiem grzesznym”. Widzi, jak  wszystkie jego pomysły na życie zakończyły się fiaskiem. Widzi jak bardzo zgrzeszył wobec Pana. On wybrany na pierwszego spośród Apostołów, przykład dla innych, zaparł się, wyrzekł się swojego Mistrza. Być może nie widzi już swojego miejsca przy Panu. Już nie udaje, nie gra, nie ściemnia, że on nigdy, że on zawsze… W pokorze serca, a może bardziej z pewną rezygnacją mówi do Pana, żeby z niego zrezygnował, bo się nie nadaje, tak bardzo zawiódł. Ale Pan pyta go o miłość, pyta go o to, co dzieje się w jego sercu. Pan odwołuje się do doświadczeń Piotra, odwołuje się do jego serca i wszystkiego tego, co tam siedzi. Piotr potrafi powiedzieć jedynie, że kocha Pana, że bardzo Go kocha. A Pan wzywa go do działania: „Paś owce moje”. Piotra słabego, może będącego w kryzysie wiary, Pan wzywa do wyruszenia w drogę. &lt;b&gt;2. Pan jest w niebie a my na ziemi, nie ma co oglądać się na Boga, samemu trzeba działać.&lt;/b&gt; I znowu nie do końca błędne jest to stwierdzenie. To, co tu pozytywne, to mobilizacja, pewna gotowość do działania. Myślę, że ta gotowość podjęcia działania jest ważna w pracy nad sobą. Jednak gotowość ta wynika z błędnych przesłanek. Obraz Boga w takim podejściu przypomina pewną formę agnostycyzmu, sugerując, że owszem, Bóg jest, ale nie ma żadnego bezpośredniego wpływu na nasze życie tu i teraz. To tak, jakby Bóg sprzeciwiał się ludzkiej wolności, "albo wolność albo Bóg'. Rozwiązaniem może być wzięcie właśnie za punkt wyjścia daru wolności, jaką obdarzył nas Stwórca. Jesteśmy stworzeni wolnymi po to, aby w tej wolności działać. Aby czynić coś, bo tego chcemy, a nie dlatego że musimy. Bóg nas nie ogranicza. Nie programuje nas do jakiegoś schematycznego działania. My sami siebie ograniczamy, nasze ego jest największym schematem, który nami steruje. Pan natomiast posyła nam Ducha Ożywiciela, który nas przekonuje o fałszu, o naszych schematach, i daje natchnienia pokazujące, w którą stronę podążać. Daje nam poznać coś jest prawe i co prowadzi do prawdziwej wolności. Pan uzbraja nas we wszystko, co jest nam potrzebne do podjęcia dobrego działania. Owszem, tak jak u Piotra zna nasze możliwości, nasze ograniczenia, nasz egoizm i ziemskie, a czasem – tak jak u Piotra – „szatańskie czyli przeciwne Chrystusowi myślenie”. A mimo to nie rezygnuje. Bóg nie poddaje się nawet wtedy, kiedy widzi jak człowiek, może już po raz setny wszystko w swoim życiu zepsuł. Ważne jest zatem, aby być wrażliwym na Boga, słuchać Jego głosu, być otwartym na Jego łaskę, na Jego działanie. To wiąże się z refleksją nad własnym życiem, pochyleniem się nad Słowem Bożym i szczerą płynącą z serca modlitwą. Trzeba mieć chwilę czasu na myślenie o woli Bożej i o swoim życiu. Jak to moje życie płynie, w którą stronę podążam. Tak naprawdę dopiero wtedy, gdy człowiek podda się Duchowi Świętemu wraz z Jego uświęcającym działaniem, dopiero wtedy zacznie dziać się coś wartościowego. Ciekawe jest też to, że Pan nas nie opuszcza nawet wtedy, gdy grzeszymy i czujemy się niegodni Jego obecności.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-4260571178776820038?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/4260571178776820038/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=4260571178776820038' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/4260571178776820038'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/4260571178776820038'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2011/10/postanowienie-poprawy.html' title='Postanowienie poprawy'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-V3lgMpWcOTE/TpyDQOHSkCI/AAAAAAAABu0/gW-PeYuuJPk/s72-c/DSCN2159.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-6238730780047878233</id><published>2011-09-26T22:16:00.002+02:00</published><updated>2011-09-26T23:04:23.882+02:00</updated><title type='text'>Po prostu MAZURY!</title><content type='html'>&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-684f15cb7c3f3f4b" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v22.nonxt2.googlevideo.com/videoplayback?id%3D684f15cb7c3f3f4b%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330299875%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D766F9FF3DDE4E321A2748834081105BB7DB75711.40BCBB0B26A25AE48C02DF49F39FB62BA7DD929C%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D684f15cb7c3f3f4b%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DS5Rsn3qzbP1iaWKnGi94yQ2f70s&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v22.nonxt2.googlevideo.com/videoplayback?id%3D684f15cb7c3f3f4b%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330299875%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D766F9FF3DDE4E321A2748834081105BB7DB75711.40BCBB0B26A25AE48C02DF49F39FB62BA7DD929C%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D684f15cb7c3f3f4b%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DS5Rsn3qzbP1iaWKnGi94yQ2f70s&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-6238730780047878233?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/6238730780047878233/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=6238730780047878233' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/6238730780047878233'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/6238730780047878233'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2011/09/po-prostu-mazury.html' title='Po prostu MAZURY!'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-7257350402070697604</id><published>2011-08-29T20:48:00.002+02:00</published><updated>2011-08-30T08:33:22.951+02:00</updated><title type='text'>Śladami św. Franciszka z Asyżu</title><content type='html'>&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-43020b23dcae1c6d" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v20.nonxt4.googlevideo.com/videoplayback?id%3D43020b23dcae1c6d%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330299875%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D2C7C2B1723ED34D3C94B3BE0E2E1200AB437C45F.3DB28BF7F30A5D645A3F724C3958367CECAA2633%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D43020b23dcae1c6d%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DuZ2ofab0G6SYdmZjfO4hijb2vHo&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v20.nonxt4.googlevideo.com/videoplayback?id%3D43020b23dcae1c6d%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330299875%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D2C7C2B1723ED34D3C94B3BE0E2E1200AB437C45F.3DB28BF7F30A5D645A3F724C3958367CECAA2633%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3D43020b23dcae1c6d%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3DuZ2ofab0G6SYdmZjfO4hijb2vHo&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-7257350402070697604?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/7257350402070697604/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=7257350402070697604' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/7257350402070697604'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/7257350402070697604'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2011/08/blog-post.html' title='Śladami św. Franciszka z Asyżu'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-8672275772732673012</id><published>2011-07-19T13:56:00.003+02:00</published><updated>2011-07-19T14:03:14.635+02:00</updated><title type='text'>Jezioro Nawiady</title><content type='html'>&lt;object width="320" height="266" class="BLOG_video_class" id="BLOG_video-e5d0fc908fa411ec" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/get_player"&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true"&gt;&lt;param name="flashvars" value="flvurl=http://v8.nonxt5.googlevideo.com/videoplayback?id%3De5d0fc908fa411ec%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330299875%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D5E15E20ED959D4FED7EC8E6C358B4B3E87AEA92F.1A93083836EA68652230D55090EA15400021A2CE%26key%3Dck1&amp;amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3De5d0fc908fa411ec%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3Dx37FNrIYIOmJP300mQOyVyMnyuI&amp;amp;autoplay=0&amp;amp;ps=blogger"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/get_player" type="application/x-shockwave-flash"width="320" height="266" bgcolor="#FFFFFF"flashvars="flvurl=http://v8.nonxt5.googlevideo.com/videoplayback?id%3De5d0fc908fa411ec%26itag%3D5%26app%3Dblogger%26ip%3D0.0.0.0%26ipbits%3D0%26expire%3D1330299875%26sparams%3Did,itag,ip,ipbits,expire%26signature%3D5E15E20ED959D4FED7EC8E6C358B4B3E87AEA92F.1A93083836EA68652230D55090EA15400021A2CE%26key%3Dck1&amp;iurl=http://video.google.com/ThumbnailServer2?app%3Dblogger%26contentid%3De5d0fc908fa411ec%26offsetms%3D5000%26itag%3Dw160%26sigh%3Dx37FNrIYIOmJP300mQOyVyMnyuI&amp;autoplay=0&amp;ps=blogger"allowFullScreen="true" /&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tylko kilka migawek. Tak na świeżo dzisiaj zrobione. Pozdrawiam wszystkich miłośników Mazur, a szczególnie tych, którzy znają osobiście to jezioro:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-8672275772732673012?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/8672275772732673012/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=8672275772732673012' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/8672275772732673012'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/8672275772732673012'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2011/07/jezioro-nawiady.html' title='Jezioro Nawiady'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-359722864149955251</id><published>2011-06-16T22:41:00.001+02:00</published><updated>2011-06-16T22:52:21.936+02:00</updated><title type='text'>Każdy ma swoją burzę na swoim jeziorze, ale burza to nie wszystko</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-CpnnU1u1PLg/Tfps3jqSd2I/AAAAAAAABrw/lhhT01ptBqU/s1600/IMG_0113.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-CpnnU1u1PLg/Tfps3jqSd2I/AAAAAAAABrw/lhhT01ptBqU/s400/IMG_0113.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5618923186819331938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji mojej 5. rocznicy święceń kapłańskich jak również przy okazji wyświęcenia nowych prezbiterów w naszej kapucyńskiej rodzinie, przypomniała mi się Ewangelia, która przypadła na „moją” mszę prymicyjną w rodzinnej parafii. Była to Ewangelia o burzy na jeziorze. Przypomnę dla niewtajemniczonych, że ja jestem „człowiek z jezior”, Mazury to moje tereny. Pamiętam homilię, w której mój współbrat i ziomek, Marcin, mówił o tym, że do przygody trzeba być przygotowanym, trzeba mieć przy sobie niezbędne rzeczy, pomagające przetrwać w różnych warunkach. Mówił o wierze w Chrystusa, modlitwie, wspólnocie, przyjaźni, wytrwałości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy ma swoją burzę&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak sobie myślę, że życie chyba każdego z nas to taki niezły film przygodowy, z tą różnicą tylko, że scenariusz pisze życie, a zdarzenia dzieją się faktycznie. Doświadczenie momentów niebezpieczeństwa, sytuacji, w których czujemy się zagrożeni, bezsilni wobec miotających nami żywiołów. Zdarzają się sytuacje pełne napięcia, opresje, z których czasem wydaje się, że nie ma wyjścia. Czyż nie są to kwestie bliskie temu, co czasem przeżywamy? Kiedy wypływamy na głębokie wody, kiedy przychodzi noc i fale wzbierają, wówczas tracimy pewność siebie, czujemy realne zagrożenie życia, niebezpieczeństwo przewrócenia łodzi, którą płyniemy. Gdy człowiek przebywa w niebezpiecznym dla siebie miejscu, wówczas szybko o panikę, a w panice człowiek działa instynktownie, nie zawsze rozważnie. Trudno o opanowanie siebie, trudno o spokój.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy ma swoje jezioro&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jezioro, po którym płyniemy, to świat w którym żyjemy. To wszystko, co nas otacza, wszystko, co stanowi naszą codzienność. Świat rządzi się swoimi prawami, ma swoją filozofię, właściwą sobie modę. Albo płyniesz pod prąd i zmagasz się, albo nic nie robisz i nurt wody niesie cię tam gdzie chce. Czasem wydaje się nam, że znamy życie dobrze i nic nas nie zaskoczy, nie przestraszy. A tu proszę bardzo, nie wiadomo skąd wzbierają fale, robi się ciemno i zaczyna się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy ma swoją łódkę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj jest trochę inaczej, bo w łodzi jesteśmy z naszymi bliskimi. Z nimi wspólnie zmagamy się z żywiołami, które nas nawiedzają. (Chyba że ktoś z własnej woli decyduje się na samotność, wówczas w łodzi jest sam i sam zmaga się z tym, co go spotyka.) Często w samej łodzi, wśród bliskich, są różne podejścia do żeglowania. Jeden chce płynąć tam, gdzie nurt wody zaprowadzi, inny ma określony kierunek podróży, więc zmaga się, a ktoś inny jeszcze w ogóle nie jest przekonany i miota się niezdecydowany. Walka z żywiołami nie jest czymś prostym, najgorzej, gdy te żywioły są wewnątrz nas. My sami dla siebie jesteśmy największym zagrożeniem. Nasze intuicje, za którymi idziemy, impulsy, które prowokują nas do tego, a nie innego działania, one nadają często kierunek naszych dążeń. (Gdy człowiek  się boi to albo ucieka albo atakuje. Intuicja podpowiada nam najlepsze rozwiązanie, jednak gdy niebezpieczeństwo przychodzi nagle, wówczas decyzja zapada w ułamku sekundy. Chcę przez to powiedzieć, że nasze działania często są nieprzemyślane, odruchowe, a stąd nie zawsze zgodne z wolą Bożą.)  Cała walka tak naprawdę rozgrywa się wewnątrz nas. Duchowe fale, duchowa ciemność pojawia się zazwyczaj niepostrzeżenie. Ciężkie chwile spadają na nas znienacka, nagle. Czasem jesteśmy wstrząśnięci, jak to, dlaczego ja, dlaczego to dzieje się właśnie w moim życiu, dlaczego ja akurat?&lt;br /&gt;Chcę tu poruszyć pewną delikatną kwestię - nasze ODCZUCIA. Mówi się czasem: „idź za głosem swojego serca”, „słuchaj tego, co podpowiada ci serce”. No dobrze. Tylko, co w przypadku, kiedy nasze odczucia są przeciwne Słowu Bożemu? Co w sytuacji, gdy nasze wnętrze mówi jedno, a Słowo drugie. Co, gdy nie ma pomiędzy tymi dwiema sferami zgody? Czy wtedy także iść za tym, co serce podpowiada? A jeśli idzie się za Tym, co słyszy się w Słowie i wcale nie rodzi się pokój, lecz jeszcze większa walka, większy sprzeciw wobec Słowa i jeszcze większa niechęć? Co wtedy? Co zrobić w sytuacji, gdy idzie się za małym światłem Słowa w ciemności swoich odczuć? Po ciemku, za małym światłem, walcząc i zmagając się z niebezpieczeństwami, które atakują niepostrzeżenie. W sytuacji zagrożenia reagujemy instynktownie, kierując się instynktem przetrwania, żeby było bezpiecznie. Szukamy wtedy takich rozwiązań, które jak najszybciej sprowadzą nas na brzeg. Nasz instynkt samozachowawczy podpowiada nam najczęściej najprostsze rozwiązanie problemu, rozwiązanie, które przyniesie „święty spokój”. Tylko, czy Pan chce, żebyśmy co prędzej dobili do brzegu, gdzie jest „święty spokój” i poczucie pewności i gdzie On „tak naprawdę” nie jest nam koniecznie potrzebny? A co w sytuacji, gdy nie ma fal, pojawia się rutyna, do tego stopnia, że człowiek zapomina o burzy i oddaje się „świętemu nicnierobieniu”? Odczucie spokoju, błogostanu, czy ono jest kryterium dobrego życia? Czy napięcia w naszym życiu mają tylko skutki negatywne?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-359722864149955251?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/359722864149955251/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=359722864149955251' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/359722864149955251'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/359722864149955251'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2011/06/kazdy-ma-swoja-burze-na-swoim-jeziorze.html' title='Każdy ma swoją burzę na swoim jeziorze, ale burza to nie wszystko'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-CpnnU1u1PLg/Tfps3jqSd2I/AAAAAAAABrw/lhhT01ptBqU/s72-c/IMG_0113.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-3957755154311970325</id><published>2011-04-26T21:31:00.005+02:00</published><updated>2011-04-27T08:53:52.408+02:00</updated><title type='text'>Nie tak widzi Bóg jak widzi człowiek</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-pVkrOOFyOgI/TbcilZN3lkI/AAAAAAAABGw/-UG-CO7EYxw/s1600/DSCN1526.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-pVkrOOFyOgI/TbcilZN3lkI/AAAAAAAABGw/-UG-CO7EYxw/s400/DSCN1526.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5599982687478060610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmartwychwstanie pokazuje, że cierpienie ma sens. Kiedy myślimy o działaniu Boga w naszym życiu, to tak czasem może nam się wydawać, że będzie nam tak miło, Jezus przyjdzie tak pogłaszcze, utuli, zrobi się ciepełko i wszystko gra. I wielu ludzi właśnie takiego chrześcijaństwa szuka, gdzie człowiekowi będzie robiło się cieplutko. Owszem, chyba każdy z nas w Chrystusie szuka właśnie ciepła, utulenia i ukojenia. To dokonuje się w relacji miłości, ale chrześcijaństwo to nie tylko ciepłe chwile. Fundamentem chrześcijaństwa jest Wcielenie Syna Bożego w brutalną rzeczywistość świata. Wejście w życie ludzi słabych, obarczonych niedoskonałościami, słabościami, niedojrzałościami. Ukryte życie wśród ludzi. Dalej, głoszenie Słowa do istot niestałych. W końcu okrutne cierpienie i śmierć za nich bez widocznych owoców. No i Zmartwychwstanie, które ostatecznie pokazuje, kto jest Panem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrząc na swoje życie można się zastanawiać, jak to u nas jest, jak to jest u mnie. Co mówi mi moje życie, co mówi mi Pan o mnie samym, co mówi mi o Sobie, co mówią mi moje grzechy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakże często może okazywać się, że choć modlimy się „bądź wola Twoja”, to jednak w praktyce chcemy żeby była nasza wola. Czyż nie mamy własnych koncepcji szczęścia, czy nie mamy pretensji do Pana, że w naszym życiu nie dzieje się tak i tak (i tu pokazujemy Mu wręcz ze szczegółami jak powinno wyglądać nasze życie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Droga, którą Pan nas prowadzi może często wydawać się bezsensowna, głupia. Może często nie zgadzamy się z tym jak Pan nas prowadzi. Modlimy się np. Jezu daj mi to, co jest mi potrzebne żeby stawać się lepszym, a gdy faktycznie Jezus daje nam swój skarb, który się sprawdził i który dokonał najwięcej – cierpienie – wówczas się buntujemy i mówimy "co to to nie". Wszystko tylko nie cierpienie, wszystko tylko nie samotność, wszystko tylko nie moja słabość. Kiedy najbardziej objawia się Moc Chrystusowego krzyża? Wtedy, kiedy widzę moją nędzę, moją samoNiewystarczalność, moją niemoc i moją totalną porażkę. I tu nie chodzi o to, by starać się upaść jak najniżej, żeby móc tę swoją słabość dostrzec. Po prostu warto przypatrzeć się swojemu własnemu życiu, a wtedy zobaczysz, co tobą kieruje, co ci daje radość a co cię zasmuca. I w takiej prostej obserwacji samego siebie zobaczysz to, kim i jaki(a) jesteś. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego Faryzeuszom i uczonym w piśmie tak często obrywało się od Jezusa? Bo ciągle myśleli, że są od niego mądrzejsi, że są mądrzejsi niż Bóg. A przecież ich Bóg przyszedł do nich nie w poniżającym ich majestacie, ale w pokornej postaci Syna cieśli, by nie musieli przy Nim odczuwać kompleksów, poniżenia czy zażenowania. &lt;br /&gt;Jezus powoli prowadzi swoje owce. Na wiele spraw potrzeba po prostu czasu, aż rozjaśni pewne kwestie dotyczące naszego życia. Problemem naszego katolicyzmu często jest to, że nie słuchamy Boga.  A potem narzekamy jak to Bóg jest daleko, nie rozumie, czym żyjemy, nie przejmuje się naszymi problemami. Czy faktycznie Bóg jest  od nas daleko, czy to my o Nim zapominamy i przypominamy sobie tylko wtedy, gdy coś nie gra i trzeba z Nim coś załatwić albo na Niego ponarzekać? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Deus semper maior” mówi stare powiedzenie z Tradycji Kościoła. Bóg zawsze większy. Nie tak dawno, kiedy na przerwie między lekcjami powiedziałem, że Bóg wie lepiej niż my, to usłyszałem z ust nauczycielki i jednego kolegi z klasy, że Bóg to taki cynik, przemądrzałek, coś w tym rodzaju. Brak wiary po prostu, nieznajomość Chrystusa  Boga kochającego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jezu ukrzyżowany za mnie, ucz mnie chodzić za Tobą i choć nie łatwo, ucz mnie być Tobie posłusznym. Ty, który zwyciężyłeś, ucz mnie być cierpliwym wobec siebie samego, abyś Ty mógł we mnie zwyciężać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-3957755154311970325?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/3957755154311970325/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=3957755154311970325' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3957755154311970325'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3957755154311970325'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2011/04/nie-tak-widzi-bog-jak-widzi-czowiek.html' title='Nie tak widzi Bóg jak widzi człowiek'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-pVkrOOFyOgI/TbcilZN3lkI/AAAAAAAABGw/-UG-CO7EYxw/s72-c/DSCN1526.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-3258168694031122883</id><published>2011-03-21T22:10:00.005+01:00</published><updated>2011-03-24T13:52:36.910+01:00</updated><title type='text'>Szukajcie dobra, a nie zła</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/--aiFZVOgS2M/TYe_ixCGefI/AAAAAAAAA5w/n1PWWa1Ie1g/s1600/DSCN0078.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/--aiFZVOgS2M/TYe_ixCGefI/AAAAAAAAA5w/n1PWWa1Ie1g/s400/DSCN0078.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5586644466774997490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szukajcie dobra, a nie zła, abyście żyli, a Pan Bóg będzie z wami. (Am 5,14)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są to słowa jak najbardziej na czasie. I nie chodzi tu tylko o to, co obecnie dzieje się na świecie (kataklizmy, wojny), chodzi o moje i o twoje serce. Życiowy kataklizm zaczyna się od odwrócenia oczu od Boga, który jest miłością, a wojna i zniszczenie to rzeczywistości, które są wewnątrz nas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kataklizm&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrzymy na żywioł, ogrom zniszczeń, który dosłownie zmiata wszystko z powierzchni ziemi. W jednej chwili może zostać zniszczony cały życiowy wysiłek, wszystko, co człowiek uważał za swoje. Widzimy, jak kruche jest życie człowieka, jak w jednej chwili znikają najbliżsi, znika bezpieczeństwo, znika dobrobyt. To, co mocno w tych dniach przemawia to przemijanie. Człowiek przemija, a wraz nim wszystko, co osiągnął. Jeśli życiowe osiągnięcia dotyczą tylko rzeczywistości ziemskich, spraw, które skończą się wraz ze śmiercią, to jest to za mało by dostać się do wiecznej chwały. Jeśli pokładamy nadzieję tylko w tym życiu, to faktycznie tak, jak mówi Słowo Boże jesteśmy godni politowania. Jeśli natomiast „osiągnięcia” (o ile można je takimi nazwać), dotyczą dóbr niezniszczalnych (duchowych), wiara w Chrystusa, miłość Boża, nadzieja wiecznego zbawienia, wówczas to, co się dzieje w naszym życiu nabiera sensu i prowadzi nas ku tajemnicy Boga w Trójcy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wojna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po raz kolejny patrząc na to, co dzieje się na świecie, mamy dowód, że człowiek jest istotą kruchą, a zło jednego człowieka rodzi globalną tragedię. Wojna zawsze zaczyna się w sercu człowieka. Niespokojne serce, albo inaczej, serce, które nie spoczywa na piersi Chrystusa, wywołuje tak czy inaczej zbrodnie. Największa wojna toczy się na terenie naszej duszy, codziennie siły wroga chcą zdobyć teren mojej i twojej duszy, codziennie nasza dusza jest bombardowana rakietami pokus. Próbuje się zabić naszą wiarę, zabić nadzieję na piękne życie i nadzieję na piękną wieczność. Próbuje się również uśmiercić w nas najpierw miłość do Boga, a w konsekwencji miłość do człowieka. Rakiety pokus chcą zniszczyć naszą godność. Codziennie może być chwila, kiedy przegram walkę i wtedy wróg bierze mnie w niewolę, wtedy kusiciel staje się dla mnie dyktatorem, któremu wcale na naszym szczęściu nie zależy, który chce dla nas tego, co najgorsze i nie cofnie się przed niczym. Być może od długiego już czasu  żyjemy pod rządami dyktatora, który trzyma nas w niewoli przywiązania do grzechu, a jakiekolwiek porywy wolności, dusi kolejnym terrorem pokus? Niektórzy owszem, pozbywają się w spowiedzi dyktatora, Chrystus przywraca porządek, tylko, co dalej? Dyktator obalony, ale kto po nim będzie prawodawcą, kto będzie sprawował rządy? Często mechanizm zamkniętego koła ma miejsce w naszym życiu, kiedy spowiadamy się tylko po to by rozładować poczucie winy, uspokoić sumienie, a nie patrzymy w oczy Chrystusowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zniszczenie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakże wielkie spustoszenie czyni grzech, który popełniamy. Jak wiele pięknej wrażliwości, naturalnego wdzięku umiera wraz z ulegnięciem pokusie. Człowiek upodabnia się albo do Boga albo do Bestii, do demona. W niektórych obrazach, demon ukazywany jest, jako odrażająca i przerażająca bestia. Bestia próbuje nas upodobnić do siebie, nie mając w sobie piękna, robi wszystko, byśmy my również to piękno utracili. Robi wszystko by zastąpić nam Boga. Piękno, które Bóg w nas stworzył, jest podobieństwem do Niego i tego nie może znieść Bestia. Bestia nienawidzi piękna, podszywa się pod piękno łudząc serce ludzkie, bazując na ludzkich słabościach, a gdy człowiek da się nabrać, uśpi swoje sumienie, czyli właściwy osąd rzeczy, wówczas ulega ułudzie grzechu, który powoli odsłania prawdziwe oblicze zła. Człowiek przesiąknięty złem zmierza w stronę autodestrukcji. Jest toksyczny, duchowo zainfekowany, zaraźliwie zły. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak jak zbawienie zaczyna się już tutaj na ziemi, tak samo potępienie również już tutaj się zaczyna. Każdy z nas swoimi czynami podejmuje decyzję, gdzie chce spędzić swoją wieczność.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-3258168694031122883?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/3258168694031122883/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=3258168694031122883' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3258168694031122883'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3258168694031122883'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2011/03/szukajcie-dobra-nie-za.html' title='Szukajcie dobra, a nie zła'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/--aiFZVOgS2M/TYe_ixCGefI/AAAAAAAAA5w/n1PWWa1Ie1g/s72-c/DSCN0078.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-1194758910205012075</id><published>2011-03-07T21:13:00.006+01:00</published><updated>2011-03-08T06:52:53.736+01:00</updated><title type='text'>2 sposoby prześladowania chrześcijan</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-2MDwM37tFwo/TXU_Q45fWII/AAAAAAAAA4U/ry6kDl07J3U/s1600/Obraz%2B026%2B-%2BKopia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 280px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-2MDwM37tFwo/TXU_Q45fWII/AAAAAAAAA4U/ry6kDl07J3U/s400/Obraz%2B026%2B-%2BKopia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5581436872579569794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy tradycyjny – „na lęk”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiadomo, gdy człowiek się boi, to jest w pewnym sensie sparaliżowany, ograniczony w swoim działaniu, pozbawiony wewnętrznej wolności, nieszczęśliwy. Zastrasza się chrześcijan, grożąc im śmiercią, chce się w ten sposób ograniczyć swobodę wyznawania wiary. Prześladowanie chrześcijan działa na zasadzie próby wypłukania z nich soli, którą jest wiara. Jeśli uda się zastraszyć chrześcijanina, wówczas ten zaczyna się o siebie bać, zaczyna mieć dylematy, „świadczyć czy dać sobie spokój z wychylaniem się”. Wszystko to po to, by usunąć Ducha Chrystusa, wykluczyć Go też z przestrzeni publicznej, tak by człowiek nie dowiedział się o tym, że Bóg kocha każdego człowieka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy człowiek się lęka, wówczas nie jest w pełni sobą. A jeśli nie jest się sobą, to kim? Jeśli nie znam swojej tożsamości, jeśli, z powodu lęku, czuję się niepewnie w swojej egzystencji, to koncentruję się na podstawowych tylko potrzebach, aby przetrwać. Chrześcijanin zastraszany jest w tym celu, żeby przestał myśleć o Chrystusie, o Kościele i o braciach, a zaczął myśleć tylko o sobie, jak ocalić swoje życie. Chyba sprawdzony jest to sposób brania „na lęk”, bo faktycznie lęk jest czymś skutecznym i trudnym do przezwyciężenia. Z powodu leku człowiek traci zdrowy rozsądek, czasem traci grunt pod nogami i ratuje się, czym może. Stąd słyszymy o wielu zdradach, kolaboracji, odstępstwach. Człowiek zalękniony, w zamian za swobodę, wolność, jest w stanie poświęcić wiele, byle tylko mieć „święty spokój”.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi sposób – „na wolność”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli kusicielowi nie uda się złamać człowieka strachem, to uderza w jego zmysły. Drugi rodzaj wypłukiwania soli, czyli prześladowania chrześcijan, dręczenia ich, odwracania ich od bliskości Pana, to branie ich „na wolność”. W jego skład wchodzą takie rzeczywistości jak: pycha, horyzontalizm myślenia, hedonizm, władza, relatywizm. Wolność tutaj jest raczej pseudo wolnością, rozumiana jest przede wszystkim, jako „wolność od” zakazów, nakazów, zasad itd. Człowiek kuszony na rzekomą wolność w pewnym momencie czuje jakby dopiero życie się zaczynało. Postępuje swoboda niczym nieograniczona. Jest to pokusa rzekomej swobody, niczym nieograniczonej niezależności. Zapomina się tutaj o tym, że wolność to nie tylko „niezależność od’, ale prawdziwa wolność to również „wolność w” i „wolność do”. Nie wystarczy tylko być niezależnym, chodzi również o to, by działać w wolności, i tę wolność przezywać w odniesieniu do wartości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pycha czyni z nas równych Bogu, a nawet jak niektórzy myślą większymi i ważniejszymi od Boga. Pycha jest zbudowana na pewnym zakłamaniu, na sposobie bytowania wygodnego ustawicznie w kręgu własnego „ja”. Człowiek, który da się tym uwieść, przestanie słuchać i słyszeć Pana, zaczyna słuchać samego siebie, a nawet, jeśli słucha Pana, to Jego słowa przerabia na własny sposób tak, aby służyły jego interesom. Pycha zaślepia właściwy sposób oceny rzeczywistości, oceny siebie, oceny innych, a nawet, a może przede wszystkim oceny Boga. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Horyzontalizm myślenia koncentruje na tym, co tu i teraz, teraz ma być fajnie, tutaj ma być łatwo, lekko i przyjemnie i jeśli coś mi w tym przeszkodzi, coś będzie dla mnie trudne (np. kapłaństwo, wspólnota zakonna, małżonek, małżonka, dziecko w brzuchu) to się tego pozbędę. To jest taka krótkowzroczność i jednostronność. W takim spojrzeniu na życie, nie ma miejsca dla Boga, na odniesienie do Jego Prawa. Ten sposób myślenia można zdefiniować następująco: „sam sobie jestem bogiem, prawem, autorytetem”. Człowiekowi wydaje się, że tutaj na ziemi, kiedy maksymalnie wręcz neurotycznie odsuwał będzie od siebie wszelkiego typu krzyże, to zbuduje sobie raj na ziemi, królestwo błogostanu i prawdziwej radości. Tylko czy radość jest owocem notorycznego uciekania od problemów?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hedonizm (gr. hedone – przyjemność, rozkosz). Co jest przyjemne to jest fajne. Szybka i łatwa przyjemność tu i teraz, ubóstwianie chwili, wyalienowanie z rzeczywistości, chwilowy błogostan, czyż nie jest to coś atrakcyjnego? Czyż nie jest to coś, dla czego poświęca się wierność i powołanie? Co tam się męczyć, co tam znosić krzyże, przecież tak fajnie można żyć, tak fajnie można cieszyć się życiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Władza. Fajnie jest być kimś, fajnie jest rządzić, być ważniejszym od innych. Fajnie jest być niezależnym, mieć pełną autonomię, nikt mi nie wchodzi w paradę, sam jestem sobie panem, kapitanem, sterem, okrętem. Fajnie jest tak sobie swój światopogląd budować, z którego wyniknie,: „że wszyscy są jakoś „powaleni”, skrzywieni, zakompleksieni, ja natomiast uchroniłem się od tego”. Władza dowartościowuje, ktoś bez władzy czuje się nikim, ale jak tylko wstąpi na stołek to od razu czuje się mądrzejszy i zyskuje więcej szacunku u innych. Więc co, warto być kimś, warto mieć władzę. Mając władzę można więcej. Czyż często nie jest tak?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Relatywizm, czyli w skrócie; nie ma absolutnej prawdy, każdy ma swoje racje, każdy ma swoją prawdę. Jest to bardzo niebezpieczne. Każdy ma swoją rację, każdy robi jak chce, ma do tego prawo i nikt nie powinien mu w tym przeszkadzać. Relatywizm w swoim podejściu rodzi anarchię, totalny bałagan, stos przeciwieństw, kontrastów, brak jedności i brak pokory.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kusiciel zna naturę człowieka, wie, w co uderzyć. Nasza natura skrzywdzona przez grzech pierworodny, raniona przez kolejne grzechy nie potrafi właściwie rozróżniać, co jest dobre a co złe. Potrzeba nam Chrystusa, który daje siebie w Kościele Katolickim. Kościół Święty uczy nas właściwie i mądrze rozróżniać. Kościół, któremu Chrystus przekazał depozyt wiary.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tylko bardzo ograniczony zarys tego, co wyprawia się z wiarą w Chrystusa w życiu Jego wyznawców. Kilka rzuconych myśli.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-1194758910205012075?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/1194758910205012075/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=1194758910205012075' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/1194758910205012075'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/1194758910205012075'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2011/03/2-sposoby-przesladowania-chrzescijan.html' title='2 sposoby prześladowania chrześcijan'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-2MDwM37tFwo/TXU_Q45fWII/AAAAAAAAA4U/ry6kDl07J3U/s72-c/Obraz%2B026%2B-%2BKopia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-8572904082778293623</id><published>2011-02-26T18:53:00.005+01:00</published><updated>2011-02-27T00:33:06.937+01:00</updated><title type='text'>duchowe zranienia</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-gGyBV5B1CwU/TWk_-ASlkaI/AAAAAAAAA34/F71dcukRrFU/s1600/IMG_4134.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-gGyBV5B1CwU/TWk_-ASlkaI/AAAAAAAAA34/F71dcukRrFU/s400/IMG_4134.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5578059947937468834" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Duchowa rana to krzywda odciśnięta na człowieczeństwie. Osoba, która doświadczyła w dzieciństwie, w wieku dorastania krzywdy ze strony bliskich, słów raniących, nerwicowej sytuacji w domu, łatwo tego balastu się nie pozbędzie. Czasem myślimy, że jak wyjedziemy z domu, zmienimy miejsce, środowisko, to ochłoniemy i przestaniemy o tym myśleć. No niezupełnie tak jest. Dlaczego? Bo to, co głęboko zapadło w naszą duszę, w naszą podświadomość, to po części nas ukształtowało i siedzi na dnie naszego serca. Człowiek może zmienić miejsce, otoczenie, ale to, co w człowieku siedzi pozostaje. Owszem bywa tak, że przez dłuższy nawet czas trauma z przeszłości nie daje o sobie praktycznie znać. Ujawnia się ona natomiast w momentach trudnych, konfliktach, w chwilach zawodu, ponownie doświadczanej przykrości. Problemem bywa także „przeniesienie” własnych problemów na życie ludzi, z którymi żyjemy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Traumę z przeszłości sukcesywnie wygasza się poprzez imprezy, używki, tworzenie więzi z jakąś sympatią, która pozwala zapomnieć o tym, co było w przeszłości. Jednak, i chcę to mocno podkreślić: rany duchowe same się nie „goją”! Jeśli nie przepracuje tego łaska Boża w nas, to rany te, co najwyżej przestaną krwawić, ale zaczną gnić. Człowiek z przykrym balastem przeszłości będzie prędzej czy później zbierał żniwo swojego nieuzdrowionego życiorysu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rany duchowe to ciosy zadane naszej miłości, naszej wrażliwości.  Uderzenia sprawiają kontuzję. Jeśli byliśmy zranieni w miłości to z naszą miłością nie jest dobrze. Wszelkiego rodzaju rekompensaty, uzależnianie od ludzi, zupełna nieumiejętność przeżywania chwil samotności, brak zaufania, chłodne trzymanie na dystans, to wszystko i jeszcze inne zjawiska świadczą o ubytku, o braku czegoś w naszym sposobie miłowania. Zraniona miłość nie umie kochać jak należy, potrzeba jej uzdrowienia, oczyszczenia, czasem łez żalu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najgorzej jest, gdy człowiek nie pracuje nad swoimi brakami tylko bezmyślnie ślizga się w życiu, wówczas zgadza się na niepełne człowieczeństwo i duchową wegetację. Negatywne skutki, np. braku przebaczenia, braku pojednania, przechowują w człowieku skrzętnie skrywaną nienawiść. Owocem braków w tym względzie może być np. perfekcjonizm, poprzez który człowiek wyżywa się na innych i rekompensuje sobie braki z dzieciństwa, w miejsce miłości, której w sercu nie ma umiejscawia się władzę, możliwość "białego mszczenia się" za własną porażkę. Również wieczne wszczynanie awantur, nerwicowe działanie, to owoc nieuzdrowionych relacji z dzieciństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rana miłości niedoświadczonej, może być przede wszystkim i to również trzeba podkreślić, ratunkiem naszej wiary. Rana może stać się błogosławieństwem. Jeśli nie doświadczyłem w dzieciństwie miłości, albo tej miłości było za mało, wówczas głód owej miłości może podprowadzić mnie do źródła miłości – Jezusa, który jest Miłością ukrzyżowaną. Jeśli widzę, że ten świat mnie nie nasyca, nie zaspokaja w pełni mojego serca, jeśli widzę, że ten świat nie jest w stanie mnie w pełni uszczęśliwić, to jest to wspaniały moment głębokiej refleksji, której uwieńczeniem może być szczera, płynąca z serca modlitwa, w której zawarta będzie prośba o doświadczenie głębokiej miłości, która nasyca, która nadaje sens mojemu życiu i wszystkiemu temu, czym się zajmuję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli nie wiesz jak ująć swoją modlitwę w słowa, może niech poniższe słowa pomogą ci ująć to, co chcesz powiedzieć. Jest to tylko namiastka tego, co siedzi wewnątrz serca, jednak warto od czegoś zacząć.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jezu Chryste, daj mi doświadczyć Twojej miłości. Daj mi doświadczyć, że kochasz mnie takiego, jakim jestem. Daj mi doświadczyć tego, że Ty kochasz mnie właśnie takiego. Nie muszę przed Tobą dbać o swój wizerunek. W Tobie i dzięki Tobie mogę być sobą. Jezu mój naucz mnie być w pełni sobą, czyli takim, jakim mnie zamierzyłeś. Panie, mocą Słowa, mocą Twojego Ciała i Twoje Krwi uzdrów moje relacje z…, wyzwól mnie z nienawiści do … za to… Pragnę cieszyć się wolnością Twojego dziecka, pragnę nowego życia, którego nie mam. Przywróć mi to, co mi zabrano. Wypełnij mnie Swoją miłością, Swoją czułością, Swoim pięknem, Tobą całym, bym mógł powiedzieć, że faktycznie Jesteś Bogiem z nami, że jesteś Bogiem ze mną. Wysłuchaj mnie proszę. Nie pogardź biednym moim wołaniem, ale przywróć mi to, co grzech mój i grzechy innych ukradły mojemu człowieczeństwu. Ty Panie, jedynie Ty możesz to uczynić. Ty, który oddałeś życie za mnie, daj mi żyć z Tobą i w Tobie. Wierzę, a jeśli czegoś mi brakuje, zaradź mojemu niedowiarstwu. Jezu. Tobie ufam!&lt;br /&gt; Amen.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-8572904082778293623?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/8572904082778293623/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=8572904082778293623' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/8572904082778293623'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/8572904082778293623'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2011/02/duchowe-zranienia.html' title='duchowe zranienia'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-gGyBV5B1CwU/TWk_-ASlkaI/AAAAAAAAA34/F71dcukRrFU/s72-c/IMG_4134.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-4716017190235017071</id><published>2011-02-19T19:21:00.005+01:00</published><updated>2011-02-19T22:02:35.559+01:00</updated><title type='text'>Próba</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-um9Jos63vgo/TWALfKgsSTI/AAAAAAAAA3I/XFV2-wzD9yc/s1600/IMG_0723.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 205px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-um9Jos63vgo/TWALfKgsSTI/AAAAAAAAA3I/XFV2-wzD9yc/s400/IMG_0723.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5575468968709998898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Każdy z nas przeżywa w swoim życiu niejednokrotnie próbę wiary w Boga żywego, próbę miłości nieuwarunkowanej korzyściami, próbę nadziei, która nie jest uzależniona od dobrobytu. Pokusa, na którą jesteśmy wystawieni jest dramatycznym sprawdzianem naszej relacji do Boga. Za co Go kocham, co mnie przy Nim trzyma, dlaczego Jemu właśnie powierzam swoją teraźniejszość i przyszłość. Dlaczego dla Jego miłości znoszę to, co trudne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Różne są relacje z Bogiem. Ktoś przeżył fajne rekolekcje, był na fajnych dniach młodzieży, usłyszał fajne kazanie. Fajny ksiądz przyszedł do parafii, katecheta fajnie opowiada, fajne rzeczy organizuje, fajni ludzie kręcą się przy parafii, dlatego warto przychodzić na Mszę, warto się udzielać. Taka wiara opiera się na „fajnościach”. Fajności się skończą to i wiara się zakończy? Wiara rodzi się często poprzez, ważne (fajne, jeśli już tak mielibyśmy to określić) pierwsze piękne doświadczenia, jednak by mogła się rozwijać, dalej musi iść w głąb historii naszego życia. Ważne jest tutaj środowisko ludzi podobnie myślących, mających podobne poglądy, jednym słowem wspólnota. Wspólnota, w której są różne osobowości, ale jedno jest spojrzenie w tym samym kierunku i to jest ważne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję Bogu, że w moim życiu postawił wielu ludzi, nauczycieli wiary, od których mogłem się uczyć, czerpać ich wiarę i przy nich rozwijać swoją relację z Panem. Bardzo ważne miejsce w moim życiu zajmuje Ruch Światło-Życie, z którym od liceum byłem związany. Niezapomniane są też spotkania modlitewne, adoracje prowadzone przez Odnowę w Duchu Świętym, ich pieśni, które rozpalały ducha na rzeczywistość bożą. Nie prawdą jest, że są to słodkie, płytkie pieśni. A jeśli nawet słodkie, to przecież w naszym szarym, codziennym życiu jakże często brakuje w relacjach takiej słodkości. Problem jest wtedy, gdy poza śpiewaniem tych pieśni nic innego nie płynie z serca do Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętam też momenty trudne, szczególnie trudne dla mnie, pamiętam, że ukojenie znajdowałem w „zwykłej”, przeżywanej z „babciami” Eucharystii w ciągu tygodnia. Kościół naprawdę daje wytchnienie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Próbę wiary jednak przechodzi się samemu. Tomasz a Kempis w klasycznym dziele „O naśladowaniu Chrystusa” stwierdził, że wielu jest wyznawców Chrystusa, ale mało jest tych, którzy idą z Nim po krzyż. W wierze dojrzewamy, im bardziej idziemy z Chrystusem przez swoje życie, tym bardziej dostrzegamy, jak bardzo potrzeba nam w tej wierze dojrzewać, umacniać się i dokładać drew, by nie wygasła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasza relacja z Chrystusem oderwana od naszej codzienności staje się płytką dewocją lub lękliwym, tanim sentymentalizmem. Wiara zakorzenia się w naszych codziennych sprawach, tutaj prowadzimy nasze relacje z drugim człowiekiem, tutaj doświadczamy pokus, tutaj przeżywamy nasze słabości. Wiara rodzi się ze spotkania z Nim, Panem Jezusem Chrystusem, który przychodzi do naszej realnej egzystencji. To wszystko, czego doświadczamy wręcz woła o zbliżenie się do Niego, bo tylko On jest źródłem sensu. Bez Jezusa życie przestaje mieć sens, a to, co nas spotyka, staje się przypadkowe, krótkotrwałe, ulotne i niewystarczające by wypełnić głód naszej duszy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ważne jest takie prowadzenie swoich spraw, by to, czym i jak żyjemy, przekonywało nas o naszej samo niewystarczalności i prowadziło nas coraz bardziej i bardziej do zjednoczenia z Chrystusem w miłości. Nie wolno nam też kurczowo trzymać się pierwszych doświadczeń, jakoby to, co piękne w naszej wierze, było już za nami. Owszem wiara, gdy dojrzewa nie zawsze przyjmuje postać fajerwerków, ale to, co dojrzałe wygląda pięknie i cieszy. Nie bardzo przepadamy za niedojrzałością. Niedojrzałość w większości ma odniesienie negatywne, owszem, niektórym może ona się podobać i można mieć w niej upodobanie, ale i tak nie zmienia to faktu, że właśnie to, co dojrzałe to najbardziej cieszy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warto dojrzewać w swojej wierze w Chrystusa, Zbawcę i Odkupiciela człowieka. W zmieniających się warunkach, w zapędzonym świecie, w zmianach dokonujących się również w nas, to, co niezniszczalne, co nieustannie nas umacnia i nadaje sens naszej doczesnej rzeczywistości, to wiara w Boga, który jest z nami i każdego poranka budzi nas, byśmy byli dziećmi światłości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-4716017190235017071?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/4716017190235017071/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=4716017190235017071' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/4716017190235017071'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/4716017190235017071'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2011/02/proba.html' title='Próba'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-um9Jos63vgo/TWALfKgsSTI/AAAAAAAAA3I/XFV2-wzD9yc/s72-c/IMG_0723.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-6646427129392358748</id><published>2011-02-04T15:41:00.005+01:00</published><updated>2011-02-05T18:22:52.573+01:00</updated><title type='text'>Herod albo Jan Chrzciciel</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TUwRbRL2N2I/AAAAAAAAA2s/R0yPLK3SNwc/s1600/Obraz%2B149.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TUwRbRL2N2I/AAAAAAAAA2s/R0yPLK3SNwc/s400/Obraz%2B149.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5569845999317694306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;„Herod, bowiem czuł lęk przed Janem, znając go, jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał”(zob. MK 6, 14-29).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lęk przed Bogiem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowiek przed świętością drży. Grzeszna natura drży przed majestatem Boga. To jak zbliżanie się do ognia, czasem pali, czasem szczypie, czasem wręcz płoniemy, a raczej płonie w nas wszystko, co suche, w czym nie ma życia. Ciekawe jest to, że Herod, pomimo tego, że w pewien sposób bał się Jana Chrzciciela, a bardziej bał się jego konkretnych, dosadnych słów – mimo to chętnie, czyli z pewnym upodobaniem go słuchał. Czasem możemy zauważyć, że człowiek chce trzymać Boga na dystans, bo się boi, boi się, że Bóg wywróci mu życie do góry nogami i trzeba będzie się nawracać, rezygnować ze wszystkich przyjemności, bo przecież są grzechem. Wszystko się zgadza poza słowem „trzeba”. To jest ciekawe, kiedy człowiek, chociaż raz, głęboko doświadczy Bożej miłości, wówczas "chce" żyć Bogiem, a nie patrzy na to, że "trzeba". Odmienia się perspektywa, człowiek nie patrzy na swoją relację do Boga na zasadzie, muszę go kochać, muszę chodzić do kościoła, muszę się modlić, muszę się spowiadać… Raczej chcę więcej tej miłości, chcę więcej tego piękna, chcę więcej tej wolności. No i pojawia się pytanie, jak pragnąć, skoro nie chce mi się chodzić do kościoła, zwłaszcza po dyskotece, z której wróciło się nad ranem.  Jak zapragnąć Eucharystii, skoro ksiądz nudzi, organista fałszuję, a babcie zawodzą pieśni religijne? Jak się spowiadać, skoro będę chciał nie raz wrócić to tego samego grzechu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli w głębi swego serca pragniesz Boga, to już coś&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co działo się w sercu Heroda, skoro chętnie słuchał Jana, czy była to tylko sympatia dla Jana, dla jego osobowości, czy może Jan mówił i pokazywał to, za czym Herod być może głęboko tęsknił, za prawdziwą wolnością, prawdziwą miłością, prawdziwą męskością?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest w Bogu jakiś wdzięk (łaska w hebrajskim to m. in. „wdzięk”, to jeszcze pamiętam ze Słownika Teologii Biblijnej), który zachwyca, pociąga. Ale można być przez grzech tak zatrutym, że jak to wielu mówi, „nie czuję”. (I tutaj dłuższa wstawka. Osobiście jestem przeciwnikiem stwierdzenia, które skądinąd coś prawdziwego mówi, ale w dalszej perspektywie może być szkodliwe: „Bóg nie kiełbasa, nie trzeba Go czuć”. Fajne hasło, pewnego czasu podobało mi się bardzo. Tylko, bardzo ważne jest doświadczenie obecności Bożej i to doświadczenie powinno obejmować całego człowieka, tzn. wszystkie jego zmysły, może nie w jednej chwili, ale w perspektywie całego ludzkiego życia, w perspektywie drogi do świętości, nie jest tu zwolniony żaden zmysł. No i ktoś powie, jak Boga można węchem poczuć? To pytanie trzeba zadać bodajże św. Pawłowi, który mówi o woni poznania Chrystusa. A zatem, cały człowiek, w całej swojej złożoności ma doświadczać, na całym sobie, że Bóg jest miłością. Jest to dzieło całego życia. Mamy co robić w naszej relacji z Chrystusem.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli człowiek zachwyca się jakimś pięknem muzyki, odkrywa jakieś niesamowite, „niestworzone dźwięki” to tak naprawdę, nawet nieświadomie szuka tego, co jest w Bogu. A co jest w Bogu pięknego? No właśnie to piękno, którego szukamy. Jeśli ktoś szuka zaspokojenia, ulgi, uśmierzenia w erotyce, to tak naprawdę chce doświadczyć czułości, która w sposób najpełniejszy płynie od Boga. Jeśli ktoś łamie wszelkie zasady, pluje na każdą świętość, negując wszelkie prawa, wykazując w ten sposób swoją pełną niezależność, to tak naprawdę tęskni za wolnością, która jest w Bogu. Tylko z człowiekiem tak jest, że często szuka nie tam gdzie trzeba. Często jesteśmy niecierpliwi, albo za słabo szukamy. A skoro tak, to często błądzimy i niepotrzebnie cierpimy. Chcemy by Bóg nam pomagał, ale jednocześnie modlitwy nie wydłużamy, chcemy by Bóg coś w nas zmienił, ale nie wyspowiadamy się, by móc normalnie w stanie łaski uświęcającej funkcjonować. Chcemy, by Bóg nas wybawił z jakiejś opresji, ale zerwać z grzechem, to już nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Herod zabił Jana, zabijając w ten sposób tęsknotę za tym, co prawdziwe, co czyste i co piękne w jego wnętrzu. Dał się zmanipulować, uległ wpływowi. A co ty zrobisz, ocalisz czy zabijesz piękno, które jest w tobie?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-6646427129392358748?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/6646427129392358748/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=6646427129392358748' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/6646427129392358748'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/6646427129392358748'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2011/02/herod-jakiego-nie-znamy.html' title='Herod albo Jan Chrzciciel'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TUwRbRL2N2I/AAAAAAAAA2s/R0yPLK3SNwc/s72-c/Obraz%2B149.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-4220487622010854863</id><published>2011-01-10T23:28:00.008+01:00</published><updated>2011-01-11T23:20:55.557+01:00</updated><title type='text'>Każdy ma swój poligon</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TSuJjyezwoI/AAAAAAAAA2Q/EAaQD_RmamM/s1600/DSCN0844.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TSuJjyezwoI/AAAAAAAAA2Q/EAaQD_RmamM/s400/DSCN0844.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5560689412858430082" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po raz kolejny pozwolę sobie na generalizację. Otóż uważam, że każdy ma swój poligon, tzn. każdy na terenie swojej duszy prowadzi (a przynajmniej powinien prowadzić) walkę obronną, w której broni się własnej godności. Dusza ludzka to specyficzny poligon,tu nie ma zabawy. Życiowy poligon, to teren, gdzie toczy się walka na śmierć i życie. Stawką tej walki jest wszystko, albo tak na prawdę nic. To od mojej walki zależy, czy uchronię się od tego, co mi szkodzi czy też nie. Jak widzimy wiele rzeczy (które są ogólnie i powszechnie lansowane przede wszystkim w mediach) stanowi truciznę dla naszego duchowego zdrowia. Istniej w świecie wiele rzeczywistości, które chcą nas w pełnym tego słowa znaczeniu zatruć i w konsekwencji zabić. Zabić najpierw poprzez zniewolenie, czyli uśmiercenie naszej wolności, spontaniczności i rozumności, co w dalszej mierze prowadzi do odczłowieczenia i samounicestwienia. Mówiąc jaśniej na świecie jest wiele niezdrowej mody, niezdrowej mentalności, niezdrowego stylu bycia, niezdrowej wolności, niezdrowej miłości. Jeśli ja będę w to bezkrytycznie wchodził, to ta moda, ta mentalność ukształtuje mnie na swój własny sposób. Jeśli np. jedynym słowem dnia będzie dla mnie to, co na facebooku kapsel tymbarka mówi, natomiast nie będę słuchał tego, co Pan mówi do mnie w Swoim Słowie, to będę takim „katolikiem” mętnym, miernym, mdłym. W wiele rzeczy można się bawić, ale oprócz zabawy przecież toczy się poważne życie, gdzie nie raz trzeba podejmować różne decyzje, decyzje, od których później wiele zależy i jeżeli mojego działania nie będę konsultował z NIM, to mogę się pomylić, a wtedy podążał będę w błędnym kierunku, wesoło i przyjemnie zmierzając do nikąd. Na końcu tej drogi jest rozczarowanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Również każdy z nas ma charakterystycznego dla naszych słabości wroga. Wróg toczący z nami walkę naciera na miejsca, gdzie jesteśmy najbardziej bezbronni, najbardziej słabi. Uderza w momentach największego naszego osłabienia: podczas beztroski i w chwilach gniewu, wzburzenia lub gdy rozczarujemy się czymś lub kimś. Właśnie w tych momentach, kiedy najmniej panujemy nad sobą, właśnie wtedy możemy zrobić najwięcej głupot. Wróg działa tradycyjnie najbardziej pod osłoną nocy, czyli w tych momentach, kiedy tracimy kontakt z samym sobą, kiedy nie słuchamy swojego sumienia, kiedy jesteśmy czymś lub kimś zagłuszeni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma, co narzekać, że świat jest taki zły, że zewsząd tyle zgorszenia itd. Nigdy nie dam się zgorszyć, jeżeli na ohydę zgorszenia nie będę patrzył, nie będę tego słuchał. Stare powiedzenie mówi:, „czego oko nie widzi, tego dusza nie pragnie”. Słowo Boże nas uczy, że to właśnie z wnętrza ludzkiego pochodzą wszelkie obrzydliwości: nieczystość, przemoc, zboczenia, itd. Nie z zewnątrz, tylko od wewnątrz. Jeśli nie nastawiam swojego serca na pokarm „nieczysty”, to czymś takim nie będę się karmił i ten pokarm nie wejdzie do mojej głowy a potem do moich czynów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W kontekście popełnienia grzechu, ostatnie słowo mam ja sam. Jeśli ja czegoś nie chcę, to tego nie zrobię, a jeżeli jakiegoś zła chcę, to znaczy, że już trucizna weszła we mnie i budzi moją ciekawość, moją pożądliwość, moją chęć zrobienia czegoś złego. Owszem są osoby, który już tak wiele razy przekroczyły granicę moralności, że są od zła (grzechu) uzależnione, wtedy ich wolna wola szwankuje. No, to jest inny temat, na inną refleksję, tutaj może pomóc jedynie Jezus, który działa przez sakramenty, Słowo, Liturgię, wspólnotę, ale też przez medycynę i zdrową terapię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic tak wspaniale nie smakuje jak smak prawdziwej wolności, ale żeby ją osiągnąć, trzeba się napracować we współpracy z łaską Bożą. „Kto ciebie Boże, raz pojąć może, ten nic nie pragnie, ni szuka”, lubię te „stare kawałki”, one są bardzo mądre. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba toczyć bój, walkę z własnymi zachciankami, walkę z manipulacją, walkę, do której profesjonalnie wyposażyć może tylko On, Zbawca ludzkości, Bóg pokorny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku tego nowego roku, sobie i innym życzę dobrej walki, która się opłaca. Może zamiast sloganowych życzeń, które, tak na prawdę niczego o naszym życiu nie mówią, czas, abyśmy życzyli sobie konkretów. Dlatego życzę wszystkim w tym nowym roku &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrej walki!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-4220487622010854863?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/4220487622010854863/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=4220487622010854863' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/4220487622010854863'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/4220487622010854863'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2011/01/kazdy-ma-swoj-poligon.html' title='Każdy ma swój poligon'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TSuJjyezwoI/AAAAAAAAA2Q/EAaQD_RmamM/s72-c/DSCN0844.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-4380398670986676243</id><published>2010-12-24T13:28:00.004+01:00</published><updated>2010-12-24T14:07:20.156+01:00</updated><title type='text'>...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TRSTNgeyI_I/AAAAAAAAA1U/aunzCNp7roc/s1600/Obraz%2B057.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TRSTNgeyI_I/AAAAAAAAA1U/aunzCNp7roc/s400/Obraz%2B057.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5554226100721296370" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Życzę ci&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;żeby w tym czasie Świąt&lt;br /&gt;coś nowego zrodziło się w Tobie.&lt;br /&gt;Coś, czego nie w sposób ująć w słowa.&lt;br /&gt;Życzę Tobie i sobie również, aby Pan okazał nam Swoje łaskawe Oblicze&lt;br /&gt;i&lt;br /&gt;zwrócił nasze serca ku Sobie.&lt;br /&gt;Żebyśmy doświadczyli miłości, przy której człowiek po prostu wymięka, a raczej mięknie jego twardość, hardość i upór.&lt;br /&gt;Żebyśmy doświadczyli również bezpieczeństwa, radości, wolności, mocy, Bożego szaleństwa, które Tylko On&lt;br /&gt;Pokorny Syn Boży&lt;br /&gt;potrafi dać temu,&lt;br /&gt;kto w pokorze serca,&lt;br /&gt;wsłuchuje się&lt;br /&gt;w głos Jego miłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dużo czasu na Adorację i refleksję nad Jego pokorną miłością, życzę sobie i wam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                      Pozdrawiam z Belgii&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                                                 &lt;br /&gt;                                                     br. Przemysław Kryspin&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narodzenie Pańskie A.D. 2010&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-4380398670986676243?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/4380398670986676243/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=4380398670986676243' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/4380398670986676243'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/4380398670986676243'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/12/blog-post.html' title='...'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TRSTNgeyI_I/AAAAAAAAA1U/aunzCNp7roc/s72-c/Obraz%2B057.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-2269464918907055337</id><published>2010-12-13T17:08:00.004+01:00</published><updated>2010-12-13T20:24:34.842+01:00</updated><title type='text'>każdy ma swoją biedę</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TQZGkZo_dNI/AAAAAAAAA08/-LQZQchMZ0k/s1600/Obraz%2B017.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TQZGkZo_dNI/AAAAAAAAA08/-LQZQchMZ0k/s400/Obraz%2B017.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5550201181952767186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zdarza mi się używać słowa „każdy”, co oznacza, że jakieś stwierdzenie odnoszę do ogółu. Można się ze mną zgadzać, albo nie, każdy ma swój rozum, ja piszę o tym, co sam widzę w moim życiu i co dostrzegam również u innych ludzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż każdy ma swoją biedę. Przez biedę rozumiem tutaj: pewne trudności, pewien ciężar w życiu, „pewną kulę u nogi”, pewną rzeczywistość w swoim życiu, z którą nie jest łatwo. (Tak przy okazji słucham teraz Johna Mayera „Room for squares” – bardzo melodyjna, miła nuta, polecam!) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Duchowa bieda to pewien ciężar, który dźwigamy, z którym nie jest łatwo żyć. Człowiek marzy o zrzuceniu tego balastu, jednak to nie takie łatwe, chęci są, ale z możliwościami jest kłopot. Dostrzeżenie swojej biedy może być różne i o różnym nasileniu, bo tak: jedni mogą stwierdzać, że ich bieda jest największa i najcięższa, ciągle się nad sobą użalają; inni znowu mogą powiedzieć, że właściwie to nic takiego nie ma, co stanowiłoby jakąś szczególną trudność. No z tym drugim stanowiskiem bardzo chętnie wejdę w polemikę. To, że ktoś, czegoś nie dostrzega, nie oznacza zaraz, że tego nie ma. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowiek wielu rzeczy może nie dostrzegać. Człowiek może mieć zafałszowany obraz samego siebie. Może koncentrować się tylko na pewnej części siebie, może, np. koncentrować się na ustawicznym osiąganiu sukcesów, pielęgnując swoje uzdolnienia, dokładając starań by zawsze i wszędzie wypaść jak najlepiej. Czy zdarza ci się czasem taki moment w twoim życiu, że ktoś mówi ci coś o tobie, zwraca ci na coś uwagę, a ty robisz wielkie oczy i zastanawiasz się, czego on chce od ciebie, albo ktoś mówi ci, że tu czy tu przesadzasz, a ty zupełnie tego nie dostrzegasz? Nie zawsze to my mamy rację! Im wyższe mniemanie o sobie samym, tym trudniej przyznać się do błędu. Grzesznik nie pokutujący, nie jest w stanie stanąć w prawdzie o sobie. Brakuje mu odniesienia do Boga, brakuje mu szczerej i serdecznej modlitwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta moja bieda to pewna niemoc, to pewne trudne momenty w życiu, które, jeśli nad nimi nie zapanuje KTOŚ WIĘKSZY, wówczas zdominują całe moje życie i wtedy jedynie, co można będzie zrobić, by ulżyć sobie to „użyć” jakiegoś uśmierzacza bólu (a uśmierzaczy jest mnóstwo: alkohol, papierosy, sex, pornografia, narkotyki, agresja, autoagresja, presja, hazard, itd. Generalnie to nawet najdrobniejsza, najbardziej prozaiczna rzecz, czynność, mogą stać się właśnie takim uśmierzaczem. Uśmierzacz to coś, w co uciekam). No to ktoś zapyta a modlitwa? Modlitwa to również kanał, w który uciekam. Otóż nie! Modlitwa jest czymś zupełnie innym, dlaczego, bo w prawdziwej modlitwie nie chodzi o ucieczkę, ale o zbliżenie, dzięki któremu następuje wzmocnienie w przeciwstawianiu się trudnościom. Owszem można modlitwę traktować, jako uśmierzacz i tylko uśmierzacz, a więc nie modlę się do Niego, bo Go kocham, bo chcę przy Nim być, tylko modlę się by mi ulżyło, a On mnie nie obchodzi. Wtedy modlitwa staje się pewną czynnością a nie spotkaniem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypomnijmy sobie np. „modlitwę w ogrójcu”, Jezus Pan owszem, wydawałoby się, że ucieka „Ojcze wybaw mnie od tej godziny”, ale za chwilę stwierdza „nie moja, lecz twoja wola niech się stanie”. To „wybaw mnie” jawi mi się bardziej, jako „uchroń mnie od błędu, od lęku, od zła”, „umocnij mnie”, nie chodzi więc tutaj o zwykłą ucieczkę, lecz o „umocnienie”. Ucieczka od trudności czymś innym jest niż szukanie umocnienia, bo czy człowiek wlewa, wstrzykuje czy jakoś inaczej jeszcze wprowadza w siebie jakąś substancję po to by się uspokoić, ochłonąć, odetchnąć, będzie to zawsze czymś doraźnym, czymś, co się skończy wraz z wydaleniem tej substancji z organizmu. Łaska natomiast osadza się na stałe w człowieku, nie wydala się jej, nie wyparowuje z duszy, nie traci terminu ważności, można jednak zatruć ją grzechem.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy szukam czegoś, co pomoże mi dźwigać moją biedę i co więcej, co zamieni ją w bogactwo, to nie wolno mi uciekać, nie wolno szukać łatwych tylko doraźnych rozwiązań, trzeba stawać z tą biedą przed Nim i przyjąć Jego moc, innymi słowy przyjąć jarzmo Jego obecności, chodzić w Jego obecności mając stale włączony „nadajnik wiary”, który chwyta fale Bożego Słowa. Skomplikowane to rzeczy, nie przeczę. Jednak zaczyna się to klarować w momencie, gdy zaczynasz przyjaźnić się z Biblią, a medytacja Słowa Bożego, staje się powoli towarzyszem twojej codziennej wędrówki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nigdy nie jestem sam, jest ze mną moja bieda i Słowo, które zawieść nie może. Słowo jest jak pochodnia, im większa ciemność tym mocniejsze światło. Tylko trzeba się do tego światła zbliżyć, a jednocześnie pielęgnować w sobie ten „ogień”. Można kopcić albo płonąć ogniem wiary. Upodabniać się do Niego, to płonąć tym, czego świat dać nie potrafi. Świat to słoma, szybko się wypala, Boże Słowo zaś trwa na wieki, i nic nie jest w stanie „go” zniszczyć”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całe nasze życie to przekonywanie się o Bożej mocy i naszej małości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-2269464918907055337?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/2269464918907055337/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=2269464918907055337' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/2269464918907055337'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/2269464918907055337'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/12/kazdy-ma-swoja-biede.html' title='każdy ma swoją biedę'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TQZGkZo_dNI/AAAAAAAAA08/-LQZQchMZ0k/s72-c/Obraz%2B017.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-1440259633778186326</id><published>2010-11-25T22:36:00.003+01:00</published><updated>2010-11-30T15:36:56.046+01:00</updated><title type='text'>każdy ma swoje okulary</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TO7YGC0F7iI/AAAAAAAAA0w/7B3T4gAXqUE/s1600/DSCN0388.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TO7YGC0F7iI/AAAAAAAAA0w/7B3T4gAXqUE/s400/DSCN0388.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5543605789685837346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Istnieje mnóstwo sposobów patrzenia na świat. Każdy z nas patrzy na świat przez pryzmat swoich osobistych doświadczeń, pozytywnych i negatywnych. Te nasze doświadczenia są właśnie takimi okularami, przez które postrzegamy rzeczywistość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypatrzmy się np. naszemu patrzeniu na osoby, które nas zraniły, uczyniły bądź powiedziały coś, co nas dotknęło i sprawiło ból. Jaka wówczas rodzi się postawa wobec tych osób, co siedzi w naszym sercu, gdy widzimy tę osobę? Siedzi w nas ból i poczucie dotkliwej rany. Z przyjaźni robi się wielki przeskok we wzajemną nienawiść. I choćby było tysiąc momentów wspaniałych w kontakcie z tą osobą, to my na nią będziemy teraz patrzyli przez pryzmat tej 1001 dotkliwej chwili. I czasem ludzie nie odzywają się do siebie miesiącami a nawet przez lata. Czasem są to osoby bardzo bliskie sobie, ściśle ze sobą spokrewnione: brat z siostrą, dziecko z rodzicem.  Największy ból zadają najbliżsi, najbardziej boli strzał ze strony najbliższych osób. Mówi się, że czas leczy rany, owszem, ale nie z każdej sytuacji. Stąd dosyć powszechnie, szczególnie we wspólnotach charyzmatycznych mówi się o „modlitwie o uzdrowienie wspomnień”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inny przykład. Jeszcze nie znamy człowieka, ale już na jego temat usłyszeliśmy kilka negatywnych opinii, że jest taki i taki. Czy czasem nie łapiesz się na tym, że faktycznie, jeszcze człowieka nie znasz, a już go unikasz, już masz o nim wyrobione zdanie? Albo np. jeden ksiądz źle mnie potraktował w konfesjonale, dlatego się nie spowiadam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobne przykłady można odnieść do wielu dziedzin życia codziennego. Jakby utrwala się w nas pewien konkretny sposób patrzenia na świat, na rzeczywistość. To taki obiektyw, takie okulary albo taki filtr, przez który patrzymy na siebie, na innych, na różne sytuacje. Doskonałym przykładem tutaj są media. Jak powiedzą w telewizji, w radio, jak napiszą w gazecie, tak faktycznie jest, święta prawda, najświętsze fakty. Nikogo nie interesuje, czy czasem jakaś wypowiedź nie została wyrwana z kontekstu, bądź pytania były podchwytliwe i ukierunkowujące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasze subiektywne odczucia, wrażenia trzeba obiektywizować, czy faktycznie to, co myślę i jak myślę prowadzi mnie do poznania prawdy i życia w prawdzie, czy może utrwalają we mnie błędną postawę i nieprawdziwy sposób patrzenia na świat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba nam strzec się manipulacji, która może do nas przyjść zarówno od zewnątrz jak i może się wydostać z naszego wnętrza. Najlepiej będzie, jak nasz sposób patrzenia na siebie, innych i świat będzie kształtowało Słowo Boże i Nauka Kościoła, "których" głos można odnaleźć w głębi swojego własnego serca. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; „Poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli”&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-1440259633778186326?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/1440259633778186326/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=1440259633778186326' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/1440259633778186326'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/1440259633778186326'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/11/kazdy-ma-swoje-okulary.html' title='każdy ma swoje okulary'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TO7YGC0F7iI/AAAAAAAAA0w/7B3T4gAXqUE/s72-c/DSCN0388.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-952901142123766848</id><published>2010-11-17T22:41:00.004+01:00</published><updated>2011-10-19T10:29:34.632+02:00</updated><title type='text'>jesień da się lubić</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TORM7xP6lsI/AAAAAAAAA0U/j7FoR3gZY64/s1600/DSCN0571.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TORM7xP6lsI/AAAAAAAAA0U/j7FoR3gZY64/s400/DSCN0571.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5540638031288637122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wielu nie lubi jesieni, bo ponuro, brzydka pogoda, depresyjnie.  Owszem, ale jakby spojrzeć na jesień z innej strony, to jesień jawi się, jako czas refleksji nad sobą na spokojnie, bez większych emocji, czas na dobrą kawkę, dobrą książkę (wszystko to oczywiście w ramach możliwości czasowo-przestrzennych). Wieczory robią się dłuższe, więcej czasu na modlitwę spokojną, pełną ciszy. Jesień to chyba najbardziej mistyczna pora roku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem czy to powiedział akurat Jan Paweł II, że XXI wiek albo będzie wiekiem mistyki, albo w ogóle go nie będzie. I gdy patrzymy na otaczający świat, to wszystko, co nas spotyka krzyczy o głębię, o to, byśmy wypłynęli na głębię, wsłuchali się w Głos Boga, na spokojnie pomyśleli o sobie i o swoim życiu. Często kierujemy się emocjami, podkręcamy się jakimiś uniesieniami, egzaltujemy się, dopalamy, wznosimy się w niebiosa, a za chwilę opadamy z wielkim hukiem.   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesień uwalnia nas z egzaltacji po to, byśmy na spokojnie zajrzeli do swojego wnętrza. W ciszy przyrody niesamowicie przemawia Słowo. Nie bój się jesieni, nie myśl czarno o niej. Owszem za oknem szaro, może deszcz, wilgoć, wszystko to po to by bardziej zadbać o ciepło, by wprowadzić w swoje wnętrze więcej światła nie tego naturalnego, ale tego nadnaturalnego. Ciemność na zewnątrz jest po to by wewnątrz zrobiło się jaśniej, zimno na zewnątrz jest po to, by wnętrze pokrzepić ciepłem Boga. Natura zanika, by łaska rozkwitła. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy najwięcej łaski otrzymujemy, w Adwencie i Wielkim Poście, a przecież są to okresy pewnego skupienia, wyrzeczeń, umartwień itd. A kiedy bywa najwięcej głupot, w wakacje, kiedy jest piękna pogoda, uroki przyrody, super klimat, super imprezki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesień jest perłą, którą możesz odkryć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-952901142123766848?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/952901142123766848/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=952901142123766848' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/952901142123766848'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/952901142123766848'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/11/jesien-da-sie-lubic.html' title='jesień da się lubić'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TORM7xP6lsI/AAAAAAAAA0U/j7FoR3gZY64/s72-c/DSCN0571.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-3069247926358763128</id><published>2010-10-28T22:03:00.004+02:00</published><updated>2010-10-28T22:21:38.383+02:00</updated><title type='text'>rozważania balkonowe cz. 4</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TMnZWB6nvSI/AAAAAAAAAzs/lrsYKrKmMvs/s1600/Obraz+055+-+Kopia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TMnZWB6nvSI/AAAAAAAAAzs/lrsYKrKmMvs/s400/Obraz+055+-+Kopia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5533192589696023842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;„Umrze tylko ta osoba, która zgrzeszyła” (Ez 18). Co za mocne tematy porusza i daje do rozważenia Ezechiel. No przecież każdy z nas zgrzeszył, wiec w myśl tego zdania, każdy z nas umarł. A przecież funkcjonujemy, "żyjemy" nadal? Nie chodzi mi tutaj o biologiczne rozważania na temat zjawiska śmierci. Zastanawiam się nad śmiercią w znaczeniu duchowym. Pismo mówi konkretnie, umiera ten, kto zgrzeszył. Grzech powoduje śmierć. Zastanawiam się, co w nas umiera, gdy grzeszymy? Ktoś odpowie encyklopedycznie: "grzech rodzi śmierć duchową", a ja pytam, co w ramach tego w nas umiera, gdy grzeszymy, co tracimy i co ciężko przywrócić, gdy grzech zadomowi się w nas? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moim zdaniem przez grzech umiera we mnie jakaś taka duchowa świeżość, elastyczność, spontaniczność. Tracę radość życia, które po grzechu jawi się, jako coś ponurego. Można wtedy stymulować się różnymi środkami psychoaktywnymi, prowadzić niesamowite życie towarzyskie, szaleć ile "wlezie" i tak wewnętrzny stan się nie zmienia, a pustka poprzez kolejne grzechy staje się jeszcze większa. Przez grzech umiera sens życia, w pewnym momencie człowiek zaczyna funkcjonować jak banita, niespokojny o swoją egzystencję. Grzech uśmierca zapał do chęci bycia lepszym, uśmierca zapał do zmiany, wszystko zaczyna być byle jakie. Kiedy trwam w grzechu, to mogę mieć wiele, a jednak to, co mam, nie cieszy mnie, dlaczego? Bo utraciłem coś bardzo ważnego. Przez grzech utraciłem wewnętrzną moc, wewnętrzną wartość, która jest podstawą egzystencji. Przez grzech tracę pierwotne piękno, spontaniczną naturalność. Człowiek po grzechu zaczyna być sterowany przez wewnętrzną ciemną siłę, która powoli aczkolwiek skutecznie zatruwa naturalne środowisko ducha. Przez grzech zamiera we mnie taka prosta radość życia, wszystko staje się skomplikowane i poplątane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Celowo unikam takich słów jak łaska czy Duch Święty, gdyż chcę bardziej mówić o tym, co te rzeczywistości znaczą w naszym życiu i jaka jest ich wartość. Wybieram metodę opisową w moich rozważaniach. Dlatego czytelników spragnionych terminów teologicznych ostrzegam, że mogą się rozczarować i mieć głęboki niedosyt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawiam sie czasem i porównuję do ludzi, którzy żyją w świecie. Można mi zarzucić no tak, nie zarabiasz pieniędzy, masz wspólną kasę klasztorną, nie troszczysz się się o opłaty, bo masz ekonoma w klasztorze od tego, dzieci ci nie płaczą, nie chorują itd. Możesz spokojnie siedzieć sobie w kaplicy, modlić się i myśleć jak dobrze żyć. Tylko jak patrzę na moje ostanie 4 lata życia, to owszem ekonom płaci rachunki, dzieci nie płaczą, ale od poniedziałku do piątku w szkole, ponad etat, 3 razy w tygodniu popołudnie w oazie, liturgia, spotkanie ogólne i spotkanie formacyjne, Msze, kazanie, trochę spowiedzi indywidualnych, to spontanicznie ktoś przyjdzie z jakimś problemem, czasem wręcz z życiowym dramatem. Zatem czy ja zakonnik i prezbiter nie uczestniczę w tym, czym żyją ludzie, nie znam ich spraw, nie współprzeżywam tego, co oni przeżywają? Mam tyle różnych spotkań z ludźmi czy to młodymi czy starszymi, że dokładnie wiem, co przeżywają. Poza tym, chcąc komuś pomóc nie w sposób zachować emocjonalny dystans i chłód. Każdy człowiek, który się angażuje, poważnie traktuje swoją życiową misję, eksploatuje się i męczy w swoim życiu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najtrudniej jest być człowiekiem i być ludzkim. Bardzo często zbyt mało podkreślanym jest grzech zaniedbania. Przez zaniedbanie można utracić bardzo wiele. Ojciec rodziny, który zaniedbuje swoje dzieci, małżonek, który nie poświęca czasu pielęgnowaniu swojego małżeństwa i swoim dzieciom, pasterz zaniedbujący swoją owczarnię. Przykładów można by mnożyć w nieskończoność. Bardzo wiele może umrzeć we wzajemnych relacjach z powodu zaniedbania. Grzech, w jakiejkolwiek nie byłby postaci, czyni szkodę, spustoszenie duchowego sanktuarium. W mieszkaniu zamienionym w ruinę ciężko jest żyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Faktycznie, umiera ten, kto zgrzeszy.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;      &lt;br /&gt;                                                         (sierpień 2010)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-3069247926358763128?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/3069247926358763128/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=3069247926358763128' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3069247926358763128'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3069247926358763128'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/10/rozwazania-balkonowe-cz-4.html' title='rozważania balkonowe cz. 4'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TMnZWB6nvSI/AAAAAAAAAzs/lrsYKrKmMvs/s72-c/Obraz+055+-+Kopia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-7625535677191141803</id><published>2010-10-19T20:13:00.004+02:00</published><updated>2010-10-19T20:25:00.865+02:00</updated><title type='text'>rozważania balkonowe cz. 3</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TL3h8RIe4QI/AAAAAAAAAzU/DE582IHfXNs/s1600/IMG_4294+-+Kopia.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TL3h8RIe4QI/AAAAAAAAAzU/DE582IHfXNs/s400/IMG_4294+-+Kopia.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5529824342988218626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Przejdź przez środek miasta, przez środek Jerozolimy i nakreśl ten znak TAW na czołach mężów, którzy wzdychają i biadają nad wszystkimi obrzydliwościami w niej popełnianymi.&lt;/span&gt; W tym zdaniu z księgi proroka Ezechiela, osobiście widzę dowartościowanie cnoty niewinności. Jerozolimą jest świat, ci opieczętowani to ludzie, którzy odróżniają dobro od zła i prowadzą życie po Bożemu. Po Bożemu, nie oznacza, brak trudności, brak słabości. Jest to życie, w którym chcę być blisko Boga i unikam wszystkiego, co może mnie od Niego oddalić. Walczę z samym sobą, z moimi słabościami mocą modlitwy, kierowany tą motywacją, abym zawsze mógł przebywać blisko Pana, bo w Nim znalazłem swoje schronienie. Ta walka ze sobą samym, walka z tym, co kusi, jest czasem bardzo ciężka. Tak jak ciężko jest oprzeć się pokusie zlania się ze światem, pokusie egzystencji w tłumie, egzystencji byle jakiej, miernej i biernej. Chrześcijanin nie może w kwestiach wiary i moralności iść na kompromis ze światem. Chrześcijanin ma pogłębiać w sobie swobodę ducha, a wiec wolność od zniewoleń, wolność, którą czepie się od Mistrza z Nazaretu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To wzdychanie i biadanie nad obrzydliwościami nie musi przyjmować postaci krytykanctwa i potępiania świata. O wiele bardziej chodzi o wyraźną postawę niezależności wobec moralnej mody i współczesnych hedonistycznych filozofii. Chodzi o nieuleganie filozofii, jaką promuje tzw. świat, czyli: żyj jakby Boga nie było, życie jest tylko jedno, więc hulaj duszo piekła nie ma, rób wszystko, na co masz ochotę, oddaj się sile swoich namiętności i idź za wszystkim, co ciało twe pociąga. Nie wszystko, czego mi się chce jest dobre, nie każdy pomysł na ulżenie sobie w życiu jest natchnieniem od Boga! Trzeba uważnie rozeznawać, co pochodzi od Boga a co nie pochodzi od Niego, lecz jest diabelską pokusą. Czasem granica jest bardzo cienka i łatwo o pomyłkę. Lucyfer nie na darmo jest nazwany aniołem światłości, jego działanie zmierza ku temu by podszyć się pod Boga, stać się bogiem dla człowieka. On, kusiciel, ma bardzo łatwe rozwiązania, zobaczmy jak w grzech zawsze łatwo jest wejść, ale jakże trudno a czasem wręcz bez powodzenia wychodzi się z sideł diabelskich. Wszelkiego typu zniewolenia cielesne (alkohol, narkotyki, pornografia, sex, itp.), czy zniewolenia mentalne (liberalizm moralny, obyczajowa moda, presja otoczenia, itd.) wciągają człowieka bardzo szybko, lecz kiedy człowiek zamierza się od nich uwolnić, wówczas zaczyna odczuwać ścisk sideł diabelskich. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem czy przekonaliście się już na swojej skórze, bądź na życiu innych, że dopóki człowiek grzeszy i nic tutaj nie zmienia, wszystko jest ok, ale jeżeli przychodzi postanowienie zerwania z grzechem, kiedy człowiek ma już dość i pragnie się uwolnić, wówczas zaczyna odczuwać ogromną siłę, jaka ciągnie do popełnienia tego samego grzechu. Osiągnięcie niewinności i jeszcze bardziej trwanie w niewinności jest ogromnie trudne, ale możliwe i tutaj głoszę to sam sobie, szalenie trudne jest opieranie się temu, co przyjemne, niewchodzenie w to, co prowadzi do grzechu. Tutaj musi przyświecać motywacja, dlaczego walczę, o co walczę, co chcę w życiu osiągnąć, kim chcę się stać? Dla mnie motywacją jest pełne wewnętrznej wolności dziecięctwo Boże, bogactwo wiary, która daje właściwe spojrzenie na przemijający świat, ukierunkowując obecną egzystencję na wieczność, gdzie jest to, czego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-7625535677191141803?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/7625535677191141803/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=7625535677191141803' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/7625535677191141803'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/7625535677191141803'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/10/rozwazania-balkonowe-cz-3.html' title='rozważania balkonowe cz. 3'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TL3h8RIe4QI/AAAAAAAAAzU/DE582IHfXNs/s72-c/IMG_4294+-+Kopia.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-8878335528191416590</id><published>2010-10-14T16:30:00.003+02:00</published><updated>2010-10-14T16:35:38.677+02:00</updated><title type='text'>czym się karmisz...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TLcUtHDI8aI/AAAAAAAAAxE/CBohBcc_x_U/s1600/47195_148337191866361_108654125834668_278880_7021412_n.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 275px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TLcUtHDI8aI/AAAAAAAAAxE/CBohBcc_x_U/s400/47195_148337191866361_108654125834668_278880_7021412_n.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5527909832839459234" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„"Błogosławieni - mówi Pan - którzy łakną i pragną sprawiedliwości" tu na ziemi - "albowiem będą nasyceni" tam w niebie! Takiemu dam to, co miłuje; udzielę tego, czego pragnie. Zobaczy to, w co wierzył nie oglądając; będzie spożywał to, czego łaknął; nasyci się tym, czego pragnął. Kiedy? Gdzie? Przy zmartwychwstaniu umarłych, albowiem "Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                                                                        Św. Agustyn&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostanę to, czego szukam. Szukam grzechu, wejdę do krainy grzechu, szukam łaski, wejdę do krainy łaski. Każda rzecz na świecie ma swoje pochodzenie, ma swoje źródło. Każda kraina rządzi się swoimi prawami. W krainie łaski jest piękno, pokój, wrażliwość, czułość, optymizm, szlachetność, wierność, zbawienie. W krainie grzechu jest pustka, niepokój, smutek, bezsens, przypadkowość, brak odniesienia, zagubienie, rozpacz, potępienie. Sąd ostateczny to kontynuacja moich obecnych wyborów. Sam wybieram krainę, której staję się obywatelem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trafne jest tutaj to stwierdzenie, „czym się karmisz, tym żyjesz”. Co spożywasz, to cię kształtuje, czego więcej jest w tobie, to wyrabia w tobie smak i ma wpływ na ciebie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-8878335528191416590?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/8878335528191416590/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=8878335528191416590' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/8878335528191416590'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/8878335528191416590'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/10/czym-sie-karmisz.html' title='czym się karmisz...'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TLcUtHDI8aI/AAAAAAAAAxE/CBohBcc_x_U/s72-c/47195_148337191866361_108654125834668_278880_7021412_n.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-3791048853158461306</id><published>2010-10-07T23:13:00.005+02:00</published><updated>2010-10-07T23:26:48.608+02:00</updated><title type='text'>Rozważania balkonowe cz.2</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TK46GI89sOI/AAAAAAAAAw8/haBIRvmC1vE/s1600/IMG_0232.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TK46GI89sOI/AAAAAAAAAw8/haBIRvmC1vE/s400/IMG_0232.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5525417669986988258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(znowu coś z wakacji)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedzę sobie właśnie na balkonie, słyszę klekotanie bociana, taki sierpniowy poranek na Mazurach. Nie ukrywam, że jest to dla mnie niesamowity wypoczynek, po różnych sytuacjach stresująco-meczących psychicznie. W końcu czas relaksu, oderwania się, pozbierania myśli, ochłonięcia. Właśnie przed chwilą przeczytałem sobie w oremusie (dla niewtajemniczonych to taka książeczka z czytaniami i tekstami liturgicznymi), w pierwszym czytaniu o kobiecie, którą Bóg chce wyprowadzić na pustynie, a w Ewangelii o pannach roztropnych i nieroztropnych. Przypomina mi się irytacja jednego z moich współbraci, który mówi, że w innym tłumaczeniu jest o pannach mądrych i głupich, gdzie podkreśla się i wyjaśnia grzech głupoty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No wiec, kiedy tak przeczytałem te dwa czytania, to skojarzyłem sobie posiadanie oliwy, czyli mądrość z koniecznością wyjścia na pustynie. Na pustyni człowiek ma możliwość zdobyć mądrość, na pustyni sprawdza się czujność i wierność człowieka. Każdy z nas żyje na pewnego rodzaju pustyni. Czyż pustynią nie jest świat, w którym wielu ludzi gubi sie zupełnie, umiera z pragnienia miłości, usycha z braku uczuć rekompensując sobie wchodzeniem w różnego typu uśmierzacze? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niby jest tylu ludzi, którzy mijają sie na ulicach, pracują obok siebie, a jakże wielu czuje się osamotnionymi i porzuconymi, niemającymi bratniej duszy. Można mieć wielu znajomych na naszej klasie czy facebooku i być bardzo samotnym. Ta samotność w pewnej mierze jest potrzebna człowiekowi, bo ona służy podtrzymywaniu relacji z Bogiem. Jeśli nie odkryję samo niewystarczalności i poczucia osamotnienia w dzisiejszym świecie, to też nie będę szukał Jego i Jego miłości. Jeśli nasycam się miłością ludzką tak, że nie czuję głodu, to nie będę szukał miłości Bożej. Jeśli to, co doczesne zupełnie mi wystarcza, nie będę szukał wieczności. Stąd, jeśli czujesz się w tym świecie czasem zagubiony, osamotniony, widzisz, że ten świat czasem cię przerasta, nie zmarnuj tych chwil, niech one cię wiodą do źródła sensu tego wszystkiego, tym źródłem na pustyni świata jest Słowo Boga, które wytryska ze skały twardego ludzkiego wnętrza. I to jest Dobra nowina, że z krzyża On wydobywa życie, ze skały płynie woda, w osamotnieniu można znaleźć bliskość, na pustyni można znaleźć oazę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Kto szuka, znajduje".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-3791048853158461306?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/3791048853158461306/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=3791048853158461306' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3791048853158461306'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3791048853158461306'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/10/rozwazania-balkonowe-cz2.html' title='Rozważania balkonowe cz.2'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TK46GI89sOI/AAAAAAAAAw8/haBIRvmC1vE/s72-c/IMG_0232.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-3166531050535826268</id><published>2010-09-27T22:09:00.007+02:00</published><updated>2010-09-27T23:23:12.020+02:00</updated><title type='text'>Skacz!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TKEHbg7hCVI/AAAAAAAAAwo/49K2N8OS6YE/s1600/DSC03761.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 225px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TKEHbg7hCVI/AAAAAAAAAwo/49K2N8OS6YE/s400/DSC03761.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521702787410364754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;"Ty, któraś złamała przysięgę i zerwała przymierze" (Ez 16). Myśląc o sobie, a pisząc ogólnie stwierdzam, że wiele razy człowiek zrywa przymierze z Bogiem. Łamanie Przykania tego czy owego, pokazuje, że wybieram sposób życia różny od tego, jaki Pan mi proponuje. Czy złapałeś się na tym, że łamiesz Prawo Boże i widzisz w swoim życiu negatywne tego skutki? Co powoduje, że odstępujemy od Pana? No tak, najprościej jest powiedzieć: "jesteśmy kuszeni, ulegamy pokusie i wchodzimy w grzech". Dlaczego człowiek odstępuje od Pana i ulega pokusie, szczególnie, jeśli wie, że być przy Panu jest najlepszym rozwiązaniem, a chwilowa słodycz pokusy zawsze kończy się źle, kończy się życiową przykrością. Dlaczego człowiek wybiera życie banity, życie niewolnika, a nie wolnego? Co jest lepsze bycie niewolnikiem czy wolnym? Jeśli wolnym, to, dlaczego ta łatwo się z tej wolności rezygnuje i tak nieudacznie o tę wolność walczy? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele katedr, znaczniejszych kościołów nie ma umiejscowionego tabernakulum w centrum, tylko gdzieś jest wąskie przejście do nawy bocznej gdzie jest ukryty Pan. Nie dyskutuję w tym momencie z całą tradycją sakralną, bo nie o umiejscowienie tabernalukum mi tutaj chodzi, tylko o obecne funkcjonowanie wielu kościołów. Zastanawia mnie tylko fakt, że cały kościół jest przeznaczony do oglądania obrazów i robienia zdjęć, a na modlitwę, przeznaczona jest mała klitka. Zestawienie jest takie, dom Boży przestaje być domem modlitwy, a staje się rzeczywistością muzealną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grzech to taka bariera w kościele, która stanowi zaporę w przedostaniu się do Jezusa.  Rozwiązaniem tego problemu jest albo wycofać się ze stwierdzeniem, że widocznie tak już musi być albo przeskoczyć tę zaporę i iść dalej i zbliżyć się do Niego i przepełniać się Jego bliskością. Pierwsze rozwiązanie daje święty spokój, drugie jest ryzykowne, możesz się narazić. Podobnie jest w życiu duchowym, zgoda na grzech jest rozwiązaniem pozornie łatwiejszym, jest takim wycofaniem się i staniem na dystans od Jezusa, a sakrament, stanowi przeskok przez barierkę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan mówi „przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” w innym miejscu mówi „zbliżcie się do Mnie, zobaczcie, że to Ja jestem”.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdziwa wolność, która jest w Kościele Katolickim nie mieści się w głowie hippisa czy punka, płytkiego pobożnisia, czy wrogo nastawionego rzekomego agnostyka czy ateisty. Tutaj, by być blisko Chrystusa to dopiero trzeba odwagi, wyłamywania się schematom.Ksiądz Jerzy Popiełuszko, ten to dopiero potrafił skakać i innych uczył tego samego. A Franciszek? Wyczynowcy. Każdy święty nieźle skakał! Skok przez barierkę to przełamywanie modnych schematów: „Bóg tak Kościół nie”, „kościół do lamusa” itd. Warto przeskakiwać również takie barierki, bo one są dla mięczaków. Nie bój się skakać przez barierkę, nawet, jeśli mieliby cię ścigać.  A więc skok przez barierkę…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-3166531050535826268?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/3166531050535826268/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=3166531050535826268' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3166531050535826268'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3166531050535826268'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/09/skacz.html' title='Skacz!'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TKEHbg7hCVI/AAAAAAAAAwo/49K2N8OS6YE/s72-c/DSC03761.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-5088754703684513637</id><published>2010-09-22T17:06:00.005+02:00</published><updated>2010-09-22T17:29:32.985+02:00</updated><title type='text'>Pierwsze dni w Belgii</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TJoetw03tII/AAAAAAAAAv4/zuF0uOq3tXc/s1600/Obraz+011.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TJoetw03tII/AAAAAAAAAv4/zuF0uOq3tXc/s400/Obraz+011.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5519758064845567106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Chór zakonny w klasztorze kapucynów w Antwerpii)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam już z Belgii.  Chodzimy do szkoły językowej, wrastamy w tutejszą wspólnotę braci, oni są dla nas bardzo życzliwi i wyrozumiali. Kościół tutaj potrzebuje kapłanów. Z powodu małej ilości kapłanów,  w wielu kościołach nie zawsze w niedzielę jest celebrowana Msza. Również wśród Polonii jest spore zapotrzebowanie na duszpasterzy, ks. Ryszard ma już zdrowo po 60-ce, i jest sam na cały okręg Antwerpii, a Polaków jest tutaj kilkadziesiąt tysięcy, z czego część z nich deklaruje się jako katolicy. Dzięki wszystkim za modlitwę, ja czuję codziennie to modlitewne wsparcie, które umacnia nas do dawania świadectwa przynależności do Chrystusa. Sami dbamy o nasze braterskie życie i ducha modlitwy, bo wiemy jak to jest dla nas ważne. Antwerpia to wielkie miasto, z ogromną liczbą wielu ras, kultur i religii. Być dla nas chrześcijaninem tutaj, to przede wszystkim nie bać się świadczyć (zewnętrznie-habitem) że przynależę do Chrystusa, jestem chrześcijaninem, zakonnikiem Kościoła Katolickiego. Dlaczego to świadectwo jest takie ważne i ma być widoczne, zewnętrzne, a to dlatego, że miasto jest zdominowane przez różne religie, a chrześcijaństwo jakoś jest niewidoczne, potraktowane jako relikt, stąd nasza misja, przypominać, że Jezus żyje i kocha człowieka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla relaksu, biegam sobie po mieście, wzdłuż portu, to daje mi odprężenie i pozwala rozładować emocje. Bycie tutaj jeszcze bardziej mobilizuje mnie do modlitwy, tu nie ma półśrodków, albo trwasz blisko Jezusa, albo rozmiękasz w swojej wierze, w swojej wierności, w swojej tożsamości. Dla mnie osobiście trudnością jest chodzenie do szkoły w habicie. Czuję się przez to trochę jak na arenie (ewangelicznie można by powiedzieć "na świeczniku"), na oczach innych, pozbawiony prywatności, wystawiony na forum publiczne. To trochę krępujące zważywszy na to, że przyzwyczaiłem się (w Polsce) do tego, że po mieście zazwyczaj chodziłem bez habitu. Tutaj zaczynam widzieć, jak ważną sprawą jest nasza obecność tutaj. To co się przez nas tutaj dzieje, to nie tylko wyjazd trzech kapucynów do Belgii, to nie tylko wyjazd trzech kapłanów do kraju potrzebującego kapłanów, to przede wszystkim pielęgnowanie żywotności chrześcijaństwa tu, gdzie ono się tli, to dbanie by duch Chrystusa nie wygasł na tej, kiedyś jakże katolickiej ziemi. Czy nam się to uda, czy zapuścimy tutaj korzenie, czy odnajdziemy się w tej rzeczywistości...nie mam pojęcia. Wiem, że trzeba tu być, trzeba się tu modlić, trzeba uwielbiać Jezusa na tej ziemi i w duchowej ciemności  zachodniej Europy rozpalać ogień łaski Bożej, by choć trochę świateł w tej ciemnej-bogatej dolinie tliło  się i dawało ciepło przynajmniej tym, którzy tego światła pragną.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-5088754703684513637?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/5088754703684513637/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=5088754703684513637' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/5088754703684513637'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/5088754703684513637'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/09/pierwsze-dni-w-belgii.html' title='Pierwsze dni w Belgii'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TJoetw03tII/AAAAAAAAAv4/zuF0uOq3tXc/s72-c/Obraz+011.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-1445219765249052726</id><published>2010-09-18T19:36:00.004+02:00</published><updated>2011-02-20T19:12:58.956+01:00</updated><title type='text'>Złośliwy nowotwór ducha</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TJT9HrEDdrI/AAAAAAAAAvw/bPK10V386vA/s1600/800px-Carcinoma_Ambrosius_Pare.png"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 274px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TJT9HrEDdrI/AAAAAAAAAvw/bPK10V386vA/s400/800px-Carcinoma_Ambrosius_Pare.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5518313751696340658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(Rysunek kraba z XVII-wiecznego dzieła Ambroise Paré, który stał się symbolem onkologii)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludzie chorzy terminalnie, tak już są strawieni chorobą, tak udręczeni cierpieniem, że jedyne, czego oczekują to śmierć. Ciało tych ludzi jest dokumentnie "zepsute" przez nowotwory i inne choroby. Dusze tych ludzi są wycieńczone z natłoku cierpienia. Tacy ludzie nie są w stanie funkcjonować o własnych siłach, są zupełnie zdani na pomoc drugiego człowieka. Podobnie ma się rzecz z moralną i duchową kondycją człowieka współczesnego. Niejednokrotnie jest zjadany przez różnego typu nałogi, niszczycielskie filozofie, hedonistyczny sposób bycia, degradujący osobową godność. Dzisiaj się mówi, że wielu ludzi odchodzi od Kościoła, zmienia wiarę, wypisuje się, przechodzi np. na buddyzm, czy deklaruje się, jako ludzie niewierzący albo agnostycy. Chrześcijaństwo uważa się za relikt, zabytek przeszłości, coś nieaktualnego, nieprzystającego do obecnych czasów. Moralność współczesnego człowieka jest nierzadko przesiąknięta relatywizmem moralnym, wielu spraw nie uważa się dzisiaj za grzech. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak bardzo poniszczone, zdeformowane, nieukształtowane musi być owe sumienie, skoro nie odróżnia dobra od zła. Coraz więcej osób zapada na depresje, coraz więcej rodzin rozpada się, coraz wyższy wskaźnik samobójstw i coraz wyższy wskaźnik coraz to nowszych form zniewolenia. Czyż współczesny wyzwolony człowiek, nie odzwierciedla takiej moralnej i duchowej wegetacji, swoistej niemocy moralnej i duchowej nieudolności? Czyż nie widać tu podobieństwa pomiędzy osobami chorymi terminalnie, a wyluzowanymi, żyjącymi w dostatku współczesnymi nowobogackimi? Obydwie kategorie osób łączy niemoc, słabość, brak odporności, pogrążanie się, zapadanie się w otchłani, czego konsekwencją jest śmierć. Jedni przeżywają te rzeczywistości w odniesieniu do ciała, inni w odniesieniu do ducha. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyż nieumiejętność bycia wiernym, niesienia krzyża w związku, uciekanie w alkohol, narkotyki, seks itd., nie mówi o zamieraniu siły duchowej, wewnętrznej mocy i odporności? Wielu ludzi rezygnuje ze swoich korzeni chrześcijańskich na rzecz przyjemnego, łatwego egzystowania we współczesnym świecie. Zamiera w nich moralność, zamiera wiara w Boga i zaufanie do Boga, tak jak zamiera witalność ludzi drążonych przez nowotwory, tak w rzeczywistości ducha, nowotworem, który drąży człowieka jest grzech. Skala owego nowotworu duchowego jest o tyle większa, że nowotwór duchowy jest dziedziczony i na dodatek zaraźliwy. Ludzie mają ogromny wpływ na siebie, lansuje się pewny styl bycia, propaguje się różne formy duchowych wirusów. Nowotwór duchowy jawi się, jako wyzwolenie, jako raj na ziemi. Dzieci np. obserwują rodziców i uczą się od nich jak funkcjonować we współczesnym świecie. Starsi uczą się od młodszych, ogromny wpływ na człowieka ma środowisko, w którym żyje. Jeśli rodzice nie znajdują czasu dla Boga, nie modlą się, nie żyją rytmem Kościoła, to dziecko widzi, że nie są to rzeczywistości ważne i potrzebne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moralny nowotwór drąży współczesne społeczeństwa, wiec, na czym ma polegać rola Kościoła w takim świecie? Jak budzić wiarę u ludzi, których wiara umarła dawno temu, a tlą się tylko wspomnienia? Jak mówić o sakramentach osobom, które przyzwyczaiły się do swoich grzechów i żal za grzechy i postanowienie poprawy nie wchodzą w grę? Jak mówić o duchowości skoro tyle jest dzisiaj hedonizmu, kultu ciała i atrakcji dla tegoż ciała? Czy dzisiaj, pomoc Kościoła szczególnie w zlaicyzowanych społecznościach nie będzie przypominać takiego doglądania kondycji tych ludzi i przygotowywania ich na godną śmierć, by przynajmniej w obliczu nieuchronności śmierci, wzbudzić żal za grzechy i pomóc umrzeć jak dobremu łotrowi? Czy działalność Kościoła, głoszenie Słowa, nie będzie taką formą pomocy, która może niekoniecznie zmieni czyjeś życie, ale przynajmniej da alternatywę i ukaże optymizm przyszłego pozaziemskiego życia. Misja Kościoła w zlaicyzowanym świecie, to dawanie ludziom szansy, alternatywy. Co wybiorą? Ich życie i ich wieczność.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-1445219765249052726?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/1445219765249052726/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=1445219765249052726' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/1445219765249052726'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/1445219765249052726'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/09/rysunek-kraba-z-xvii-wiecznego-dziea.html' title='Złośliwy nowotwór ducha'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TJT9HrEDdrI/AAAAAAAAAvw/bPK10V386vA/s72-c/800px-Carcinoma_Ambrosius_Pare.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-2884548583858902670</id><published>2010-09-12T11:52:00.008+02:00</published><updated>2010-09-13T13:59:48.582+02:00</updated><title type='text'>Rozważania balkonowe</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TIylFHseVgI/AAAAAAAAAvo/3icbD8h5zao/s1600/IMG_0313.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TIylFHseVgI/AAAAAAAAAvo/3icbD8h5zao/s400/IMG_0313.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5515965151005529602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tekst pochodzi z cyklu "rozważań balkonowych" pisanych na balkonie państwa Kryspinów, czyli moich rodziców w sierpniu 2010 r. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieszkaniec krainy opornych istot&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Synu człowieczy, mieszkasz wśród ludu opornego&lt;/em&gt; (Księga Ezechiela). Emmanuel mieszka pośród ludu opornego. Mnie to już dawno by "szlag trafił" gdybym był na Jego miejscu. Tyle łaski, odkupienie, sakramenty, Słowo na każdy dzień, wspólnota Kościoła, modlitwa, wszystko to w zasięgu ręki, a mimo to opór natury ludzkiej i nieudolność w dążeniu do świętości. Nie wiem czy masz czasem taką refleksję, że prosisz o coś, coś chciałbyś zmienić, prosisz Boga a tu nic. Albo, modlisz się i jakoś nic nie czujesz, modlitwa nie cieszy, jawi się, jako coś bezsensownego. To nie Bóg tutaj nawala, to brak naszego zaangażowania. Nie słuchamy Pana i Jego Słowa, a chcielibyśmy żeby nam odpowiedział. Mało się modlę, za krótko, a chciałbym doświadczyć Wody Żywej? Jakże Pan musi być cierpliwy i wielkiego miłosierdzia, skoro szlag jeszcze nie trafił naszej planety?! Tylko, co z nami będzie, jaki będzie osąd naszego życia? Co z naszą przyszłością w perspektywie wieczności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Tę refleksję piszę na balkonie sierpniowego przedpołudnia spędzanego na Mazurach u rodziców. Wakacje a tu taka refleksja nt wieczności. Owszem, bo ja osobiście przekonuję się, że nawet taka zwykła rzecz jak wypoczynek, nawet, jeśli nie mam nic do roboty i mogę oddać sie zupełnej bezczynności, totalnemu relaksowi, to jednak, jeśli nie napełnię mego serca Wodą Żywą, to choćbym, nie miał nic do roboty i maksymalnie sie "byczył" i tak nie będzie we mnie satysfakcji. Nawet ten mój wakacyjny wypoczynek, pokazuje mi, że po prostu bez życia duchowego, bez medytacji Słowa Bożego, modlitwy i liturgii nie jestem w stanie normalnie funkcjonować. Bez któregoś z tych elementów po prostu schnę i rzeczywistość przestaje mnie cieszyć. Ktoś powie, no dobrze, jesteś zakonnikiem, przyzwyczaiłeś sie do takiego życia, to jest twoja codzienność. To ja się zastanawiam, czy medytacja Słowa Bożego, modlitwa i liturgia to domena jedynie osób zakonnych i duchownych? Jeżeli człowiek świecki narzeka, że nie wyrabia na zakrętach, że brakuje sensu w tym, co na codzień robi, to... czego mu brakuje.. relaksu, wyjścia na basen, siłownię, do pubu? Samym ciałem i psychiką człowiek nie wypocznie, jest jeszcze sumienie i głębia człowieka, która potrzebuje głębi Boga. Oczywiście głębię można przysypać, nie myśleć o niej, ale wtedy człowiek schnie z braku wody! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oporny lud, oporny człowiek, mój opór, a co z oporem ludzi wokół mnie? Powoli wyzwalam sie z takiego narzekania na ludzi, wśród których posługuję, z narzekania na opór i pasywność. No bo jak spojrzę na mój osobisty postęp na drodze do świętości, to przekonuję się, że nie ma co tak na ludzi narzekać, skoro ja sam tak bardzo "ślamazarny" jestem. Czasem tylko, może i słusznie, nie wiem, denerwuję się na ludzi, że nie szukają, że nie dają sobie szansy, że lekceważą, to, co może ich uzdrowić i postawić na nogi. Nie mam wyrzutu, że upadają, bo człowiek słaby jest, a kusiciel przebiegły, ale pretensje do ludzi mam za to, że nie wypływają na głębię. To jest właśnie ten opór, opór w podjęciu decyzji, opór w zrobieniu kroku ku głębszym partiom wody. Opór w podjęciu działania w celu wydłużenia modlitwy i podjęcia autoformacji. Biedą współczesnego człowieka jest to, że pozostaje na zeschłej ziemi i zadowala sie tym, co chwilowe i nienasyca swoich najgłębszych pragnień i tęsknot!&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-2884548583858902670?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/2884548583858902670/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=2884548583858902670' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/2884548583858902670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/2884548583858902670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/09/rozwazania-balkonowe.html' title='Rozważania balkonowe'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TIylFHseVgI/AAAAAAAAAvo/3icbD8h5zao/s72-c/IMG_0313.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-2372300353527341315</id><published>2010-07-02T23:42:00.007+02:00</published><updated>2010-07-03T05:17:41.813+02:00</updated><title type='text'>#41</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TC5ltp8vqVI/AAAAAAAAAu0/8U9jgPfd1yo/s1600/0.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TC5ltp8vqVI/AAAAAAAAAu0/8U9jgPfd1yo/s400/0.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5489436830840367442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tytuł posta to utwór zespołu Dave Matthews Band, kapeli, której wrażliwość muzyczna bardzo mi odpowiada. Utwór #41 jest genialny w swojej prostocie. Zespół zaprasza wielu artystów, którzy ubogacają ten utwór przez własne solowe popisy instrumentalne, wystarczy tutaj podać takie nazwiska jak Warren Haynes, Tom Morello, Tim Reynolds, John Mayer czy Viktor Wooten.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Wogule muzyka ma w sobie taką wrażliwość, że otwiera serce człowieka, otwiera wrażliwość. Jest jakaś niesamowita wrażliwość w muzyce, skoro wielu muzyków doświadcza pewnego rodzaju transcendencji, dotyka czegoś niewyrażalnego, czegoś, czego niewsposób ująć w słowa. Uważam, że muzykowanie jest modlitwą, pomimo, że muzyk może nie znać obiektu, przedmiotu swojej adoracji. Muzykowanie to zanurzenie w swoistej tajemnicy, w jakiejś niesamowitej wrażliwości. Jak już kiedyś napisałem, własna wrażliwość uaktywnia uczucia muzyka. Tak, jak mamy uczucie zakochania, gniewu, buntu, analogicznie istnieją różne gatunki muzyczne, pop, rock, metal, hip hop itp. Muzyka wyraża uczucia, które w muzyku drzemią. To, jakiego gatunku muzyki słuchamy pokazuje nam jakie uczucia w nas dominują.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-2372300353527341315?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/2372300353527341315/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=2372300353527341315' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/2372300353527341315'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/2372300353527341315'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/07/41.html' title='#41'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TC5ltp8vqVI/AAAAAAAAAu0/8U9jgPfd1yo/s72-c/0.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-944521300053047383</id><published>2010-06-01T18:54:00.013+02:00</published><updated>2010-06-02T07:13:28.106+02:00</updated><title type='text'>Moje kapłaństwo</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TAXobPNP0dI/AAAAAAAAAuA/LTke0xryf5M/s1600/DSC01524.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 268px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TAXobPNP0dI/AAAAAAAAAuA/LTke0xryf5M/s400/DSC01524.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5478040076402282962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego tak nazwałem garść moich refleksji o kapłaństwie? Może dlatego, aby uchronić się od tonu wykładowego, nie chcę, aby tekst ten był jakimś artykułem naukowym, może bardziej podzieleniem się tym, czym jest dla mnie moje kapłaństwo, patrząc na nie z perspektywy czteroletniego prezbitera, który w nim uczestniczy. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Droga do kapłaństwa&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wiadomo, zaczyna się to w czasach szkolnych, kiedy zaczyna się słyszeć i intensywnie czuć jakieś wezwanie do pójścia za Panem, wezwanie wkroczenia na drogę bezżeństwa, w oddaniu się tylko Jemu na wyłączność. No i jest cały etap rozeznawania powołania. Rozmowy z różnymi ludźmi, modlitwa o rozeznanie Woli Bożej. Rozeznawanie, czy to, co się słyszy i czuje, jest tylko chwilowym uniesieniem, czy może faktycznie jest to powołanie, które akurat zaczęło się odkrywać. &lt;br /&gt;Przychodzi w końcu ten moment, kiedy trzeba powiedzieć rodzicom o swoich zamiarach. Reakcje rodziców są różne, jedni się cieszą i są wzruszeni, inni nie zgadzają się, są temu przeciwni, czasem wręcz szantażują emocjonalnie, wmawiając synowi czy córce, że tego nie zniosą, że ich noga w w klasztorze bądź seminarium nie postanie, itd. Nie jest łatwe opuszczenie domu. Nie zawsze jest łatwo „odciąć się od pępowiny”,opuścić to miejsce, w którym człowiek czuje się dobrze, tyle lat żyje, ma przyjaciół i już wydeptane swoje ścieżki. Nie jest łatwo wyruszyć ku nieznanej przyszłości. Jednak pamiętam, że to wołanie Pana jest tak intensywne, że człowiek po prostu nie jest w stanie oprzeć się temu głosowi. &lt;br /&gt;Miało być o kapłaństwie, a tu jeszcze nic o tym, myślę jednak, że takie wprowadzenie jest dla dalszej refleksji dosyć istotne. Dlaczego, bo kapłanem nie staje się człowiek tak od ręki. Kapłan to człowiek pochodzący z konkretnego środowiska, mający takie a nie inne wychowanie, wychowany w takiej a nie innej mentalności. I jeśli ktoś chce zrozumieć kapłana, a ocenia go na zasadzie: dobry-zły, musi po prostu mieć na względzie te powyższe zależności. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Kapłaństwo-droga do świętości&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Mając cztery lata kapłaństwa, widzę coraz jaśniej, że kapłaństwo, jest drogą, na której Pan objawia mi coraz bardzie mnie samego, i Siebie Samego i Swoją miłość do mnie. Doświadczenie osobistego grzechu, trudów, również pewnego typu powiedzmy sukcesów, pokazuje jasno, jakie są właściwe proporcje. Im dalej kroczy się w powołaniu, tym bardziej widzisz to po Franciszkowemu: „kim jesteś Ty Panie, a kim ja?”. Człowiek po prostu widzi jak bardzo biedny jest bez Boga, bez Niego po prostu człowiek schnie, działanie staje się puste, i bez Jego miłości świat przestaje cieszyć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Duch Święty i kapłaństwo&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Coraz bardziej widzę, że kapłaństwo to charyzmat, a charyzmat to dar łaski udzielonej przez Ducha Świętego. Charyzmat, to działanie Ducha Świętego w kapłanie. Charyzmat może być, ale może sobie spać, bo Duch Święty stoi przed drzwiami serca kapłana, a ten Go nie wpuszcza. Stąd, jeśli widzisz kapłana i narzekasz na niego, że to i tamto źle robi, to módl się za niego, aby wpuścił do swojego serca Ducha Ożywiciela, Pana siedmiorakich darów. A jeśli masz na tyle odwagi, to pójdź i upomnij go.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kapłaństwo i nawrócenie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Czasem uczniowie na katechezie dadzą mi odczuć że przeginam, moi oazowicze również czasem skomentują moje zachowanie, lub wypowiedź, w których po prostu przegiąłem. Jest to takie zwyczajne upomnienie braterskie, o którym mówi Ewangelia. Oczywiście, mnie, kapłanowi nie jest łatwo przyznać si do błędu, no bo jak, ja, kapłan, pouczający innych, mówiący innym, jak mają żyć, ja się mylę, ja nie mam racji, ja muszę się w tym, czy w tamtym zmienić? Nie jest łatwo przyznać się kapłanowi do błędu, oj nie jest łatwo. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Pasterz i owczarnia&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kapłan, jako mężczyzna ma w naturze instynkt ojcowski, który ma rozwijać i pielęgnować. Być pasterzem, to być przy owczarni, to czuwać, pilnować swoich owiec, walczyć w obronie tej owczarni, nie bać się toczyć bój z wilkami zagrażającymi owczarni. Czasem pasterz jako pierwszy obrywa od wilków za owczarnie. Zobaczmy jak dziś często kapłaństwo jest odbierane? Nie wchodząc w szczegóły, stwierdzę tylko, że dzisiaj jak chyba nigdy kapłaństwo jest tak bardzo poniżane i wyśmiewane. Jak nazwać trudności, które przeżywa kapłan chcący być wiernym swojemu powołaniu? Wszelkiego typu pokusy, które atakują kapłanów, to są takie właśnie wilki, które chcą osłabić pasterza, aby przestał opiekować się owczarnią, aby poczuł się słaby i niezdolny do dalszego zajmowania się powierzonymi sobie ludźmi. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Świadek tajemnicy łaskawości i tajemnicy nieprawości&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kapłan w sposób szczególny obecny jest w dwóch rzeczywistościach: w świecie łaski i świecie grzechu. Obecny przy ołtarzu, blisko cudu przeistoczenia, najbliżej jak to tylko można, uwalniający z sideł grzechu w sakramencie pokuty. Widzący cuda, a jednocześnie ogromne nieprawości. Ja kapłan, jestem uczestnikiem cudu Eucharystycznego i cudu rozgrzeszenia codziennie, a jednocześnie właśnie ja kapłan, widzę, ile we mnie nieporządku, egoizmu i słabości. Wydaje się, że kapłan idzie przed owczarnią, i zanim wilki dotrą do owczarni, to najpierw docierają do pasterza. Czasem mówi się, że co tam kapłan wie o życiu. Odprawi sobie Mszę, chwilę posiedzi w konfesjonale, udzieli takiego czy innego sakramentu, nawet rąk sobie nie ubrudzi. Może od zewnątrz tak to wygląda, jednak od strony kapłańskiego życia, egzystencja kapłana jest zupełnie czymś innym. Na prawdę nie jest łatwo być kapłanem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kapłan i pokusy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Istnieje ogromna pokusa pójścia na łatwiznę, jakoś zlania się ze światem. Nie jest fajnie być świadkiem innego, nadprzyrodzonego życia w świecie zdominowanym przez przyjemność i konsumpcjonizm. Istnieje ogromna pokusa łatwego życia, pokusa zeświecczenia. Nie jest łatwo dobrze przeżywać swego rodzaju samotność, która dana jest kapłanowi. Ta samotność jest po to, by mieć czas dla Pana, mieć czas na medytację. Ale, jeżeli kapłan się nie modli, nie pali się w nim żar miłości Chrystusa, to co będzie robił? Czym zapełni serce?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kapłan to komandos&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Być kapłanem dzisiaj, to żyć w ekstremalnie trudnych warunkach i radzić sobie w różnych sytuacjach. Nie każdy kto chce, może zostać kapłanem, tak jak nie każdy może zostać komandosem. Żeby być kapłanem i przetrwać, trzeba być dobrze uzbrojonym w różnego typu broń przeciwko złu. Trzeba być człowiekiem modlitwy, która daje wytchnienie. Na modlitwie będąc, najbardziej staję się mocny, silny, twardy i mężny. Modlitwa od której często uciekam, której często nie chcę poświęcić nawet 10 minut, modlitwa, która często jest dla mojej natury czymś gorzkim, niechcianym, właśnie ta modlitwa, ten czas „zmarnowany” dla Pana, zwraca się stokrotnie we wszystkim czym się później zajmę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kapłaństwo to przygoda&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kapłaństwo  przez całe życie jest przygodą, pełną niebezpieczeństw, ale też pięknych widoków. Jako kapłan widzę piękno tego kim jestem, piękno mojej posługi, ale są też momenty trudne, które ciężko jest znieść. A mimo to uważam, że moje kapłaństwo, którym obdarzył mnie Pan, jest najpiękniejszą „rzeczą” jaką dał mi Pan i świadom jestem, że jest to moja perła. W sumie to jestem posiadaczem dwóch pereł, bo drugą perłą jest moje powołanie zakonne, a z perłami jest tak, że nie daje się ich po to, by potem miały być wrzucone w błoto. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Moje marzenie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Cała moja troska leży w tym, by kiedyś na sądzie stanąć przed Panem i móc powiedzieć, że piękno które mi dał, ustrzegłem, nie raz się wywróciłem, ale nigdy nie wypuściłem tego piękna z moich rąk i teraz u kresu życia pełen wdzięczności staje ze skarbem, który kształtował moje życie i który stał się dla mnie przepustką do wiecznego zbawienia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-944521300053047383?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/944521300053047383/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=944521300053047383' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/944521300053047383'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/944521300053047383'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/06/dlaczego-tak-nazwaem-garsc-moich.html' title='Moje kapłaństwo'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/TAXobPNP0dI/AAAAAAAAAuA/LTke0xryf5M/s72-c/DSC01524.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-8377289887180455670</id><published>2010-05-22T21:39:00.007+02:00</published><updated>2010-05-22T22:53:30.858+02:00</updated><title type='text'>Moc z wysoka</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S_g3t-6x5eI/AAAAAAAAAtk/qD14Vm6rfkM/s1600/Obraz+149.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S_g3t-6x5eI/AAAAAAAAAtk/qD14Vm6rfkM/s400/Obraz+149.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5474186610192016866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przyjdź Duchu Święty do takiego, jakim jestem. Przyjdź i napełnij moje wnętrze swoją czystą i nieskazitelną łaską. O przyjdź Mocy z wysoka, tak jak to potrafisz. Skrusz co jest harde we mnie. O Duchu najsłodszy, słodki gościu duszy, rozlej delikatnie miłość we mnie, abym doświadczył owego "zesłania" o którym mówią Dzieje Apostolskie. Tak bardzo Ciebie potrzebuję Duchu Ojca i Syna. Ty który unosiłeś się nad wodami, czuwaj nade mną, idź ze mną wszędzie tam, gdzie ja idę. Podążaj ze mną za dnia w obłoku, a w nocy w słupie ognia. Stwórz we mnie nową jakość, przywróć blask mojemu człowieczeństwu, rozjaśnij na moim obliczu blask Oblicza Chrystusa. Wlej we mnie doskonałą miłość, która nie lęka się trudności. Jak spragniona ziemia pragnę Twojego życia. O słodka miłości, o delikatny powiewie, ogniu, wytapiaj ze mnie wszystko, co nieczyste, aby pozostało to, co we mnie utkałeś już w łonie mej matki. Zniż się ku mojej nędzy i nie pozostaw mnie samego bez Twojego ożywczego tchnienia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-8377289887180455670?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/8377289887180455670/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=8377289887180455670' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/8377289887180455670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/8377289887180455670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/05/moc-z-wysoka.html' title='Moc z wysoka'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S_g3t-6x5eI/AAAAAAAAAtk/qD14Vm6rfkM/s72-c/Obraz+149.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-3622209696058905210</id><published>2010-05-16T19:03:00.002+02:00</published><updated>2010-05-16T20:01:39.662+02:00</updated><title type='text'>O Kościele i o świecie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S_Ay_HTrOEI/AAAAAAAAAs0/RQ_Zn7K1cc4/s1600/Obraz+155.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S_Ay_HTrOEI/AAAAAAAAAs0/RQ_Zn7K1cc4/s400/Obraz+155.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5471929607129872450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niektóre fragmenty książek, mocno do mnie przemawiają. Chcę się podzielić niektórymi spostrzeżeniami, które wywarły na mnie spore wrażenie i dają mi do myślenia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kardynał Ratzinger w książce „Droga Paschalna” (Kraków 2001, s. 176-177) tak pisze: „Kapłan otrzymał nakaz: Idźcie na cały świat i czyńcie uczniami wszystkie narody! (zob. Mt 28,19). Ale ten dynamizm posłannictwa, to wewnętrzne otwarcie i pełnia Ewangelii  nie powinny się przeradzać w formułę: idźcie na cały świat i także wy stańcie się światem! Idźcie na świat i utwierdzajcie go w jego świeckości. Ma być akurat odwrotnie. Istnieje święta tajemnica Boga, ziarno gorczyczne Ewangelii, które się nie utożsamia ze światem, ale którego przeznaczeniem jest transformacja całego świata. Dlatego powinniśmy na nowo, odważnie wracać do sacrum, mieć odwagę jasnego odróżniania rzeczywistości chrześcijańskiej od wszystkiego innego - nie po to, by ustanawiać sztywne granice, lecz aby przekształcać i wykazywać dynamizm”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalej przyszły papież cytuje Eugeniusza Ionesco, jednego z ojców teatru absurdu, który w wywiadzie w 1975 roku stwierdził: "Kościół nie che stracić swych klientów, chce zdobywać nowych adeptów. Pociąga to za sobą pewnego rodzaju godną ubolewania sekularyzację. (...) świat się zatraca, a w świecie zatraca się Kościół, księża są głupi i przeciętni, i cieszą się z tego, że są przeciętnymi, podobnymi wszystkim innym ludźmi (...) Odczuwamy potrzebę wieczności – bo czymże innym jest religia i świętość? Nic nam już nie pozostaje, nic stałego, wszystko jest w ruchu. A przecież nam potrzebna jest skała". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ratzinger cytuje dalej prowokacyjne zdania z opery Sui villaggi Piotra Handkego:  "Nasze domy to rozpaczliwie puste szpalery...Nie jesteśmy na mylnej ścieżce, nie jesteśmy w ogóle na ścieżce...Jakże opuszczona jest ta ludzkość!". Przyszły papież stwierdza: „nie można służyć temu światu przez zwykłe, banalne dostosowanie się do niego. Świat nie potrzebuje konsensu, potrzebne są mu transformacja i ewangeliczny radykalizm”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta refleksja na pierwszy rzut oka może się wydawać pewną bojówką, pesymizmem lub wyrazem pewnej goryczy i nieprzystosowania. Nic podobnego. Widać tu wyraźnie zatroskanie o to, by sól nie utraciła swojego smaku, by pielęgnować swoją wiarę i szukać głębi, która zakotwiczona w tajemnicy Boga,  odnajduje swoją pierwotną postać i nadaje sens ludzkiej egzystencji.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-3622209696058905210?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/3622209696058905210/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=3622209696058905210' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3622209696058905210'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3622209696058905210'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/05/o-kosciele-i-o-swiecie.html' title='O Kościele i o świecie'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S_Ay_HTrOEI/AAAAAAAAAs0/RQ_Zn7K1cc4/s72-c/Obraz+155.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-6236417031853581432</id><published>2010-05-12T09:03:00.001+02:00</published><updated>2010-05-16T20:02:44.393+02:00</updated><title type='text'>Benedykt XVI</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S_AzP1OFWpI/AAAAAAAAAs8/oHr2KlKKUac/s1600/Obraz+162.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S_AzP1OFWpI/AAAAAAAAAs8/oHr2KlKKUac/s400/Obraz+162.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5471929894332357266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;"(...)musimy na nowo głosić z zapałem i radością wydarzenie śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, będące sercem chrześcijaństwa, istotą i podstawą naszej wiary, silnym bodźcem dla naszych pewników, potężnym wichrem, który obala wszelki strach i niezdecydowanie, wątpliwości i ludzkie rachuby. Zmartwychwstanie Chrystusa upewnia nas, że żadna wroga siła nie może nigdy zniszczyć Kościoła. Toteż nasza wiara ma swój fundament, ale trzeba, aby ta wiara stała się życiem w każdym z nas. Trzeba więc podjąć ogromny i rozległy wysiłek, aby każdy chrześcijanin stawał się świadkiem zdolnym do zdania sprawy zawsze i wobec wszystkich z ożywiającej go nadziei (por. 1 P 3,15): tylko Chrystus może w pełni zaspokoić najgłębsze pragnienia serca każdego człowieka i odpowiedzieć na jego najbardziej niepokojące pytania dotyczące cierpienia, niesprawiedliwości i zła, śmierci i życia po śmierci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drodzy bracia i młodzi przyjaciele, Chrystus jest zawsze z nami i zawsze kroczy ze swoim Kościołem, towarzyszy mu, strzeże go, jak nam powiedział: „Ja jestem z wami aż do skończenia świata” (Mt 28, 20). Nigdy nie wątpijcie w Jego obecność! Zawsze poszukujcie Pana Jezusa, wzrastajcie w przyjaźni z Nim, przyjmujcie go w Komunii św. Uczcie się otwierać na Jego słowo i rozpoznawać je, a także rozpoznać Go w ubogich. Przeżywajcie swe życie z radością i entuzjazmem, pewni Jego obecności i Jego bezinteresownej przyjaźni, wielkodusznej, wiernej aż do śmierci na krzyżu. Świadczcie o radości z powodu Jego obecności mocnej i słodkiej wszystkim, począwszy od swych rówieśników. Powiedzcie im, że dobrze być przyjacielem Jezusa i że warto pójść za Nim. Swoim entuzjazmem pokazujcie, że pośród wielu sposobów życia, które świat zdaje się nam ofiarowywać – pozornie wszystkie na tym samym poziomie - jedynym, który nadaje prawdziwy sens życiu, a zatem jest prawdziwa i trwała radość, to pójście za Jezusem".&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;pełny tekst na stronie:&lt;br /&gt;http://info.wiara.pl/doc/520125.Lizbono-buduj-swoje-nadzieje-na-Bozej-nadziei/2&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla mnie bomba. Właśnie teraz potrzebuję umocnienia mojej wiary, wchodzę na stronę frondy a tu proszę, odniesienie do tego tekstu. Bogu dzięki za portale katolickie, ale przede wszystkim za prawdziwego ojca, Benedykta XVI.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-6236417031853581432?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/6236417031853581432/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=6236417031853581432' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/6236417031853581432'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/6236417031853581432'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/05/benedykt-xvi.html' title='Benedykt XVI'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S_AzP1OFWpI/AAAAAAAAAs8/oHr2KlKKUac/s72-c/Obraz+162.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-491919881627864275</id><published>2010-05-11T21:07:00.006+02:00</published><updated>2010-05-16T20:10:50.844+02:00</updated><title type='text'>Współcześni trędowaci</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S_A1Ipe25XI/AAAAAAAAAtE/FZo9NHg_nnY/s1600/Obraz+156.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S_A1Ipe25XI/AAAAAAAAAtE/FZo9NHg_nnY/s400/Obraz+156.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5471931969945658738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj trędowaty człowiek chodzi w modnej koszuli, pachnie od niego wspaniałymi zapachami drogich perfum, ma bardzo modnie ułożone włosy, chodzi w markowym ubraniu. Wolny czas spędza ze znajomymi w pubie, na dyskotece, w nocnym klubie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trąd zniekształca. Trąd niszczy to, co gładkie, harmonijne, odziera ze skóry, z tkanek. Człowiek staje się swoją własną karykaturą. Dokładnie tak samo dzieje się z człowiekiem grzeszącym. Przestaje być podobny do Boga, przestaje przypominać nawet siebie samego, "przestaje" być człowiekiem. Trąd moralny o wiele bardziej wykrzywia człowieczeństwo niż trąd fizyczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówi się dzisiaj o rozszerzaniu pola świadomości, i takich tam. Może czas na ćwiczenia rozszerzania serca, ćwiczenia rozszerzania wrażliwości na Boga? Może przyszedł czas na wskrzeszenie w sobie tego, co uśpione, tego, co jest wyrazem naszych najgłębszych tęsknot za szczęściem? Na dnie naszej duszy, najgłębiej w nas, jest pragnienie zjednoczenia z Bogiem, w Którym mogę osiągnąć pełny pokój, a nie chwilowy luz, pełną wolność, a nie tylko chwilowa rozrywkę, pełną miłość, a nie chwilowe doznanie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś trędowaci byli separowani, izolowani od „zdrowego społeczeństwa”, dzisiaj, zdobycze cywilizacyjnego postępu, zarażają moralnym trądem, tworzą systemy myślowe, które moralnie rozkładają człowieka. Dzisiaj rozwija się cywilizacja moralnego trądu, natomiast zdrowych moralnie, próbuje się (z dużą z resztą skutecznością) zamknąć w mentalnym więzieniu, traktując katolicyzm jako relikt, ideę przestarzałą, niewiarygodną, zupełnie nieprzystającą do nowoczesności. Dlatego lubię las, lubię samotnię, piękno muzyki, bo tam odnajduję wrażliwość, której w tzw. postępowym społeczeństwie nie dostrzegam. Czy uciekam od świata? Czy szukam samotni? Owszem! Ale tylko po to, by wrócić odmienionym, właściwie nastawionym do rzeczywistości, w której żyję. &lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-491919881627864275?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/491919881627864275/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=491919881627864275' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/491919881627864275'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/491919881627864275'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/05/wspoczesni-tredowaci.html' title='Współcześni trędowaci'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S_A1Ipe25XI/AAAAAAAAAtE/FZo9NHg_nnY/s72-c/Obraz+156.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-6867140814127127071</id><published>2010-04-28T22:54:00.009+02:00</published><updated>2010-05-02T08:08:46.188+02:00</updated><title type='text'>Wierność</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S9ihMkRfAgI/AAAAAAAAAqE/eTinMIyD4As/s1600/Obraz+147.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S9ihMkRfAgI/AAAAAAAAAqE/eTinMIyD4As/s400/Obraz+147.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5465295385081610754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wierność jest trudna.  Za nią płaci się wyrzeczeniem, walką ze sobą samym, zmaganiem się z żywiołami, które w nas drzemią.  Niesamowicie ciężko przychodzi walczyć ze sobą samym, z ciemną stroną własnej natury.  Bycie wiernym wiąże się z okrutną duchową walką, codziennym rozpoznawaniem strategii przeciwnika, który wszelkimi możliwymi sposobami próbuje się wedrzeć do świątyni naszego serca w celu zbeszczeszczania w nas tego, co najszlachetniejsze, najpiękniejsze. Walka toczy się o nasze dziecięctwo Boże. Przeciwnikowi zbawienia zależy na tym, aby pozbawić nas tej ufności w bliskość naszego Boga.  Chce uczynić nasze człowieczeństwo byle jakim, bezwartościowym i nic nieznaczącym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wierność właśnie, ona daje spełnienie, smak wartościowego życia, przekonanie, że żyje się pełnią życia. Pozorną prawdą jest lansowanie idei szczęścia za wszelką cenę. Takie podejście jest bardzo ryzykowne przynajmniej z dwóch powodów: zbyt wiele można bezpowrotnie stracić (chęć np. nowego związku, kosztem rozerwania rodzinnych więzi, czy egzystowanie w grzechu ustawiając swoją przyszłość na potępienie). Nie chodzi tu o jakieś tanie straszenie piekłem, ale jasne i realne ukazanie konsekwencji własnych wyborów. Owszem, człowiek zawsze może dokonać zwrotu w swoim życiu, trzeba jednak mieć tutaj świadomość, że brnięcie w grzech nie zawsze wiąże się z chęcią powrotu na przeczyste łono łaski uświęcającej Jezusa Chrystusa. Błędną jest teza, że zawsze człowiekowi po jakimś czasie grzech się „przejje” i na pewno zrodzi się chęć powrotu. Przykładem są różnego typu dewiacje, które przecież najczęściej u początków miały z pozoru niewinne eksperymenty „amoralne” podsycane chęcią ciekawości i ubogacenia sobie życia coraz to bardziej nowoczesnymi formami przyjemności. Nie zawsze „moralny trup” pragnie wskrzeszenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Punktem wyjścia chyba jak zawsze jest marnowanie czasu dla Pana, napełnianie się zawsze świeżą i życiodajną łaską Bożej obecności. Jest to wzmacnianie duchowego człowieka mocą z wysoka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po prostu trzeba pobyć blisko Pana. Posadzić „cztery litery”, muszą trochę zapiec kolana, nie ruszać się z miejsca na pewien czas i wytrwać przed Panem przynajmniej dwa kwadranse. Kiedyś przeczytałem w jakiejś książce słowa ojca Pio, który powiedział, że jeśli na modlitwie nie trwałeś nawet 45 minut, to wcale się nie pomodliłeś. Myślałem sobie, ojcze Pio, już nie przesadzaj. Dzisiaj widzę, że okiełznanie ludzkiej natury, nakłonienie jej do modlitwy czasem jest tak trudne, że po prostu trzeba sporo czasu by Pan zrobił w naszej duszy dziurę i przedostał się do jakże często bardzo szczelnie i uparcie zamkniętej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-6867140814127127071?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/6867140814127127071/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=6867140814127127071' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/6867140814127127071'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/6867140814127127071'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/04/wiernosc.html' title='Wierność'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S9ihMkRfAgI/AAAAAAAAAqE/eTinMIyD4As/s72-c/Obraz+147.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-3992317386882602938</id><published>2010-04-27T09:22:00.004+02:00</published><updated>2010-04-27T09:39:56.498+02:00</updated><title type='text'>O co w tym wszystkim chodzi?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S9aUC1jqKVI/AAAAAAAAAp8/Z6JxndbMHuk/s1600/Obraz+143.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S9aUC1jqKVI/AAAAAAAAAp8/Z6JxndbMHuk/s400/Obraz+143.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5464717974317967698" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;To, co się wokół nas dzieje, tragiczna śmierć głowy państwa, coś co w nas drgnęło, niepokoje związane z naszą przyszłością, nie tylko narodu ale też przyszłością nas samych...W całym tym chaosie gdzieś bardzo mocno przemawia do mnie film "Wielka cisza", tam pokazane jest to, czego każdemu z nas myślę najbardziej potrzeba: CISZY, ADORACJI, SŁOWA BOŻEGO I SAKRAMENTU. Im więcej chaosu na zewnątrz tym bardziej głębia Boga przyzywa głębię człowieka. Każdy, kto choć trochę nad tym wszystkim się zastanawia zobaczy, że sensu nie ma w nas, w naszych bliskich...sens jest w Bogu w Trójcy Świętej Jedynym. Przyjmując Jego moc, zostajemy obdarowani czymś niezniszczalnym, mocnym, jakimś szczególnym namaszczeniem. Bez namacalnego namaszczenia Duchem Świętym, nasza egzystencja przypomina palenie ogniska ze słomy z nadzieją, że się nie wypali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maryjo wspomożenie wiernych, módl się za nami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-3992317386882602938?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/3992317386882602938/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=3992317386882602938' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3992317386882602938'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3992317386882602938'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/04/o-co-w-tym-wszystkim-chodzi.html' title='O co w tym wszystkim chodzi?'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S9aUC1jqKVI/AAAAAAAAAp8/Z6JxndbMHuk/s72-c/Obraz+143.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-2590070333649162732</id><published>2010-04-08T22:06:00.005+02:00</published><updated>2010-04-08T22:28:36.630+02:00</updated><title type='text'>Elementy składowe ludzkiego rozwoju</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S7473Ttm8DI/AAAAAAAAApA/RDjzY2T4wV8/s1600/Obraz+001.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S7473Ttm8DI/AAAAAAAAApA/RDjzY2T4wV8/s400/Obraz+001.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5457865619790032946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pomysł Boga na istnienie-środowisko rodzinne-wychowanie-otoczenie społeczne-hierarchia wartości-doświadczenia interpersonalne (pozytywne i negatywne)-wnioski albo ich brak na podstawie tychże doświadczeń-kształtowanie się postawy życiowej-poszukiwanie osobistego szczęścia-nadzieja-obawy-niepewność przyszłości-kruchość istnienia-marzenia-realizm-codzienność-sukcesy i porażki-praca-potrzeba relaksu, odprężenia-moralność-tajemnicza obecność Kogoś, kto JEST!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-2590070333649162732?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/2590070333649162732/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=2590070333649162732' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/2590070333649162732'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/2590070333649162732'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/04/elementy-skadowe-ludzkiego-rozwoju.html' title='Elementy składowe ludzkiego rozwoju'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S7473Ttm8DI/AAAAAAAAApA/RDjzY2T4wV8/s72-c/Obraz+001.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-5435685132762588157</id><published>2010-04-01T10:54:00.003+02:00</published><updated>2010-04-01T11:01:52.905+02:00</updated><title type='text'>Triduum i coś więcej...</title><content type='html'>Triduum. Tajemnica świętości i nieprawości. Trzy dni zadumy+dwa dni relaksu. Ale czy o to chodzi? To, co do mnie przemawia to słuchanie. Zasłuchanie się w to, co pochodzi od wewnątrz. Wyciszenie się, wejście w siebie i adoracja. Trudno jest tu coś więcej i wyraźniej mówić, przekonywać, argumentować itp. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życzę wszystkim, by coś się działo wewnątrz waszej duszy, by coś się rodziło na dnie waszego serca przez te dni. Wyzwolenia czystej, niesfałszowaniej radości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-5435685132762588157?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/5435685132762588157/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=5435685132762588157' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/5435685132762588157'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/5435685132762588157'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/04/triduum-i-cos-wiecej.html' title='Triduum i coś więcej...'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-3835985651108091161</id><published>2010-03-20T21:07:00.005+01:00</published><updated>2010-03-20T21:31:30.539+01:00</updated><title type='text'>Na kolana!</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S6UwT6yf5pI/AAAAAAAAAoE/pVNk8RSXB88/s1600-h/24-04-08_1652.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S6UwT6yf5pI/AAAAAAAAAoE/pVNk8RSXB88/s400/24-04-08_1652.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5450816042758563474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa na kolanach...coraz bardziej się do niej przekonuję. Postawa modlitewna na kolanach, chyba jest najlepszą postawą, najbardziej pomagającą w modliwie. Czasem ciężko jest się skupić itd. Warto dlatego klęczeć przed Panem tak po prostu klęczeć i tyle. Rzec coś do Pana i klęczeć. Reszta powoli będzie przychodzić. Jeżeli człowiek traci poczucie grzechu i przestaje być wrażliwy na Boga to w dużej mierze dlatego, że nie klęka przed majestatem Pana.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-3835985651108091161?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/3835985651108091161/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=3835985651108091161' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3835985651108091161'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3835985651108091161'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/03/na-kolana.html' title='Na kolana!'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S6UwT6yf5pI/AAAAAAAAAoE/pVNk8RSXB88/s72-c/24-04-08_1652.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-8708074494614569932</id><published>2010-03-11T20:08:00.002+01:00</published><updated>2010-03-11T20:15:53.455+01:00</updated><title type='text'>Modlitwa pragnień</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S5lBWn3R_OI/AAAAAAAAAnM/w6sFbV-gX94/s1600-h/Kopia+Obraz+072.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S5lBWn3R_OI/AAAAAAAAAnM/w6sFbV-gX94/s400/Kopia+Obraz+072.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5447457081195101410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Warto czasami na modlitwie mówić Panu o tym czego pragnę. Można sobie na modlitwie, na kartce papieru,  sporządzić taką listę swoich osobistych pragnień bynajmniej nie po to, by Pan wiedział co ma spełnić, ale byśmy przyjrzeli się razem z Nim temu, co leży na dnie naszego serca.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-8708074494614569932?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/8708074494614569932/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=8708074494614569932' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/8708074494614569932'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/8708074494614569932'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/03/modlitwa-pragnien.html' title='Modlitwa pragnień'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S5lBWn3R_OI/AAAAAAAAAnM/w6sFbV-gX94/s72-c/Kopia+Obraz+072.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-6943931276206315426</id><published>2010-02-04T23:00:00.006+01:00</published><updated>2010-02-04T23:18:37.856+01:00</updated><title type='text'>Może trochę apokaliptycznie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S2tFsZwgc3I/AAAAAAAAAlI/mVKYYLvItBY/s1600-h/Kopia+IMG_0917.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S2tFsZwgc3I/AAAAAAAAAlI/mVKYYLvItBY/s400/Kopia+IMG_0917.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5434514004483535730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Może to, co zabrzmi, będzie odebrane jako chrześcijański pesymizm. Nie jest to pesymizm. Jeśli już to pewien chrześcijański realizm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coraz mniej będzie uczniów Chrystusa. Ci, którzy miłują Miłość będą małą garstką, garścią soli rzuconej w świat. Być może coraz więcej będzie świadectwa męczeństwa, żeby przebudzić choćby niektórych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coraz więcej jest tych, którzy w chrześcijaństwie akceptują  owszem życiową górę Tabor, ale Kalwaria jest nie do przyjęcia w ich życiu. Wielu miłuje i wierzy wtedy, gdy wszystko się dobrze układa, natomiast mało jest miłujących i wiernych w cierpieniu. W życiu ma być łatwo, lekko i przyjemnie. Wszelki trud, wysiłek, zmaganie się, trzeba odrzucić, bo jest niemodny, niedzisiejszy, niepopularny, żałosny. Najlepiej byłoby w takim razie wyciąć Tajemnice Bolesne i połowę Tajemnic Światła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coraz mocniej przemawia scena, w której słychać słowa: "czyż i wy chcecie odejść" zgorszeni Moją nauką?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj to dopiero Franciszek krzyczy na całe gardło: "Miłość nie jest kochana" i kto się tym przejmuje...ja?...Ty...?...kto?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-6943931276206315426?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/6943931276206315426/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=6943931276206315426' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/6943931276206315426'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/6943931276206315426'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/02/moze-troche-apokaliptycznie.html' title='Może trochę apokaliptycznie'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S2tFsZwgc3I/AAAAAAAAAlI/mVKYYLvItBY/s72-c/Kopia+IMG_0917.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-5819509078210732851</id><published>2010-02-03T17:01:00.005+01:00</published><updated>2010-03-13T11:31:18.972+01:00</updated><title type='text'>Ps 1 cz.2</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S2mfUDJ-pEI/AAAAAAAAAlA/HBW1JOE6Q1s/s1600-h/Kopia+Obraz+048.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S2mfUDJ-pEI/AAAAAAAAAlA/HBW1JOE6Q1s/s400/Kopia+Obraz+048.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5434049592192574530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;które wydaje owoc w swoim czasie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;• Czasem trzeba poczekać na rezultaty swojej modlitwy, swoich starań&lt;br /&gt;• Chrystus jest Panem czasu&lt;br /&gt;• Wobec siebie trzeba dużo cierpliwości&lt;br /&gt;• Duchowo jesteśmy potencjalnymi raptusami, proszę i od razu ma się spełnić&lt;br /&gt;• Wszystko ma swoją porę&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;a liście jego nie więdną&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;• W bliskości Pana nie ma nudy&lt;br /&gt;• Kto odkrywa Chrystusa, widzi, że nie jest to Ktoś, kto jest nudny&lt;br /&gt;• Natura ludzka czerpie świeżość z łaski uświęcającej&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;co uczyni, pomyślnie wypada&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;• Nie ma niczego, co byłoby dla niego pozbawione sensu&lt;br /&gt;• Wszystko obraca się na jego korzyść nawet cierpienie i grzech&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nie tak występni, nie tak: są oni jak plewa, którą wiatr rozmiata&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;• Zupełnie inaczej ma się rzecz z grzeszącymi, którzy nie chcą się odwrócić od złej drogi&lt;br /&gt;• Są chwiejni&lt;br /&gt;• Niestali&lt;br /&gt;• Niezdolni do stworzenia trwałego związku&lt;br /&gt;• Wszystko, co  dzieje się w ich życiu, coraz bardziej im szkodzi&lt;br /&gt;• Czego się nie dotkną, jest skażone grzechem, egoizmem, pychą&lt;br /&gt;• Życie ludzi o takiej postawie jest wypłukane z wartości, a jeśli nawet jakieś wartości są, to podchodzą do nich wybiórczo&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Toteż występni nie ostoją się na sądzie &lt;br /&gt; ani grzesznicy - w zgromadzeniu sprawiedliwych&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;• Występna forma życia jest ryzykowaniem utraty zbawienia&lt;br /&gt;• Nieprawość, grzech, jest tym, co wyklucza człowieka ze szczęśliwej wieczności&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;bo Pan uznaje drogę sprawiedliwych, &lt;br /&gt; a droga występnych zaginie.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;• Pan wspiera grzesznika, który się nawraca, natomiast położy kiedyś kres wszelkiemu złu&lt;br /&gt;• Będzie kiedyś wielkie podzielenie&lt;br /&gt;• Trzeba się określić, po czyjej stronie jestem&lt;br /&gt;• Za deklaracją mają iść czyny (po owocach poznaje się drzewo)&lt;br /&gt;• Dokonując wyboru, trzeba liczyć się z jego konsekwencjami&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-5819509078210732851?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/5819509078210732851/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=5819509078210732851' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/5819509078210732851'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/5819509078210732851'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/02/ps-1-cz2.html' title='Ps 1 cz.2'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S2mfUDJ-pEI/AAAAAAAAAlA/HBW1JOE6Q1s/s72-c/Kopia+Obraz+048.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-357704207930760200</id><published>2010-01-31T22:48:00.005+01:00</published><updated>2010-03-13T11:33:30.080+01:00</updated><title type='text'>Ps 1 cz.1</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S2X9vmcLEfI/AAAAAAAAAk4/XKiJm6Pfvjs/s1600-h/Kopia+IMG_1670.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S2X9vmcLEfI/AAAAAAAAAk4/XKiJm6Pfvjs/s400/Kopia+IMG_1670.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5433027519706763762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Szczęśliwy człowiek&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Który nie idzie za radą występnych&lt;br /&gt; Nie ulega presji otoczenia&lt;br /&gt; Nie chowa się w tłumie&lt;br /&gt; Nie kształtuje swoich poglądów pod wpływem opinii publicznej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nie wchodzi na drogę grzeszników&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Nie wchodzi w kompromis ze złem&lt;br /&gt; Nie ulega modzie&lt;br /&gt; Unika sytuacji grzechowych&lt;br /&gt; Pielęgnuje w sobie życie łaski&lt;br /&gt; W pokusach chroni się u Pana&lt;br /&gt; Zależy mu na czystości serca&lt;br /&gt; Nie chce utracić harmonii&lt;br /&gt; Nieustannie się modli&lt;br /&gt; Rozeznaje duchy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Droga grzeszników&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Utracona relacja miłości z Chrystusem&lt;br /&gt; Łatwy sposób bycia&lt;br /&gt; Unikanie trudu&lt;br /&gt; Pogarda dla wartości&lt;br /&gt; Życiowa iluzja&lt;br /&gt; Życie bez odpowiedzialności&lt;br /&gt; Pozorna wolność&lt;br /&gt; Brak głębi&lt;br /&gt; Brak sensu&lt;br /&gt; Brak wewnętrznej miłości&lt;br /&gt; Brak wewnętrznego pokoju&lt;br /&gt; Zewnętrzność&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nie zasiada w gronie szyderców  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Koleżeństwo kosztem innych nie dla niego&lt;br /&gt; Nie ulega pogardzie&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Lecz w Prawie Pańskim upodobał sobie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Skosztował jak dobry jest Pan i pragnie dalej kosztować&lt;br /&gt; Jezus staje się jego życiową przygodą i największym duchowym poszukiwaniem&lt;br /&gt; Pragnie prowadzić życie prawe&lt;br /&gt; Lubi przebywać blisko Pana&lt;br /&gt; Walczy ze sobą samym o pielęgnowanie tej bliskości&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Rozmyśla nad nim dniem i nocą&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Świadomie traci czas dla Pana, na spotkanie z Nim i Jego Słowem&lt;br /&gt; Stała Pamięć o Bogu&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;br /&gt;Jest on jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; Czerpie energię życiową od Pana&lt;br /&gt; Żyje dzięki Panu&lt;br /&gt; Zawdzięcza Mu wszystko&lt;br /&gt; Ma stały dostęp do Pana&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;c.d.n.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-357704207930760200?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/357704207930760200/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=357704207930760200' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/357704207930760200'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/357704207930760200'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/01/ps-1.html' title='Ps 1 cz.1'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S2X9vmcLEfI/AAAAAAAAAk4/XKiJm6Pfvjs/s72-c/Kopia+IMG_1670.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-7004564731396884880</id><published>2010-01-26T23:05:00.007+01:00</published><updated>2010-01-27T07:58:30.361+01:00</updated><title type='text'>Szczęście płynące z odpuszczenia win</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S19pPw4fqtI/AAAAAAAAAkw/H7OSVo3XPgc/s1600-h/Kopia+Obraz+046.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S19pPw4fqtI/AAAAAAAAAkw/H7OSVo3XPgc/s400/Kopia+Obraz+046.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5431175395172920018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PSALM  32&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;    Szczęśliwy ten, komu została odpuszczona nieprawość, &lt;br /&gt;    którego grzech został puszczony w niepamięć. &lt;br /&gt;Szczęśliwy człowiek, &lt;br /&gt;    któremu Pan nie poczytuje winy, &lt;br /&gt;    w którego duszy nie kryje się podstęp. &lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;Póki milczałem, schnęły kości moje, &lt;br /&gt;    wśród codziennych mych jęków. &lt;br /&gt;Bo dniem i nocą ciążyła &lt;br /&gt;    nade mną Twa ręka, &lt;br /&gt;    język mój ustawał &lt;br /&gt;    jak w letnich upałach. &lt;br /&gt;Grzech mój wyznałem Tobie &lt;br /&gt;    i nie ukryłem mej winy. &lt;br /&gt;    Rzekłem: «Wyznaję nieprawość moją wobec Pana», &lt;br /&gt;    a Tyś darował winę mego grzechu. &lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;Toteż każdy wierny będzie się modlił do Ciebie &lt;br /&gt;    w czasie potrzeby. &lt;br /&gt;    Choćby nawet fale wód uderzały, &lt;br /&gt;    jego nie dosięgną. &lt;br /&gt;Tyś dla mnie ucieczką: &lt;br /&gt;    z ucisku mnie wyrwiesz, &lt;br /&gt;    otoczysz mnie radościami ocalenia. &lt;br /&gt;  &lt;br /&gt; «Pouczę cię i wskażę drogę, którą pójdziesz; &lt;br /&gt;    umocnię moje spojrzenie na tobie. &lt;br /&gt; Nie bądźcie bez rozumu niczym koń i muł: &lt;br /&gt;    tylko wędzidłem i uzdą można je okiełznać, &lt;br /&gt;    nie zbliżą się inaczej do ciebie». &lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;Liczne są boleści grzesznika, &lt;br /&gt;     lecz łaska ogarnia ufających Panu. &lt;br /&gt; Cieszcie się sprawiedliwi i weselcie w Panu, &lt;br /&gt;    wszyscy o prawym sercu, wznoście radosne okrzyki!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Psalmy. Teksty mówiące o realnym życiu człowieka wierzącego w Boga. W nich odnajduję siebie takiego jakim jestem i takiego,  jakim chcę być. Szczęśliwy jestem, gdy mój dług darowany, sumienie nie wyrzuca mi przestępstw, a nawet gdy one plamią moją duszę, wiem do Kogo się udać. Kiedy wchodzi się w grzech, wchodzi się w niepotrzebne cierpienie. Zaczyna się wewnętrzne rozdarcie. Czystość duchowa daje ukojenie, a łaska nasyca wnętrze. Głód duszy jest zaspokojony, a dzięki intensywnej modlitwie, człowiek staje się bardzo silny.Ważne żeby nie być upartym, przestać grać zbuntowanego, przestać narzekać i brać się za swoją świętość. Przestać marzyć, a raczej wsłuchać się w to, co On mówi do mojego serca.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-7004564731396884880?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/7004564731396884880/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=7004564731396884880' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/7004564731396884880'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/7004564731396884880'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/01/szczescie-pynace-z-odpuszczenia-win.html' title='Szczęście płynące z odpuszczenia win'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S19pPw4fqtI/AAAAAAAAAkw/H7OSVo3XPgc/s72-c/Kopia+Obraz+046.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-6601663150166857751</id><published>2010-01-21T10:04:00.008+01:00</published><updated>2010-01-23T13:05:01.038+01:00</updated><title type='text'>Czy coś trzeba ze sobą robić, czy nie?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S1ggW9EMtBI/AAAAAAAAAh8/qIVqde0o_PI/s1600-h/Kopia+IMG_0042.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S1ggW9EMtBI/AAAAAAAAAh8/qIVqde0o_PI/s400/Kopia+IMG_0042.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5429124929516516370" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jako prezbiter chcę, żeby ludzie się zmieniali, chcę także sam wzrastać w świętości, zmieniać swoje złe przyzwyczajenia. Rzuca się (czasem płomiennie) ziarno Słowa na glebę ludzkich serc. I co? I nic! Bardzo często nic, może czasem uda się poruszyć słuchaczy i zrobić na nich wrażenie. Powrót do domu i znowu to samo. Dlaczego? Czy może kazanie było słabe? Źle powiedziane? Za mało przytoczonych argumentów? może nie koniecznie tu być problem. Owszem wina może leżeć w sposobie siania jak i w tym, co tak na prawdę się sieje, czy aby zdrowe ziarno Słowa Pana? Czy może to, co w siewniku się znajduje, nie jest ziarnem, lecz plewami własnego egoizmu i pychy? Dlaczego ludzie przychodzą do kościoła, wychodzą i jakby nigdy nic? Dlaczego ja przychodzę do kościoła, wychodzę i nic? Może, dlatego, że pasuje ten dotychczasowy stan ziemi własnego serca, to duchowe klepisko, zbite i rozjeżdżone przez pokusy, nienadające się do zasiewu. Bo żeby cokolwiek mogło wyrosnąć, trzeba ziemię serca zorać, spulchnić, oczyścić z zielska grzechów, dopiero można przyjąć ziarno, a to jeszcze nie koniec. Dalej trzeba dbać o to, co się zasiało, doglądać, często karmić się Ciałem Pana, by w duszy na nowo nie wybujały ciernie. Każdy z nas wybiera, jaką ziemią chcę być na tym świecie. Zależy mi czy nie? Chcę piękna, szukam Go, gdy się pozwala znaleźć? Czy tylko narzekam, jak mi ciężko i uciekam w marzenia o lepszym, wyidealizowanym świecie. Wchodzę w całą tę realną rzeczywistość jak On, który miał wszystko, a wszedł w nasze człowiecze błotko i pokazał, że nie ma takiego klepiska, którego nie można by przemienić w piękny, uroczy ogród.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-6601663150166857751?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/6601663150166857751/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=6601663150166857751' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/6601663150166857751'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/6601663150166857751'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2010/01/jako-prezbiter-kapan-chce-chce-zeby.html' title='Czy coś trzeba ze sobą robić, czy nie?'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/S1ggW9EMtBI/AAAAAAAAAh8/qIVqde0o_PI/s72-c/Kopia+IMG_0042.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-3379178847032929274</id><published>2009-11-26T10:09:00.007+01:00</published><updated>2009-11-27T04:54:43.005+01:00</updated><title type='text'>W słabości siła</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/Sw5F9p7VNPI/AAAAAAAAAgA/9VU5_QNTGDc/s1600/Kopia+IMG_0669.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/Sw5F9p7VNPI/AAAAAAAAAgA/9VU5_QNTGDc/s400/Kopia+IMG_0669.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5408337128047588594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ilekroć niedomagam tylekroć jestem mocny&lt;/span&gt; mówi św. Paweł. O co chodzi? Czy chodzi o to by być słabym? Mam upodobanie w moich słabościach. O co ci chodzi Apostole Narodów? Czy mam chcieć być słabym, grzesznym, żeby doświadczyć mocy? A może nie trzeba tego chcieć, słabość sama przychodzi, słabość sama się uaktywnia, daje o sobie znać, często możemy ją dostrzec w naszej codzienności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielu z nas może już niejednokrotnie przekonało się o krótkiej skuteczności swoich wysiłków w obieraniu postanowień. Że brakuje wytrwałości, cierpliwość kończy się i wzrasta nasza podatność na uległość pokusie. Obserwując siebie samych, własną codzienność, jak ją przeżywamy, można dojść do przekonania, że w dziedzinie wytrwałości, w wierności naszym wartościom jesteśmy słabi, samoniewystarczalni. Nasz zapał, nasza wydajność w pracy, w rodzinie, w społeczeństwie, nasza moralność wypala się, kurczy, a pod wpływem trudności zaczynamy szukać czegoś, co ulży naszej egzystencji, a co nie zawsze albo nawet rzadko zbliża nas do Boga. Wystarczy popatrzeć, jak wypoczywamy, jaką formę relaksu wybieramy, co daje nam odprężenie…?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sytuacji przemęczenia, wypalenia, zniechęcenia, albo pogrążamy się w rozgoryczeniu, że życie obchodzi się z nami zbyt brutalnie, albo nasz stan odbieramy, jako sygnał by sięgnąć po pomoc i coś ze sobą zrobić. Pomoc pomoże przyjść od przyjaciół, którzy nas rozumieją, w pewnym sensie dzielą z nami codzienność. Pomocy szukamy również u specjalistów, po prostu u lekarzy, którzy maj nam pomóc radzić sobie z trudnościami. Tylko, no właśnie. Są to wskazówki, nauka metod, czyjaś ciepła obecność, ale pracę musimy wykonać sami i tutaj koło się zmyka, bo żeby móc coś ze sobą zrobić, nie wystarczy tylko chcieć, trzeba również mieć w sobie „tę moc” niezbędną do przezwyciężenia swojej słabości. Drugi człowiek wspiera jak potrafi, pokrzepia, pociesza, dodaje otuchy. Specjalista może naprowadzić na problem, pomóc go sobie uświadomić, skonfrontować się ze skalą trudności. Przepisze leki, wskaże metody radzenia sobie, może nawet poprowadzi zajęcia terapeutyczne, ale i tak cała praca przemiany dokonuje się w nas samych. Ażeby zmiana była faktyczna, muszą być uruchomione zasoby własne, tzn. wewnętrzna energia, która umożliwi skuteczne działanie. A przecież punktem wyjścia jest pytanie, jak zdobyć tę wewnętrzną moc (patrz tytuł). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nie pokładajcie ufności w człowieku, który zbawić nie może &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już Psalmy wskazują na tę głęboką prawdę antropologiczną, że człowiek jest po prostu istotą kruchą i bez swojego Stwórcy i Twórcy (Pomysłodawcy) po prostu nie poradzi sobie w życiu w takim sensie, że nie osiągnie pełnej wolności, pełnego szczęścia w szarej codzienności. Czasem możemy sobie myśleć tak: gdybym był z kimś innym, gdzie indziej byłbym szczęśliwszy. Tak naprawdę problemów nie ma na zewnątrz, problemy są w nas, i gdziekolwiek byśmy się nie znaleźli, wszędzie tam gdzie będziemy, tam również będą nasze problemy, które tam ze sobą zabierzemy. Owszem odpoczynek jest możliwy dzięki zmianie miejsca, zmianie otoczenia, itp., ale po odpoczynku wracamy do pracy, do tych samym problemów i może się okazać, że wraca nasza bezradność i brak umiejętności w radzeniu sobie z tym, co dla nas trudne. &lt;br /&gt;Jeżeli czujesz się pusty, pozbawiony życia, jeżeli doświadczasz pustki, to dobrze, bo jest to szansa wypłynięcia na głębię swojej wiary w Chrystusa Pana. Doświadczenie pustki egzystencjalnej, bycia bezwartościowym, pozbawionym sensu i chęci, choć jakże trudne, daje możliwość doświadczenia czegoś, co przekracza ludzkie możliwości. Kto doświadcza cudu w Ewangelii: ci, którzy nie widzą, którzy są umarli, którzy są zniewoleni przez złego ducha. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przeszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Jeśli czujesz się chorym, jeżeli masz się źle w swoim życiu i czujesz się nie w porządku wobec Boga, to jesteś tym, na kogo szczególnie z nadzieją patrzą Oczy Boga. Bynajmniej nie chodzi tu o to, by starać się usilnie być chorym, miewać się źle i robić wszystko by być nie w porządku wobec Boga. Nie trzeba tu się starać, wystarczy zrobić sobie porządny rachunek sumienia, by odnaleźć w sobie niezłego nieudacznika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Faktycznie by przyjąć miłość Boga, Jego łaskę i moc, trzeba znaleźć w sobie miejsce, w którym miłość Boga zamieszka. A jakie naczynie jest najlepsze do tego by cokolwiek pomieścić w sobie, właśnie naczynie puste! Owszem ktoś powie, ale ja jestem naczyniem pękniętym, i nawet jak przyjmuję Jego łaskę, to i tak po paru dniach to wszystko marnuję. No to trzeba uszczelniać własne pęknięcia, „cementem sakramentu”, „klejem łaski Pana”, częściej niż dotąd. Jak ci się nie chcę to proś Go by dał ci „dar chcenia”, „dar głodu Boga”, głodu Jego miłości. Czasem trzeba zaczynać od proszenia o takie, wydawałoby się absurdalne rzeczy. Ale niestety przekonuję się coraz bardziej, że bardzo częstą przeszkodą w nawróceniu, uzdrowieniu zranień, jest po prostu brak chęci i wiary, że własna egzystencja może ulec diametralnej zmianie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Boże, mój Ojcze. Niech Twoja miłość zrodzi we mnie głód pragnienia Ciebie, głód Twojej miłości. Spraw Swoją Ojcowską miłością, abym chciał być z Tobą, obudź we mnie pragnienie bycia z Tobą, pragnienie dzielenia z Tobą mojej codzienności.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-3379178847032929274?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/3379178847032929274/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=3379178847032929274' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3379178847032929274'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3379178847032929274'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/11/w-sabosci-sia.html' title='W słabości siła'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/Sw5F9p7VNPI/AAAAAAAAAgA/9VU5_QNTGDc/s72-c/Kopia+IMG_0669.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-7737295662527990539</id><published>2009-10-19T16:04:00.007+02:00</published><updated>2009-10-20T07:34:26.800+02:00</updated><title type='text'>Postęp, tylko w czym?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/StxzFibuYiI/AAAAAAAAAeA/iqqj9i-H_uk/s1600-h/Obraz+063.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/StxzFibuYiI/AAAAAAAAAeA/iqqj9i-H_uk/s400/Obraz+063.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5394312992662643234" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czymże jest miłość, jeśli nie umieraniem. Czymże jest poświęcenie się bez reszty jakiejś sprawie, jeśli nie ma się w sobie miłości. Czymże jest radość bez wewnętrznego pokoju sumienia. Czymże jest silna wola i czy można ją mieć bez zmagania się z własnym krzyżem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„By ułuda nie uwiodła duszy”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pan przestrzega nas przed tym, by nie doprowadzić do takiego stanu, w którym człowiek już nie wie, co jest dobre a co złe. By nie doprowadzić do takiego pomieszania wartości, że dobro i zło nie ma znaczenia obiektywnego, tylko każdy ma swoją subiektywną ocenę dobra i zła. By człowiek nie dał się okłamać, kiedy mówi się, że jesteś szczęśliwy wtedy, gdy jest ci wygodnie i z niczym nie masz trudności. Stąd właśnie biorą się m. in. rozwody, albo porzucanie stanu duchownego czy zakonnego. Nagle pojawia się na horyzoncie bardzo łatwa perspektywa przeżycia swojej przyszłości. Człowiek jest wtedy oszukiwany takim wewnętrznym głosem, że jeśli zrezygnujesz z twoich dotychczasowych strapień, trudności, problemów, (a więc „zejdziesz z krzyża"), to wszystko będzie o wiele łatwiejsze i swobodniejsze. Jest to jakże chwytliwa i pociągająca pokusa, która czasem jest nie do odparcia. Bo żeby oprzeć się takiej pokusie łatwego i bezstresowego życia, potrzebny jest Ktoś, kto po prostu jest potężny i może mnie wzmocnić w moich słabościach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbawienie bez krzyża&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj intensywnie i z wielką skutecznością lansowane jest „szczęście bez krzyża”. Propaguje się „życie z ograniczoną odpowiedzialnością”. Życie bez zobowiązań. Takie przeżywanie swojej doczesności, że jakiekolwiek trudności nie mają żadnej wartości dla mojego życia. We wszystkim ma być łatwo, lekko i przyjemnie. Oto recepta na szczęście. To w takim razie pytam się, jaki sens ma śmierć Jezusa na krzyżu? Jaki sens mają sakramenty Kościoła, które są owocem śmierci Pana i stanowią dla nas drogę jednoczenia się z Panem? Pewnego rodzaju „teoria sukcesu” (masz być najlepszy) nie akceptuje faktu, że człowiek jest grzesznikiem, że mimo najszczerszych chęci, nie zawsze mamy rację, nie wszystko robimy najlepiej, nie zawsze to inni są winni. Przecież prawda o nas jest taka, że każdy z nas ma, w czym się nawracać. Ale, jeżeli ktoś wdrukuje mi przekonanie, że nie ma we mnie żadnych słabości, a z każdym wyrzutem sumienia współczesność potrafi sobie poradzić (alkohol, papierosy, narkotyki, seks, itd.), no to faktycznie człowiek tak długo jest wartościowy, jak długo coś mu wychodzi. A jak coś zaczyna funkcjonować nie tak jak by się tego spodziewało, wtedy współczesny postęp proponuje np. rozwód, zmianę partnera, więcej swobodnego szaleństwa, ostatecznie samobójstwo, aborcję, in vitro, eutanazję. No, bo co, wszystko mogę sobie załatwić, ze wszystkim ja człowiek dam sobie radę. Tylko jakoś nie myśli się o tym, co dalej? Co po rozwodzie, co po aborcji, samobójstwie, eutanazji? O tym mało kto mówi. Rzadko w mediach, poradnikach, porusza się kwestię odpowiedzialności za swoje wybory życiowe, odpowiedzialności za fundamentalne zmiany w funkcjonowaniu swojej rodziny i do czego mnie te zmiany prowadzą. Owszem, są problemy, trzeba je próbować rozwiązywać. Ale głupim jest ten, który sądzi, że wszystkie problemy można szybko rozwiązać. Życie to nie fikcja literacka, którą można preparować jak się chce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego dzisiaj człowiek tak bardzo boi się być sobą? Dlaczego dzisiaj człowiek tak bardzo skrywa swoje autentyczne uczucia pod maską wiecznego luzu? Skąd się bierze tyle przypadków narkomanii, alkoholizmu? No właśnie stąd, że człowiek nie chce przyznać się do tego, że jest słaby, że potrzebuje pomocy, że sam nieporadzi sobie w życiu. Pewnie najlepiej jest „strzelić sobie działkę” „walnąć półlitra” i po kłopocie. Tylko jutro też jest dzień, uśpione problemy na nowo odżyją i co?&lt;br /&gt;Człowiek dzisiaj, pewnie nie tylko dzisiaj, nie ma prawa mieć problemów, nie ma prawa się smucić, bo jak to inni odbiorą? Brak samoakceptacji realnej własnej kondycji, brak przyglądania się historii własnego życia, prowadzi do stworzenia takiego sztucznego obrazu siebie samego, takiego człowieka-maszyny, bez uczuć, bez pragnień, który by móc „normalnie” funkcjonować, nie powinien wchodzić w refleksję na temat własnego życia, bo po co? Przecież o wiele łatwiej i szybciej można rozwiązać napięcia, które są w nas, wystarczy sięgnąć po „zbawiennego” i „dobrego na wszystko” dopalacza. Nie mogę przecież przyznać się do tego, że jestem słaby i że bardzo, ale to bardzo potrzebuję Boga i Jego mocy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-7737295662527990539?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/7737295662527990539/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=7737295662527990539' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/7737295662527990539'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/7737295662527990539'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/10/postep-tylko-w-czym.html' title='Postęp, tylko w czym?'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/StxzFibuYiI/AAAAAAAAAeA/iqqj9i-H_uk/s72-c/Obraz+063.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-1721923503574479640</id><published>2009-09-20T18:48:00.003+02:00</published><updated>2009-09-21T06:35:55.556+02:00</updated><title type='text'>Duchowy katar</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SrZdaop62vI/AAAAAAAAAV8/TrKgBTBcxaQ/s1600-h/Kopia+Kopia+Obraz+002.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SrZdaop62vI/AAAAAAAAAV8/TrKgBTBcxaQ/s400/Kopia+Kopia+Obraz+002.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5383593116739230450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem daje się słyszeć takie stwierdzenia: „nie czuję miłości Bożej”, „nie czuję tego, że Bóg jest przy mnie", „nie czuję potrzeby chodzić do kościoła”, „nie czuję potrzeby by się spowiadać”, itd. Wcale nie przypadkowo pada to stwierdzenie „nie czuję”. W nim wyraża się głęboka prawda o człowieku, który „nie czuje Boga”. Pytanie, które się rodzi brzmi:, dlaczego? Dlaczego nie czujesz Boga? Co ci się stało? Kto cię znieczulił? Na skutek, jakich wydarzeń doszło do twojego duchowego przeziębienia, które nie mija?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowiek zakatarzony ma zaburzony zmysł powonienia. Oprócz pieczących nozdrzy nic innego nie czuje. Czy aromat jest intensywny czy nie, dla osoby przeziębionej i tak nie ma to większego znaczenia. Nawet, gdy Bóg jest blisko, i woń Jego poznania unosi się w przestrzeni, np. podczas Eucharystii, zawirusowany człowiek i tak łaskawości Boga nie wyczuwa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grzech jak wirus przedostaje się do duchowego organizmu. Rozprzestrzenia się po całej duchowej przestrzeni, paraliżując normalne funkcjonowanie człowieka. Nie jest kłamstwem owe stwierdzenie, że Bóg jest niewyczuwalny, że nie można Go doświadczyć, poczuć. Jak można doświadczyć Boga, skoro receptory są poważnie uszkodzone?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przychodzi mi tu na myśl ewangeliczne opowiadanie o bogaczu i łazarzu, a szczególnie końcówka tego opowiadania. Jest tam mniej więcej takie spostrzeżenie, że chociażby sam anioł zstąpił z nieba i tak nie uwierzą! Tyle jest na świecie znaków dowodzących istnienia Boga, tyle gestów Jego ojcowskiej miłości, a człowiek jak był tak jest dalej ślepy, głuchy i na niczym się nie zna. Najgorsze w naszym życiu jest to, że ani zimni, ani gorący nie jesteśmy, tylko tak lawirujemy po dwóch światach: po świecie łaski i świecie grzechu, trochę tu, trochę tu. I ciągle stoimy w przeciągach, stąd ten nasz duchowy katar.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-1721923503574479640?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/1721923503574479640/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=1721923503574479640' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/1721923503574479640'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/1721923503574479640'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/09/duchowy-katar.html' title='Duchowy katar'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SrZdaop62vI/AAAAAAAAAV8/TrKgBTBcxaQ/s72-c/Kopia+Kopia+Obraz+002.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-3149325960744700930</id><published>2009-09-02T18:01:00.005+02:00</published><updated>2009-09-02T21:48:28.304+02:00</updated><title type='text'>wierność</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/Sp6gEj_FzeI/AAAAAAAAAVc/F57Lgl0mZmk/s1600-h/Kopia+Obraz+073.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/Sp6gEj_FzeI/AAAAAAAAAVc/F57Lgl0mZmk/s400/Kopia+Obraz+073.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376911005366734306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jakże wiele kosztuje pozostanie wiernym. Co jakiś czas wkrada się chęć posmakowania grzesznej przyjemności, chęć doświadczenia czegoś nowego. Przeciwnik kusi atrakcyjnością grzechu, nęci przyjemnością, ulgą, odprężeniem, swobodą itp. Jakże trudno jest toczyć bój wobec tak zaistniałej sytuacji, wobec tak silnego bodźca. Na terenie duszy toczy się walka o jej nieskazitelność, czyli walka o Boga. Ktoś, wiemy kto, jest pełen nienawiści wobec Boga i całej Jego harmonii. Sama myśl, że człowiek może być szczęśliwy jest nie do zaakceptowania przez głównego nieprzyjaciela człowieka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co tak na prawdę daje wytchnienie i spokój duszy? Czystość serca, to że jestem wewnętrznie wolny, nie muszę się wstydzić, udawać. nie muszę uciekać i chować się w "krzakach" przed Bogiem. Mogę być sobą, mogę cieszyć się życiem, pomimo jego ciężaru. Mogę swobodnie poruszać się po świecie, bo jestem przez Boga usprawiedliwiony, bo opłukuję moją duszę w Jego miłości, a moje grzechy On sam zmazuje Swoją krwią. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakże wiele walki kosztuje tak rozumiana wolność. Nie jest łatwo być wolnym, być czystego serca, być niewinnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak, najciężej jest nosić na sobie piętno Kaina. O wiele ciężej jest żyć z poczuciem winy, żyć ze świadomością, że zrobiłem coś nie tak, ciągle coś partaczę, ciągle jest nie tak, jak być powinno. Ktoś wtedy nachalnie szepcze do ucha: "zobacz jak obraziłeś Boga, zobacz jak jesteś niewdzięczny, zobacz jak niegodny jesteś, zobacz, jak zmarnowałeś łaskę, zobacz jak znowu zawiodłeś". I dalej dobija: "nie warto się starać, nie warto być wiernym i tak tobie to nie wyjdzie, prędzej czy później zawiedziesz, dasz plamę, odwrócisz się" itd. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wierność to walka od której zależy szczęście albo coraz mocniej rozwijająca się życiowa pustka.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-3149325960744700930?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/3149325960744700930/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=3149325960744700930' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3149325960744700930'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3149325960744700930'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/09/wiernosc.html' title='wierność'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/Sp6gEj_FzeI/AAAAAAAAAVc/F57Lgl0mZmk/s72-c/Kopia+Obraz+073.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-1333391740228766414</id><published>2009-08-23T14:36:00.007+02:00</published><updated>2011-03-10T21:43:13.196+01:00</updated><title type='text'>dotyk i doświadczenie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-VT2GFvUhBl0/TXk32Yal1_I/AAAAAAAAA4c/5dZzwaKscPA/s1600/IMG_0747.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-VT2GFvUhBl0/TXk32Yal1_I/AAAAAAAAA4c/5dZzwaKscPA/s400/IMG_0747.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5582554620508887026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spróbuj kogoś poczuć nie widząc go, nie słysząc jego głosu, nie doświadczając jego bliskości? Istnieją relacje międzyludzkie "w sieci", przyjaźnie na odległość, ale czy wzajemne szczęście i wzajemna miłość możliwe są poza cielesnością?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciało. W nim wyraża się Osoba Jezusa. Jezus przyszedł w ciele, żył pośród nas na sposób ciała, umarł w ciele i wciąż zaprasza nas, abyśmy żyli w Nim poprzez bliskość cielesną. Bliskość cielesna z Jezusem, to coś więcej niż pobożne myślenie o Bogu. To coś więcej niż pobożna modlitwa zanoszona do Pana. Sam Pan chce wkraczać w nasze życie bardzo konkretnie, wręcz namacalnie. On chce, namacalnie działać w moim życiu. Dlaczego tak wiele osób nie angażuje się w w rozwój swojej wiary, gdyż nie doświadcza swojej relacji z Nim, nie doświadcza Jego piękna, Jego boskiej miłości, która przewyższa wszelkie ludzkie pomysły na miłość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Karmić się Jezusem to pozwolić Jemu, by swobodnie we mnie działał. ale, żeby tak faktycznie było, muszę, po prostu muszę trochę pomarnować dla Niego czas, po prostu muszę zacząć trwać przed Nim, spędzać minuty na biernym (z pozoru) trwaniu przed Jego obliczem. I tutaj nasza natura natrafia na olbrzymią trudność. Jesteśmy przyzwyczajeni, klikamy i strona ma się nam otworzyć albo przyciskam  "play" i ma lecieć. A tu, na modlitwie klikam i czekam, przyciskam "play" i czekam. Wołam i czekam. Proszę i...czekam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poić się Krwią Pana to napełniać się Jego życiem. Krew w wielu kulturach jest symbolem życia. A więc nie chodzi tu tylko o spożywanie Najświętszych postaci, chodzi o coś więcej, o karmienie się Jego przykładem, Jego nauką, Jego Słowem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najtrudniej jest tym, "którzy nie wierzą". Niewiara wyraża się w tym, że:&lt;br /&gt;1. Człowiek słucha i niesłyszy Radosnej Nowiny o swoim życiu&lt;br /&gt;2. Człowiek trwa w kłamstwie, będąc nieustannie oszukiwanym przez diabła&lt;br /&gt;3. Człowiek jest przez niego trzymany, aby przypadkiem nie zachciało mu się zmiany życiowej (takie szpony, w których diabeł nas trzyma, kiedy nie myslimy o zmianie naszego postępowania)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba najcięższym grzechem przeciwko miłości jest lekceważenie Nauki Jezusa. Jezus mówi do człowieka, a człowiek Go lekceważy. Jezus udowadnia człowiekowi, że go kocha, a człowiek nic. Owszem, człowiek nazywa siebie zaszczytnym imieniem chrześcijanina, ale tak na prawdę, nie ma z nim w praktyce nic wspólnego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jezus zaprasza mnie do bardzo konkretnego życia w Nim, bycia bardzo blisko Niego, ale w mojej duszy jest ciasno, za ciasno, owszem dla wielu pseudowartości miejsce zawsze się znajdzie, ale żeby tak Pan mógł swobodnie działać w moim życiu? Stąd dopóki nie wypłynę na głębie, dopóty nie będzie we mnie szczęścia i pełni człowieczeństwa.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-1333391740228766414?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/1333391740228766414/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=1333391740228766414' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/1333391740228766414'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/1333391740228766414'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/08/dotyk-i-doswiadczenie.html' title='dotyk i doświadczenie'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-VT2GFvUhBl0/TXk32Yal1_I/AAAAAAAAA4c/5dZzwaKscPA/s72-c/IMG_0747.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-3613561704383659660</id><published>2009-06-11T14:11:00.009+02:00</published><updated>2009-07-11T09:12:28.342+02:00</updated><title type='text'>Ciało</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SjD4wbcY1vI/AAAAAAAAASk/3JWQkH3BxvY/s1600-h/26-05-09_1306.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SjD4wbcY1vI/AAAAAAAAASk/3JWQkH3BxvY/s400/26-05-09_1306.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5346046268573013746" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ciało jest czymś nam najbliższym. Rodzimy się w ciele, żyjemy w ciele i umieramy w ciele. W ciele przyszedł Pan do nas, w ciele umarł, w ciele zmartwychwstał. W ciele doświadczył cierpienia, odrzucenia. W ciele doświadczał radości (uczta w Kanie Galilejskiej). Każdy z nas w ciele doświadcza radości, smutku, cierpienia. Funkcjonujemy w ciele. Ciało jest jak pojazd, żeby funkcjonowało, trzeba o nie dbać. Poprzez nasze ciało zły duch znajduje dostęp do naszej duszy. Zły kusi nas najczęściej na różnego typu uciechy cielesne, pożądliwości, wygodnictwo, swobodę obyczajów itp. Właśnie leci "Crush into me" Dave Matthews Band-niesamowita wrażliwość tak przy okazji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na sposób cielesny przychodzi również do mnie Pan. On nie jest "czymś pozornym", On nie jest wytworem ludzkiego umysłu. Nie wymyśliłem sobie Go, jak chcieliby "materialiści". On faktycznie przychodzi do mnie pokorny, mały do tego stopnia, że można Go zamknąć w dłoni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja człowiek cieleśnie tak potężny, On Bóg cieleśnie tak mały. co to za logika? Jaki jest w tym sens? O co ci chodzi Panie? Co chcesz przez to powiedzieć? Może to, że mogę zrobić z Tobą co chcę, mogę nie uszanować Twojej pokory i beszcześcić twoje Ciało. Mogę się do Ciebie przyzwyczaić i przestać Cię słuchać. Mogę okazywać nad Tobą swoją władzę zamykając Cię w swojej dłoni. Mogę nie dostrzec Twojej lekcji pokory. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Kim jesteś Ty Panie, a kim ja?" wołał kiedyś św. Franciszek. Dziwna jest ta Twoja wielkość, dziwny jest ten Twój potężny majestat, dziwne jest to Twoje milczenie. Nie pasujesz do obrazu bóstw potężnych, złowrogich, nieubłaganych... Ty Panie mój jesteś Mały, Skromny, Pokorny, Czysty, Cichy, Łagodny, Bezbronny, Delikatny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy ja taki jestem...czy chcę być...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-3613561704383659660?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/3613561704383659660/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=3613561704383659660' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3613561704383659660'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3613561704383659660'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/06/ciao.html' title='Ciało'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SjD4wbcY1vI/AAAAAAAAASk/3JWQkH3BxvY/s72-c/26-05-09_1306.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-3908379824226805350</id><published>2009-05-31T16:41:00.004+02:00</published><updated>2011-03-10T21:52:48.258+01:00</updated><title type='text'>Zasmakować Boga</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-esX5a-kVmCI/TXk6FS2q1NI/AAAAAAAAA4k/Z4zQo7OgSZg/s1600/DSCN0731%2B-%2BKopia.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-esX5a-kVmCI/TXk6FS2q1NI/AAAAAAAAA4k/Z4zQo7OgSZg/s400/DSCN0731%2B-%2BKopia.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5582557075737334994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Kto Ciebie Boże raz pojąć może, ten nic nie pragnie ni szuka". Jednym z problemów nas chrześcijan jest to, że rzadko smakujemy jak słodki jest Pan. Gdzieś trudno nam oderwać się od "smaczków tego świata". Nie delektujemy się Panem w Jego Słowie, Sakramentach. Paciorek w pośpiechu, "świąteczna spowiedźka" i "wybrakowana" Msza w Niedzielę, wybrakowana bo pozbawiona najważniejszego-Chrystusa Eucharystycznego w sercu. Czy żywienie się tylko kanapkami wystarcza, nasyca? Tym czym kanapki bez obiadu, tym modlitwa bez Sakramentu. I tacy wiecznie nienasyceni, nienajedzeni, nie spełnieni. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czym można zaspokoić głód miłości?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowa jakość życia jaką wysłużył Chrystus czy jest moją rzeczywistością? Doświadczenie autentycznej miłości i wolności to tylko marzenie, piękny ideał, czy naturalne konsekwencje działania Ducha Świętego we mnie? A może to istnieje obok mnie, a ja tego nie widzę, nie wierzę, że wolność i piękno są w zasięgu ręki? Może jestem za leniwy albo za bardzo przywiązany do "ziemskości" i nie chcę "wypłynąć na głębię"?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O Panie, który Jesteś miłością, rozlej ją w moim sercu dzisiaj, obficie, bym mógł rodzić się na nowo. Ty, który jesteś pełen potęgi, Ty który władasz przestworzami, ulituj się nade mną. Ty, który pełen potęgi rządzisz wiecznością i czasem, nie pozwól, by dzieło Twojej miłości uległo zniszczeniu i zagładzie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-3908379824226805350?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/3908379824226805350/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=3908379824226805350' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3908379824226805350'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3908379824226805350'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/05/zasmakowac-boga.html' title='Zasmakować Boga'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-esX5a-kVmCI/TXk6FS2q1NI/AAAAAAAAA4k/Z4zQo7OgSZg/s72-c/DSCN0731%2B-%2BKopia.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-7840725743451184621</id><published>2009-05-28T10:44:00.005+02:00</published><updated>2009-05-28T11:13:33.507+02:00</updated><title type='text'>Kij w mrowisko</title><content type='html'>(Dz 22,30;23,6-11)&lt;br /&gt;"W Jerozolimie trybun rzymski, chcąc dowiedzieć się dokładnie, o co Żydzi oskarżali Pawła, zdjął z niego więzy, rozkazał zebrać się arcykapłanom i całemu Sanhedrynowi i wyprowadziwszy Pawła stawił go przed nimi. Wiedząc zaś, że jedna część składa się z saduceuszów, a druga z faryzeuszów, wołał Paweł przed Sanhedrynem: Jestem faryzeuszem, bracia, i synem faryzeuszów, a stoję przed sądem za to, że spodziewam się zmartwychwstania umarłych. Gdy to powiedział, powstał spór między faryzeuszami i saduceuszami i doszło do rozdwojenia wśród zebranych. Saduceusze bowiem mówią, że nie ma zmartwychwstania, ani anioła, ani ducha, a faryzeusze uznają jedno i drugie. Zrobiła się wielka wrzawa, zerwali się niektórzy z uczonych w Piśmie spośród faryzeuszów, wykrzykiwali wojowniczo: Nie znajdujemy nic złego w tym człowieku. A jeśli naprawdę mówił do niego duch albo anioł? Kiedy doszło do wielkiego wzburzenia, trybun obawiając się, żeby nie rozszarpali Pawła, rozkazał żołnierzom zejść, zabrać go spośród nich i zaprowadzić do twierdzy. Następnej nocy ukazał mu się Pan. Odwagi! - powiedział - trzeba bowiem, żebyś i w Rzymie świadczył o Mnie tak, jak dawałeś o Mnie świadectwo w Jerozolimie".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ach ten Paweł. Kiedy dzisiaj rano słuchałem tego czytania na Eucharystii, to sobie pomyślałem, ten Paweł to skubany odważny jest. Kij w mrowisko włożył. Czasem mnie się wydaje, że być Bożym człowiekiem, to żyć z wszystkimi w zgodzie, z nikim się nie sprzeczać, mieć nieustannie taki święty spokój. A tu proszę bardzo mąż Boży wkłada kij w mrowisko, robi to świadomie, gdyż zna różnice poglądowe pomiędzy faryzeuszami a saduceuszami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to bardzo mocne "odwagi!", nie bój się.... nie bój się! Nie bój się trudności, nie bój się, że nie wszyscy się z tobą zgadzają. Nie bój się, że jest zadyma. Nie bój się, że będą trudności. Nie bój się, że będziesz musiał się zmagać... Ja jestem z tobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Pokój wam" jak refren przeplata się w spotkaniach z Chrystusem zmartwychwstałym. A jednocześnie Pan w Ewangelii mówi, że przyszedł ogień rzucić na ziemię i jakże pragnie, aby on już zapłonął. Czasem trzeba porządnej burzy z obfitym deszczem, by ziemia odżyła i obudziło się życie. Po burzy lepiej się oddycha. Tak. W Słowie Bożym jest dużo pozornych sprzeczności. Pokój z ogniem, dziecko bawi się na norze kobry. Ten, co był odpowiedziałny za morderstwo  Szczepana, teraz wkłada kij w mrowisko, powoduje wrzawę i zostaje wyniesiony do wizji mistycznych. Najmłodszy  z apostołów, okazuje się najbardziej wytrwały.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-7840725743451184621?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/7840725743451184621/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=7840725743451184621' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/7840725743451184621'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/7840725743451184621'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/05/kij-w-mrowisko.html' title='Kij w mrowisko'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-6499338186712978171</id><published>2009-05-19T22:37:00.012+02:00</published><updated>2011-03-10T21:55:11.108+01:00</updated><title type='text'>Duchowy detoks</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-dBxrUDnl4Is/TXk6pBhMylI/AAAAAAAAA4s/ODZX-wabfkA/s1600/DSCN1090.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-dBxrUDnl4Is/TXk6pBhMylI/AAAAAAAAA4s/ODZX-wabfkA/s400/DSCN1090.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5582557689559173714" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grzech jawi mi się jako trucizna. Czasem zastanawiam się, dlaczego mam niepokój w sobie na Eucharysthttp://www.blogger.com/img/blank.gifii? dlaczego nie mogę się uspokoić? Przecież nikt mnie nie zdenerwował, a wyrażając się bardziej prawidłowo: na nikogo się nie zdenerwowałem! To dlaczego na Eucharystii taki niepokój, przeżywanie Eucharystii nie w sosie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy chwilę zastanowię się nad sobą w perspektywie ostatnich wydarzeń, zaraz znajduję odpowiedź, proszę bardzo: tu brak modlitwy, tutaj za dużo grzechów powszednich, które osłabiają i wysuszają duszę. Dlatego na Eucharystii, jak nigdzie indziej, wychodzi ze mnie to, co zapełnia moją duszę. Jeżeli zapełniają ją "bożki pogańskie ze srebra i złota", pseudowartości, od których oczekuję szczęścia, to nie ma co się dziwić, że gdy przychodzi Pan w swoim majestacie, odkrywa moją duszę i jasno widać śmieci w duszy i głośno słychać jazgot, jaki we mnie jest. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy Pan się zbliża, wówczas ujawnia każde zło, które po cichu w nas siedzi. To zło zaczyna piszczeć, wyć, rzucać się, wywoływać niepokój, wstyd i różne jeszcze nieoczekiwane uczucia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może często wydawać się nam, że gdy Pan przychodzi, to będzie tak słodko, miło i przyjemnie. A Pan ujawnia to, co w ciemności duszy siedzi. Nie zawsze jest przyjemnie patrzeć na realną kondycję swojej duszy. Jak wiele tam jeszcze lęku. Realny widok naszej duszy nie jest miły dla oka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwielbiamy święty spokój. Niech jest tak, jak jest, byle gorzej nie było. Wstręt do zmian, wstręt do nawrócenia, jest potencjalnie obecny w każdym z nas. Dlatego Duch Święty nas drażni, drażni naszą pychę, nasz egoizm, naszą miłość własną. Jezus chce naszej wolności, a my chcemy tylko spokoju w tej naszej więziennej celi. Jezus chce naszej pełnej radości, a my ciągle zachwalamy zlewki uczuć wyżebranych od ludzi wokół, które wystarczą na moment, a na drugi dzień się już o nich nie wspomina. Jezus chce Sobą wzmocnić naszą naturę, a my Mu ciągle mówimy, albo dajemy odczuć, że tego nie potrzebujemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubimy duchowo chorować. Jak już przyjdzie grzech, który zatruwa duszę, paraliżuję, to niech sobie już nas truje, przyjdą Święta, to sobie zapewnimy taki 2-3 dniowy detoks. Dzisiaj bardzo modne są salony odnowy biologicznej, tak wielu z tego korzysta i dobrze niech tak jest. Jednakże najstarszym salonem odnowy jest Kościół Święty, który swoją terapię prowadzi w każdym zakątku świata. Ta terapia to zbawienie, nie kiedyś tam, ale już tutaj, teraz realizowane.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcę zdrowieć, pragnę wzmocnienia? Jeśli tak, to może trzeba poddać się różnym zabiegom pielęgnującym duszę. Jeśli pragniesz piękna, wolności, mocy, to daj się prowadzić przez Ducha Świętego i słuchaj, co Miłość szepcie ci do ucha. Nie zamykaj się, nie wyrokuj, daj się prowadzić Jego łasce...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-6499338186712978171?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/6499338186712978171/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=6499338186712978171' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/6499338186712978171'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/6499338186712978171'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/05/grzech-jawi-mi-sie-jako-trucizna_19.html' title='Duchowy detoks'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-dBxrUDnl4Is/TXk6pBhMylI/AAAAAAAAA4s/ODZX-wabfkA/s72-c/DSCN1090.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-3700791804148876816</id><published>2009-05-12T11:45:00.010+02:00</published><updated>2011-03-10T21:58:28.882+01:00</updated><title type='text'>Każdy z nas jest wulkanem</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-2IGw0YICUDY/TXk7avvU0tI/AAAAAAAAA40/IBjF_qCOJPQ/s1600/DSCN0891%2B-%2BKopia.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-2IGw0YICUDY/TXk7avvU0tI/AAAAAAAAA40/IBjF_qCOJPQ/s400/DSCN0891%2B-%2BKopia.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5582558543780041426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy z nas jest wulkanem. Przy okazji różnych sytuacji wychodzą z nas różne myśli, słowa, działania, zamiary i uczucia. Otóż, myślę, że my w dużej mierze zdobywamy wiedzę o samych sobie właśnie wtedy, gdy wychodzą na jaw nasze uczucia, nasze zamiary. Często funkcjonować możemy jako grzeczni, poukładani, spokojni. A i owszem, kiedy nikt nam nie wchodzi w drogę, nie nastaje nam na odcisk, gdy nikt nam nie dokucza, to mamy święty spokój, wówczas łatwo o równowagę, wewnętrzną harmonię itd. Ale co z nami się dzieje, gdy ktoś ma coś do nas, gdy słyszymy czyjeś pretensje? Jeśli ktoś mówi, że w sumie to nawet w takich sytuacjach nie traci równowagi, to może trzeba sprawdzić, czy po prostu nie uciekasz od konfrontacji, nie denerwujesz się bo uciekasz od trudnego dialogu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moim zdaniem nie można budować szczęścia na świętym spokoju. Każdy święty napotykał na swojej drodze trudności, dylematy. Każdy święty odkrywał swoją grzeszność, małość i wiedział, że bez Miłosierdzia Bożego przepadłby marnie.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A my chcemy świętego spokoju, każdą konfrontację skłonni jesteśmy uważać jako ciężar. A może warto spojrzeć inaczej na trudności. Trudność jaką napotykam jest dla mnie wyzwaniem, jest pewnym etapem mojego rozwoju, który mam dobrze przeżyć. Inaczej mówiąc, trudności są jak poziomy w grze, przejdę jeden to przechodzę do następnego. Nie osiągnę zwycięstwa, jeśli nie podejmę trudu zmierzenia się z trudnościami. Owszem, wiele razy może mi się nie udać, ale przecież nieustannie mogę zaczynać od nowa. Od nowa próbować. Apostołowie znający się na łowieniu ryb, po całonocnym trudzeniu się, może sfrustrowani, pełni wewnętrznej złości, może wzajemnych pretensji, na słowa Jezusa jeszcze raz zarzucają sieci i udaje się. Gdy trudzę się, lecz nie słucham Jezusa, to zawsze doświadczę rozczarowania. Najpierw mam Jego słuchać, usłyszeć co On do mnie mówi, wówczas dopiero warto rozpoczynać działanie. Stąd też warto rano zobaczyć sobie jakie jest Słowo Boże na ten dzień. Jakie Słowo dzisiaj, Kościół do mnie kieruje? I chyba tutaj mamy odpowiedź na nieustanne pretensje do Boga: "proszę Go, błagam, a On milczy, a w moim życiu jak było, tak jest i nic się nie zmienia". No właśnie. Ciągle tylko mówimy i mówimy, a kiedy przyjdzie czas na słuchanie, na wsłuchanie się w Jego głos?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba nigdzie tak jak na adoracji, w ciszy, zaczyna wypływać z nas wszystko to, co było dotąd duszone, tłumione. Jakiś czas temu, bardzo energicznej kobiecie powiedziałem, żeby poszła przed Najświętszy Sakrament i przez 15 minut czy pół godziny (już nie pamiętam) wypowiedziała Panu wszystko to, co ją wkurza i potrwała tak przed Panem. Kiedy potem spotkałem się z nią, powiedziała mi, że wypowiadając swoją złość przed Nim, nagle się rozpłakała, coś się z niej oderwało. Puściło w niej to, co było długo ściskane, wypierane do podświadomości. Łzy oczyszczają, ale ciężko ma ten, kto cierpi i nawet zapłakać nie potrafi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, co w nas siedzi, musi wypłynąć jak lawa. Wtedy poznajemy coraz jaśniej, co tak na prawdę w nas siedzi, jakie uczucia od wewnątrz nami sterują. Najgorzej ma człowiek, który tak sprawnie nauczył się odgrywać różne role w swoim życiu, że posiada wiele masek, które nakłada w zależności od tego, gdzie się znajduje i z kim rozmawia. To już nie dwulicowość, nazwałbym to "polilicowość", wiele twarzy, wiele różnych oblicz. Człowiek, który nieustannie gra, nie jest sobą, nie żyje w prawdzie, dlatego też nie ma w sobie wolności. Często w ukrywaniu się za maską kryje się lęk, że mnie ktoś niezaakceptuje, że bycie sobą to zbyt wielki komfort, na który na razie nie mogę sobie pozwolić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Prawda wyzwala", bardzo ważne jest to stwierdzenie. Maski zniewalają, a prawda wyzwala. Każdy z nas wybiera albo jedno albo drugie. Tutaj, tak jak w innych miejscach Ewangelii nie ma kompromisu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-3700791804148876816?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/3700791804148876816/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=3700791804148876816' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3700791804148876816'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3700791804148876816'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/05/kazdy-z-nas-jest-wulkanem.html' title='Każdy z nas jest wulkanem'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-2IGw0YICUDY/TXk7avvU0tI/AAAAAAAAA40/IBjF_qCOJPQ/s72-c/DSCN0891%2B-%2BKopia.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-7733810689531080818</id><published>2009-04-29T22:12:00.004+02:00</published><updated>2009-04-30T07:37:56.307+02:00</updated><title type='text'>Odkrywanie potęgi</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/Sfi6toJKB3I/AAAAAAAAAQM/c4TJiHBsje8/s1600-h/24-05-2008+064.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/Sfi6toJKB3I/AAAAAAAAAQM/c4TJiHBsje8/s400/24-05-2008+064.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5330215452025685874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po co Chrystus Zmartwychwstał? Ok, zwyciężył śmierć, pokonał grzech itd. Tylko jakie to ma znaczenie dla mojego osobistego życia? Co ten fakt zmienia w moim życiu? Czy zmartwychwstanie Pana ma wpływ na moje życie? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten czas, który teraz przeżywam jawi mi się jako odkrywanie potęgi Pana. Odkrywanie i zanurzenie się w nową jakość jaką przyniósł Chrystus. Stanie się nowym człowiekiem, żyjącym pełnią mocy Ducha Świętego. Przecież to, czego doświadczyli Apostołowie po Zmartwychwstaniu Pana, jest moim (albo ma być) moim doświadczeniem. Przecież mnie tak samo jak im objawia że żyje, że jest obecny w moim życiu, że przychodzi do mojego serca pomimo drzwi zamkniętych, pomimo moich oporów, pomimo moich słabości, ograniczeń, lęków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak samo dołącza się do mnie w drodze i Pisma mi wyjaśnia. Daje się poznać przy Łamaniu chleba - na Eucharystii. Przychodzi do mnie, kiedy całą noc nic nie ułowiłem, nic mi się nie udało i mówi, spróbuj jeszcze raz tylko głębiej w swojej duszy, poważniej weź się za swoje życie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak samo przychodzi do mojego życia, choć biorę Go za zrządzenie losu, za cudowny zbieg okoliczności, za łud szczęścia, za uśmiech losu, za ogrodnika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak samo mówi do mnie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;nie bój się, Ja jestem, popatrz na moje rany!&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To wszystko dla ciebie głuptasie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja umarłem abyś mógł przetrwać ciężkie chwile. Nie masz powodów do lęków, by się obawiać przyszłości, skoro Ja jestem twoją przyszłością. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odpocznij we Mnie. Zanurz się we Mnie, a znajdziesz odpocznienie, a znajdziesz ukojenie swoich jęków, a znajdziesz wyzwolenie i prawdziwa swobodę ducha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Jam zwyciężył świat&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-7733810689531080818?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/7733810689531080818/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=7733810689531080818' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/7733810689531080818'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/7733810689531080818'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/04/odkrywanie-potegi.html' title='Odkrywanie potęgi'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/Sfi6toJKB3I/AAAAAAAAAQM/c4TJiHBsje8/s72-c/24-05-2008+064.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-1489465853425731415</id><published>2009-04-23T21:36:00.003+02:00</published><updated>2009-04-24T08:06:40.599+02:00</updated><title type='text'>po prostu wiosna</title><content type='html'>"Viva la vida" formacji Coldplay to album, na punkcie którego po prostu odpłynąłem. To jest muzyka z duszą. Artysta, dotykając piękna, dotyka Boga, w tej wrażliwości, w zachwycie nad czymś, co jest niematerialne, człowiek wchodzi w przestrzeń piękna czystego, nieskazitelnego. Wielu artystów chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, czego doświadczają. Teksty mogą wszystko zepsuć, bo jeśli ujmie się w nich coś banalnego, to po prostu porażka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Life in technicolor" ten utwór to po prostu coś niesamowitego. Właściwie cały album jest genialny, ma niesamowity klimat. Ostatnie tak mocne wrażenie zrobił na mnie "How dismantle an atomic bomb" U2, po prostu cały album  świetny. Niestety jeszcze nie przekonałem się do "No line on horizon". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No cóż, jakiś głębokich przemyśleń nie będzie, może trochę bardziej koncentruję się teraz na życiu niż na opisywaniu życia. Tak to jest, człowiek różne ma momenty. Cóż pisać, wiosna jest, żyjemy w okresie medytacji nad zwycięstwem Chrystusa nad złem. Czas ogromnej łaski, odkrywania na nowo potęgi Pana i wchodzenie w tę wyzwalającą moc Chrystusa Zmartwychwstałego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-1489465853425731415?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/1489465853425731415/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=1489465853425731415' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/1489465853425731415'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/1489465853425731415'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/04/po-prostu-wiosna.html' title='po prostu wiosna'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-5923477501286919146</id><published>2009-04-07T22:04:00.009+02:00</published><updated>2011-03-10T22:02:02.550+01:00</updated><title type='text'>Czułość</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-DKH78SmLwBk/TXk8QOd4oVI/AAAAAAAAA48/cLUq3AIhxsk/s1600/DSCN0409%2B-%2BKopia.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 261px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-DKH78SmLwBk/TXk8QOd4oVI/AAAAAAAAA48/cLUq3AIhxsk/s400/DSCN0409%2B-%2BKopia.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5582559462561456466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słucham sobie teraz utworu "Present tense" pearl jam-u, dokładnie to nie rozumiem tekstu, skupiam się na muzyce, czerpię piękno z muzyki, która nastraja mnie wewnętrznie do refleksji. Ostatnio jakoś chodzi mi po głowie czułość, czułość wobec Boga. Przez pewną osobę zostałem zapytany o rolę czułości na modlitwie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak sobie pomyślałem: wydrzyj z człowieka czułość, to zostanie z niego zwierzę, umierające z głodu miłości. Modlitwa bez czułości wysusza serce. Bez czułości człowiek robi się zgorzkniały, szorstki, nieprzystępny, pełen pretensjonalizmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uczeni jesteśmy: musisz się modlić, musisz być taki i taki i to nas zniechęca, próbujemy i próbujemy i niewiele z tego wychodzi. Może warto inaczej podejść do tego: możesz się modlić, możesz doświadczyć ulgi, możesz doświadczyć wsparcia itd. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym co nas wysusza, jest nasz grzech i trwanie w nim. Trwanie w zranieniach, poczuciu krzywdy, wiecznych pretensjach, gniew, agresja, pożądliwość itp. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaraz Triduum i kolejny Wielki Post za nami. I znowu może być narzekanie: próbowałem, robiłem sobie postanowienia i jakoś słabo, nie udało mi się, upadłem itd. O co tu tak na prawdę chodzi? O perfekcjonizm? O zachwyt nad tym jak jestem wspaniały? Owszem grzechy trzeba wyeliminować, jeśli chce się pójść do nieba. Tylko kto w nas te grzechy eliminuje? Kto usuwa z naszego życia lęk przed przyszłością, lek poczucia winy, lęk przed pustką? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli mówię, że nie potrafię, nie mam siły, nie daję rady to po prostu staję w prawdzie. O, taki mały przerywnik, teraz leci Sade "Colour of love", ta muzyka zmiękcza moją chropowatość. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Robiąc sobie przejażdżkę po naszej przeszłości owym wehikułem czasu, dochodzimy do wniosków, że gdzieś są w nas braki, może tej czułości za mało było i teraz są tego skutki. Ta moja chropowatość jest skutkiem braku ciepła, braku bezpieczeństwa, braku czułości. Ta suchość duszy ma swoje korzenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówi się często, że serce twarde trzeba skruszyć, a ja coraz bardzie przekonuję się, że serce bardziej niż twarde jest po prostu suche i to serce trzeba namaścić oliwą miłością, by dusza zapachniała, by dusza odżyła, odzyskała swoje piękno. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Panie Jezu  uczyń czułym moje serce, nawilż je oliwą Twojej miłości, oliwą Twego Świętego Ducha. Ucz mnie kochać, ogarniaj mnie Swoją miłością każdego dnia, bym nie skamieniał, bym nie wysechł z pragnienia i nie musiał udawać. Panie Jezu, co ja dużo będę gadał, wiesz, o co chodzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Susan Vega "Luca" i U2 "Miracle drug" na koniec.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-5923477501286919146?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/5923477501286919146/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=5923477501286919146' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/5923477501286919146'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/5923477501286919146'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/04/czuosc.html' title='Czułość'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-DKH78SmLwBk/TXk8QOd4oVI/AAAAAAAAA48/cLUq3AIhxsk/s72-c/DSCN0409%2B-%2BKopia.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-3755135142651751934</id><published>2009-03-28T16:55:00.011+01:00</published><updated>2011-03-10T22:07:49.082+01:00</updated><title type='text'>Wehikuł czasu</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-jgRum3zHW3k/TXk9nyoWdKI/AAAAAAAAA5E/6WLrztEl6YA/s1600/DSC02395.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-jgRum3zHW3k/TXk9nyoWdKI/AAAAAAAAA5E/6WLrztEl6YA/s400/DSC02395.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5582560966917649570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że dzisiaj bardzo potrzebna jest modlitwa o uzdrowienie wspomnień, uzdrowienie zranień z przeszłości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasze uprzedzenia, lęki, mają swoje podłoże. Jesteśmy taką gąbką, która wchłania różne uczucia, szczególnie te odwołujące się do przykrych doświadczeń. Wiemy, że dziecko, ale też młody człowiek w wieku dojrzewania, wyjątkowo silnie przeżywa wszelkie relacje. Przykre doświadczenia z dzieciństwa, brak wsparcia w wieku dojrzewania, mocno rzutują na przyszłe życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo ważne jest od początku stawianie dobrych fundamentów. Błędy rodzicielskie w znaczny sposób pływają na przyszłą postawę dziecka. Owszem, rodzić nie ma absolutnego wpływu na dorosłe życie swego dziecka, jednakże klimat panujący w domu, jest punktem odniesienia w życiu dorosłym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego też myślę, że każdy człowiek w większym bądź mniejszym stopniu posiada wady powstałem na przestrzeni lat, których, jeśli nie koryguje, wówczas negatywnie oddziaływują na jego dalsze życie. Skoro: „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus” to musimy wiedzieć, co jest naszym zniewoleniem, co zamyka nas w paszczy ograniczeń. Następnie trzeba wołać z tej paszczy do Pana i pozwolić, by On nas z tej paszczy wyprowadził, jak wyprowadził Izraelitów z Egiptu. Trzeba wyruszyć w podróż wehikułem czasu i jeszcze raz na modlitwie, razem z Panem, przyjrzeć się temu wszystkiemu, co wydarzyło się w moim życiu. Popytać Go dlaczego to, dlaczego tamto? Zaprosić Go w swoje rany, w swoje przykre wspomnienia. Jeśli dzisiaj jest tyle depresji, tyle marazmu i beznadziei, to współczesnemu człowiekowi szczególnie potrzeba podróży, swoistym wehikułem czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tak kilka słów rzuconych. Po prostu widzę jak bardzo przeszłość ma wpływ na teraźniejszość i na przyszłość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sakramenty to Rany Chrystusa-tutaj jest nasze zdrowie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-3755135142651751934?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/3755135142651751934/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=3755135142651751934' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3755135142651751934'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3755135142651751934'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/03/wehiku-czasu.html' title='Wehikuł czasu'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-jgRum3zHW3k/TXk9nyoWdKI/AAAAAAAAA5E/6WLrztEl6YA/s72-c/DSC02395.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-4975669155118237361</id><published>2009-03-25T23:06:00.005+01:00</published><updated>2011-03-10T22:10:14.049+01:00</updated><title type='text'>O poczuciu wyobcowania słów kilka...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-iYSKaXyBACw/TXk-L5DMviI/AAAAAAAAA5M/comRUGtmuyA/s1600/DSC02391.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-iYSKaXyBACw/TXk-L5DMviI/AAAAAAAAA5M/comRUGtmuyA/s400/DSC02391.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5582561587116162594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem są takie momenty, kiedy człowiek czuje się oddalony od Pana. Nic takiego aż złego się nie zrobiło, a mimo to ma się odczucie, jakby Pan się na nas pogniewał. Nie odzywa się, jest jakiś milczący.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co wtedy robić? Jak znosić ten okropny stan oddalenia, „opuszczenia” przez Pana? Wtedy, chyba jak nigdy objawia się niecierpliwość, gniew, agresja. Dlaczego jest tak niedobrze, co się stało? Kto zawinił? O co chodzi?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna rzecz, jaka mi przychodzi to TRWANIE. Nie podejmowanie żadnych wiążących decyzji, jeszcze większe tulenie się do Pana, wbrew odmiennym uczuciom. Lgnięcie do Pana, wyżalenie się Jemu, wylanie przed Nim swojej goryczy, a jednocześnie namaszczenie swojej zbolałej duszy oliwą modlitwy, Jego słodkim Imieniem. Im większe rozdarcie, tym bardziej natarczywe wołanie Jego Imienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, bo cóż więcej można, na co więcej stać człowieka w danej chwili? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem jedno, nic tak nie wzmacnia, jak wytrwanie przy Panu podczas burzy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-4975669155118237361?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/4975669155118237361/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=4975669155118237361' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/4975669155118237361'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/4975669155118237361'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/03/o-poczuciu-wyobcowania-sow-kilka.html' title='O poczuciu wyobcowania słów kilka...'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-iYSKaXyBACw/TXk-L5DMviI/AAAAAAAAA5M/comRUGtmuyA/s72-c/DSC02391.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-7382838598301470823</id><published>2009-03-22T19:45:00.004+01:00</published><updated>2009-03-23T21:49:31.052+01:00</updated><title type='text'>Tajemnice czwarte</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/ScaQkC2ExKI/AAAAAAAAAPs/V2ubPxDJERA/s1600-h/DSC_0275.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/ScaQkC2ExKI/AAAAAAAAAPs/V2ubPxDJERA/s400/DSC_0275.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5316095359070815394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ofiarowanie swego życia Panu, wiąże się z zawierzeniem Komuś, Kto, daje bezpieczeństwo, kto jest „warowną twierdzą”, „skałą ocalenia”, „wieżą warowną przeciwko wrogowi”. Ale Pan posyła nas w drogę, drogę, w której są upadki, ktoś czasem pomoże, ulży, pocieszy. Ta droga życia, wiedzie przez różne rejony naszego życia. Czasem wehikułem czasu trzeba cofnąć się do swojego dzieciństwa i jeszcze raz przejść myślą przez zranienia, przykrości, relacje nieuzdrowione. Tym razem trzeba przejść te odcinki z Panem, prosić Go by uzdrowił mnie z przykrych doświadczeń, bym przebaczył moim winowajcom, nie żywił nienawiści i nie przeklinał złoczyńców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to droga ku wolności. Trzeba uwolnić się z nienawiści, z żywienia do kogoś urazu. Wolność musi dokonać się na poziomie naszego wnętrzna, na poziomie naszych przykrych wspomnień, przykrych relacji z innymi. To z naszego wnętrza ma wytrysnąć wolność, miłość, przebaczenie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ofiarowanie swego życia Panu, powierzenie się Jemu, uczynienie Go swoim osobistym Panem i Zbawicielem, wiąże się z wejściem na górę Tabor. Jeżeli pozwalam Panu działać w moim życiu, wówczas On pokazuje mi Swoje Boskie Oblicze, w którym nie ma narzekania, nie ma dąsów, zawodzenia czy manii wielkości. Pan na nas patrzy łaskawie, z ogromną miłością, z wielką tkliwością, z przejęciem. Popatrz na oblicze Chrystusa Miłosiernego. Powiedz mi, co widzisz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;My bardzo często skupiamy się na tym, jak ludzie nas widzą. Jak nas chwalą, to obrastamy w piórka, jak nas kąsają słowami, to chodzimy przygnębieni. A jak patrzy na ciebie Pan? Co On o tobie myśli? Śmiem twierdzić, że wiele smutków ma miejsce w naszym życiu, bo tracimy z oczu oblicze Pana i widzimy tylko ludzi, a ludzie jak to ludzie, aniołami nie są.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ofiarowanie wiąże się z drogą ku wolności, odkrywaniem Oblicza Pana, które jest początkiem nieba na ziemi. Patrząc na Pana patrzę w Niebo. Niebo zaczyna się odbijać na mojej twarzy. Patrząc na Pana, schodzę z góry Tabor, wracam do swojej codzienności. Tu dostrzegam powoli, coraz bardziej swoje brudy. W Jego twarzy, jak w niezmąconej wodzie, widzę coraz wyraźniej siebie, swoje niespokojne, wykrzywione grzechem oblicze. Patrząc przez "Jego okulary", widzę człowieka już nie złego, lecz zranionego grzechem, głodnego miłości, zamkniętego i agresywnego z powodu braku miłości. W Jego Boskim Obliczu, wszystkie rejony mojego życia, odzyskują właściwe kształty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzę jak bardzo ważna jest modlitwa, w której zapraszam Pana we wszystkie moje bolączki. Wówczas w moich słabościach, które mnie uśmiercają, powoli zaczyna objawiać się moc Jego Zmartwychwstania. Wprowadza mnie w zupełnie nowy obszar egzystencji Człowieka Nowego, grzesznika usprawiedliwionego, usprawiedliwionego przez Króla Niebios. On, już tutaj mnie zaprasza, do wchodzenia w głąb Jego tajemnicy. Jeśli poddaję się Jego działaniu, wówczas dopiero zaczynam wypływać na głębię chrześcijaństwa, na głębię życia, gdzie On jest kapitanem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-7382838598301470823?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/7382838598301470823/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=7382838598301470823' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/7382838598301470823'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/7382838598301470823'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/03/tajemnice-czwarte.html' title='Tajemnice czwarte'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/ScaQkC2ExKI/AAAAAAAAAPs/V2ubPxDJERA/s72-c/DSC_0275.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-3772028163567834845</id><published>2009-03-11T10:09:00.004+01:00</published><updated>2009-03-12T08:38:01.866+01:00</updated><title type='text'>Tajemnice trzecie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SbeB2GngB2I/AAAAAAAAAPI/OLlLEjdSzdc/s1600-h/zakopane+262.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SbeB2GngB2I/AAAAAAAAAPI/OLlLEjdSzdc/s400/zakopane+262.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5311857051995998050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W doświadczeniu samotności, poczuciu zewnętrznej porażki, rodzi się coś nowego, albo inaczej, może narodzić się coś nowego. Kiedy grzeszna natura obumiera, kiedy egoizm obumiera, wówczas odnawia się blask piękna będącego w nas. W cierpieniu umieramy, ale umieramy jako starzy ludzie, umiera nasza pycha, a to bardzo boli. Wówczas mamy możliwość narodzić się jako nowi ludzie, obmyci i uwolnieni z sideł grzechu. Po ludzku spotykają nas przykrości, doświadczamy rozczarowania nawet najbliższymi i nie ma co się oszukiwać, w cierpieniu nie jest łatwo wytrzymać. Pokusa ulżenia sobie jest niesamowicie silna. Narodziny nowego życia w nas, narodziny nowej jakości w nas, możliwe są wtedy, gdy wytrwamy przy Panu, wyciszymy się i wołać będziemy z głębi serca do Niego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba nie ma lepszej ewangelizacji, jak ewangelizacja przykładem własnego życia. Głoszenie Królestwa Bożego i wzywanie do nawrócenia, najpełniej aktualizuje się wtedy, gdy ja się nawracam, moje serce się przemienia i ja odpowiadam na wezwanie do nawrócenia. Po prostu, w moim życiu, w moich słowach, myślach i czynach jest więcej miłości, a w momentach próby coraz więcej zwycięstw. Wtedy, gdy sam odpowiadam na wezwanie do nawrócenia, kiedy w moim życiu dokonuje się aktualizacja Królestwa Pana, kiedy moje życie zaczyna być ziemią uprawianą przez Słowo Pana, to wtedy właśnie aktualizuje się w moim życiu zesłanie Ducha Świętego i Jego uświęcającej mocy. Bo Duch Święty zstępuje na tych, którzy tego pragną. Czy Duch Święty zstąpił na faryzeuszów, Piłata, żołnierzy rzymskich, Judasza? Każdy może otrzymać moc Ducha Świętego, tylko, czy każdy tego pragnie? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pragnę Boga wtedy, gdy bardzo Go potrzebuję. Pragnę Ducha Świętego, gdy widzę, że wszystkie inne pragnienia nie zaspakaja duszy. Każdy z nas czegoś pragnie, jeden świętego spokoju inny uznania, władzy i dominacji. Najlepsze oczyszczenie pragnień daje cierpienie, a to mamy za darmo, ważne tylko by umieć je przyjąć i wołać w Nim do Pana. Kiedy tak pomyślę o swoim życiu, no to tych zmarnowanym momentów było wiele, jest wiele, bo najczęściej brakuje cierpliwości i człowiek chciałby zmiany natychmiast. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Narodzenie się Jezusa we mnie, narodzenie się na nowo, wiąże się z przyjęciem cierpienia, jakie mnie spotyka.  Cierpienia także niezasłużonego, bo wtedy zaczynamy być podobni do Pana. Ale przyjęcie cierpienia i lgnięcie do Pana, wiąże się ze szczególnym ukoronowaniem, ponieważ ozdobą naszej natury staje się Sam Duch Święty, który na nas zstępuje, jak korona na głowę. Ta zstępująca na nas moc Pana, przemienia nas od wewnątrz, wypala egoizm i wzmacnia nasz organizm duchowy. Wtedy zaczynamy w pokorze, uczciwości przed Bogiem, głosić Królestwo Boże i jego sprawiedliwość, wszędzie tam, gdzie jesteśmy, nic nawet o tym nie mówiąc. Bo Królestwo Boże jest w nas i promieniuje z nas nawet wtedy, gdy zajmujemy się tysiącem naszych codziennych spraw, mając niebo w sercu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-3772028163567834845?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/3772028163567834845/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=3772028163567834845' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3772028163567834845'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3772028163567834845'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/03/tajemnice-trzecie.html' title='Tajemnice trzecie'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SbeB2GngB2I/AAAAAAAAAPI/OLlLEjdSzdc/s72-c/zakopane+262.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-8903208236208742819</id><published>2009-03-01T16:31:00.012+01:00</published><updated>2009-03-01T21:43:49.636+01:00</updated><title type='text'>Tajemnice drugie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SarWPQRjXUI/AAAAAAAAAOg/07TQ4AXsqLc/s1600-h/01-03-09_1936.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SarWPQRjXUI/AAAAAAAAAOg/07TQ4AXsqLc/s400/01-03-09_1936.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5308290668364520770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Spotkanie z drugim człowiekiem, to wyjście z obszaru własnego "ja" w kierunku "ty", w kierunku mojego bliźniego. Nikt z nas przecież nie żyje, i nie zbawia się w pojedynkę. Jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, a Bóg jest wspólnotą Osób, jest jednością Osób, jeśli tak można powiedzieć. Dlatego każdy z nas w naturze ma ukierunkowanie na życie we wspólnocie osób. Mogę dostrzec potrzeby drugiego człowieka, jak Maryja w tajemnicy Nawiedzenia, ale mogę też być zapatrzony w siebie i niech ludzie dokoła giną, cierpią, dla mnie nie ma to żadnego znaczenia. Poprzednie doświadczenie samotności, ta pustka, to najlepszy moment, by Pan wszedł do naszej duszy i ją Sobą przepełnił. Pan ze swoją Dobrą Nowiną, rodzi w nas pragnienie bycia blisko Niego, ale też przybliża nas do drugiego człowieka, bo  część Jego Samego jest w drugim człowieku. Jeśli ktoś twierdzi, że nie potrzebuje w swoim życiu bliźniego, bratniej duszy, to nie wiem, czy tak na prawdę sądzi, czy może doświadczył przykrości ze strony jakiegoś człowieka, albo wychował się w przepełnionej chłodną atmosferą izolacji od ludzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotkanie z drugim człowiekiem, jest też tajemnicą ludzkiej grzeszności. Nie wiem, co mnie spotka od ludzi. Drugi człowiek podobnie jak ja jest grzeszny, skoro ja ranię, obrażam, to mam świadomość, że drugi może postępować podobnie. Ale nawet, gdy za bardzo niczego, nie potrafię sobie zarzucić, to i tak nie przewidzę wszystkiego, nie przewidzę raniących słów, pogardliwych spojrzeń, biczów słownych, biczów pogardy, biczów agresji, biczowania poprzez odrzucenie. Spotykamy się z ludźmi, bawimy się z nimi np. na weselu w Kanie Galilejskiej, bo pragnienie radości, jest w każdym z nas, Każdy z nas pragnie więzi, każdy z nas pragnie cieszyć się życiem choćby przez krótki czas np. na weselu. Tylko po chwilach radości, po weselu wraca się do domu, na drugi dzień znowu zaczyna się codzienność, wiele spotkań, obowiązków wobec najbliższych. I można z nostalgią wspominać chwile wesela jako coś, co minęło. Są ludzie, którzy tak bardzo nie akceptują codzienności, obowiązków zawodowych, że każdy wieczór spędzają na imprezach, zanurzając się w jakimś swoistych narkotyku lokalów, nieustannie ogłuszającej muzyki, uciekając w sztuczny świat, w taki swoisty matrix, gdzie wszystko jest sztuczne i prostsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na czym polegają dobre relacje z innymi? Nigdy nikt mnie nie skrzywdzi? Z wszystkimi będzie miło i zabawnie? Wiemy, że takie życie nie istnieje, można wyalienować się z otoczenia i uciec na koniec świata, ale nigdy nie ucieknie się przed sobą samym. Życie w świecie wiąże się z biczami, ale właśnie to doświadczenie podobieństwa do Chrystusa, to przyjmowanie biczów i modlitwa za tych, co to czynią, pozwala nam wchodzić w Niebo po trosze już tu na ziemi. Niebo to nie coś, Niebo to Ktoś-Bóg w Trójcy Świętej Jedyny, wraz ze wszystkimi Aniołami i świętymi, którzy Go miłują. Gdy umiera mój egoizm, wtedy moja natura upodobnia się do Człowieczeństwa Jezusa, oddalając się od pychy, zbliżam się do Boga, który jest Niebem. Życie z ludźmi wiąże się z różnymi doświadczeniami. Życie na tym świecie z innymi, jest swoistym planem filmu, którego reżyserem jest Bóg. Jest to film niepowtarzalny, tutaj wymagane jest zdjęcie maski, bycie sobą i dobre "odegranie" swojej roli życiowej. Wchodzimy w ten film jako amatorzy, tak jak wchodzimy w chrzest jako poganie. Ale, bycie na tym „zbawiennym" planie życia, wiąże się z otwarciem na drugiego człowieka, spojrzeniem na jego życie, przyjęciem różnego typu biczowania, by wyzwolić w sobie i innych radość. Biczowanie wyzwala w nas radość, bo uśmierca w nas pychę i egoizm, które najbardziej usztywniają duszę. Kto jest śmiertelnie poważny i przewrażliwiony na swym punkcie? Egoista! Biczowanie uśmierca egoizm i wprowadza nas już tutaj, w przygodę duchowego nieba, które w pełni rozwijać się będzie tam, za zasłoną, gdzie jest to, "czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy Bóg przygotował tym, którzy Go miłują", miłując Go również w drugim człowieku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-8903208236208742819?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/8903208236208742819/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=8903208236208742819' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/8903208236208742819'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/8903208236208742819'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/03/tajemnice-drugie.html' title='Tajemnice drugie'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SarWPQRjXUI/AAAAAAAAAOg/07TQ4AXsqLc/s72-c/01-03-09_1936.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-1079247603754951823</id><published>2009-02-23T19:57:00.005+01:00</published><updated>2009-02-23T20:53:12.491+01:00</updated><title type='text'>Tajemnice i paciorki</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SaL-pDCYl6I/AAAAAAAAAOY/7-boDDghc8U/s1600-h/pic27-11-2008+042.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SaL-pDCYl6I/AAAAAAAAAOY/7-boDDghc8U/s400/pic27-11-2008+042.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5306083292139263906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SaL9MR_2rII/AAAAAAAAAOQ/4ODJmMnH1Ao/s1600-h/P1130727.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SaL9MR_2rII/AAAAAAAAAOQ/4ODJmMnH1Ao/s400/P1130727.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5306081698427350146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Podoba mi się zbieżność, pomiędzy tajemnicami wszystkich części Różańca świętego.&lt;br /&gt;Zestawianie ich obok siebie, otwiera przede mną niesamowitą głębie treści zbawczych. Nie wiem co na to teolodzy. Nie upieram się co do nieomylności danej refleksji. Jest to raczej próba mojego zrozumienia tajemnic naszego zbawienia. Mogę się mylić. Mogę zbyt pochopnie wyprowadzać wnioski. To, co poniżej się znajduje, to nie analiza biblijna, nie traktat dogmatyczny. Jest to tylko impuls, próba odniesienia treści różańcowych do własnego życia. Jest to próba wejścia w Tajemnicę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajemnice pierwsze&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwiastowanie Dobrej Nowiny. Zwiastowanie czegoś, co przyniesie radość, co przyniesie pełnię wolności, nie tylko dla mnie, ale dla całego świata. Ta Nowina prowadzi do ogrodu Getsemani. Tam jak w tyglu, wypalają się nasze koncepcje wolności, nasze pomysły na zbawienie. Tam umiera to, co nasze, a z bólem, rodzi się to co Boskie - Dobra Nowina. To cierpienie w Getsemani, jest chrztem w krwawym pocie. Cierpienie w samotności, jest "chrztem", jest inicjacją dojrzałego chrześcijanina. Tu, dokonuje się zawarcie przymierza, przyjęcie czystości do opustoszałej duszy. Pustka w duszy, to niesamowite cierpienie człowieka oczyszczanego przez jasność Pańską, przez Ducha Świętego. To taki swoisty "chrzest pragnienia", głębokie spotkanie natury ludzkiej z Naturą Boską. W tym cierpieniu faktycznie dokonuje się przyjęcie Dobrej Nowiny. W tej inicjacji dusza odnawia się w Boskim źródle łaski. W totalnej samotności, pustce egzystencjalnej, w takim doświadczeniu oczyszczenia z tego co ziemskie, dokonuje się faktyczne powstanie z martwych tego co piękne we mnie. Powstaje z martwych to, co Bóg stworzył, a co zostało zatrute przez grzech. Zwiastowanie łączy się z jakąś samotnością, jest to pewien chrzest dokonujący się w samotności, który owocuje powstaniem z martwych nowego życia, życia w łasce Pana, w Świetle Jego Oblicza.&lt;br /&gt;                      &lt;br /&gt;                                                                           cdn&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-1079247603754951823?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/1079247603754951823/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=1079247603754951823' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/1079247603754951823'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/1079247603754951823'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/02/tajemnice-i-paciorki.html' title='Tajemnice i paciorki'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SaL-pDCYl6I/AAAAAAAAAOY/7-boDDghc8U/s72-c/pic27-11-2008+042.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-1031740529764869143</id><published>2009-02-12T14:07:00.006+01:00</published><updated>2009-02-13T06:56:29.276+01:00</updated><title type='text'>Praca-odpoczynek-modlitwa...jaka kolejność?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SZQhTB7NQxI/AAAAAAAAANo/eYUN8zL1T1k/s1600-h/IMG_1740.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SZQhTB7NQxI/AAAAAAAAANo/eYUN8zL1T1k/s400/IMG_1740.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5301899272139916050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;My Polacy to kochamy narzekać. W rozmowach o życiu obserwuję często ton pretensjonalny. Chyba za często koncentrujemy się na tym, czego nie mamy, a zapominamy, że inni mają jeszcze gorzej. Wiem, że zło ma jakąś siłę przyciągania, złe myśli, słowa, uczynki. To, co złe, łatwiej zagnieżdża się w naszym umyśle niż to, co pozytywne. Bardziej pamiętamy to, co negatywne. Nie wiem, może tak nie jest, może zbytnio uogólniam, może patrzę na to tylko z własnej perspektywy. Może. Tak czy inaczej, myślę, że tracimy wiele codziennych radości. Chyba za mało jest takiego optymistycznego realizmu, który cieszy się tym, co jest. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy dziękuję Bogu za to, że mam wzrok, słuch, że chodzę o własnych nogach? Przecież, wielu ludzi nie ma tych skarbów i nigdy mieć nie będzie. Niby to takie oczywiste, a jednak w praktyce pomijane. Dlaczego tyle dzisiaj nerwów, kłótni, agresji? Bo człowiek żyje za szybko. Nie hamuje wcale, albo za rzadko hamuje w swoim życiu. Hasło „idź na całość” często ma bolesne dla ludzi skutki. Modlitwa, od której często uciekam, jest najlepszym hamulcem. Modlitwa skutecznie zatrzymuje, by się trochę zastanowić, w jakim kierunku podążam, co przelatuje mi miedzy palcami, co zaniedbuję? Już nie chcę za bardzo wspominać o tym, że bardzo często nie potrafimy, ja nie potrafię odpoczywać. Brak ruchu, nieregularny tryb życia, ospałość, negatywnie odbija się już nawet nie na zdrowiu, ale na samopoczuciu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, czego potrzeba, to cieszyć się tym, co się ma. Ważne jest, aby umieć cieszyć się tym, co jest dzisiaj, za bardzo nie uciekać w marzenia, bo rzeczywistość zazwyczaj idzie obok marzeń. Owszem, plany, marzenia trzeba spełniać o ile jest to możliwe. Umieć odnaleźć się w takiej rzeczywistości, jakiej żyję i odnaleźć radość w codzienności. Chyba to, co najtrudniejsze, to mądrość życiowa. Umiejętność twardego stąpania po ziemi. No tak, tylko twarde stąpanie po ziemi to przepychanie się łokciami, bycie chłodnym, nieczułym, nie zważanie na nic, zmierzanie do celu po trupach?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyna odpowiedź, jaka mi teraz przychodzi do głowy, to "Uczcie się ode Mnie" Mt 11,29&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-1031740529764869143?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/1031740529764869143/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=1031740529764869143' title='Komentarze (30)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/1031740529764869143'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/1031740529764869143'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/02/praca-odpoczynek-modlitwajaka-kolejnosc.html' title='Praca-odpoczynek-modlitwa...jaka kolejność?'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SZQhTB7NQxI/AAAAAAAAANo/eYUN8zL1T1k/s72-c/IMG_1740.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>30</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-2979650805684066308</id><published>2009-02-12T11:40:00.002+01:00</published><updated>2009-02-12T11:55:56.535+01:00</updated><title type='text'>Co ma wspólnego konfesjonał z pralką?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SZQAKqp1wrI/AAAAAAAAANg/BG3etOQutvA/s1600-h/wu7LdM3gnWm0NoSJfX.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 274px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SZQAKqp1wrI/AAAAAAAAANg/BG3etOQutvA/s400/wu7LdM3gnWm0NoSJfX.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5301862844570387122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Konfesjonał jest jak pralka, ksiądz jest jak bęben, musisz do niego wrzucić wszystkie brudy, proszek jest jak łaska Boża, on usuwa zanieczyszczenie, dusza ludzka jest jak bielizna, na której są różne plamy „lekkie” i „ciężkie” do wyprania. Czasem po spowiedzi wyjmując duszę z pralki widać pod światło, że bielizna ma jeszcze jakieś cienie, że chociaż świeża i pachnąca to nie wszystko zostało usunięte. Tak dzieje się, kiedy jakieś grzechy na stałe zadomowiły się w czyimś życiu i mocno wgryzły się w czyjąś duszę, psychikę i ciało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sakrament pokuty i rozmowa z psychologiem tak różnią się od siebie jak pranie z użyciem proszku, a pranie pozbawione substancji czyszczącej. Jakiś tam brud odpadnie, po rozmowie człowiek poczuje się na pewno lepiej, ale wiele plam i tak pozostanie. Oczywiście nie można żądać od wody żeby wszystko wypłukała. Tak samo rozmowa z psychologiem pomaga w dostrzeżeniu problemu, umiejętnym nazwaniu tego, co mnie dręczy, ale uzdrowienie, uwolnienie się z jarzma grzechu i jego niszczącego dusze wpływu przekracza możliwości czysto ludzkie i domaga się Kogoś silniejszego, Kogoś, kto utkał tę tkaninę i wie jak się z nią obchodzić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-2979650805684066308?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/2979650805684066308/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=2979650805684066308' title='Komentarze (27)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/2979650805684066308'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/2979650805684066308'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/02/co-ma-wspolnego-konfesjona-z-pralka.html' title='Co ma wspólnego konfesjonał z pralką?'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SZQAKqp1wrI/AAAAAAAAANg/BG3etOQutvA/s72-c/wu7LdM3gnWm0NoSJfX.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>27</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-6265566996599980073</id><published>2009-02-09T19:18:00.003+01:00</published><updated>2009-02-09T22:46:25.946+01:00</updated><title type='text'>Rdz 1</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SZBz-OaRyCI/AAAAAAAAANY/n2ntqaR3a_4/s1600-h/zakopane+182.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SZBz-OaRyCI/AAAAAAAAANY/n2ntqaR3a_4/s400/zakopane+182.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5300864274272471074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niebo i ziemia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak dzisiaj sobie czytam ten fragment 1 rozdziału księgi Rodzaju i słyszę, że na początku Bóg stworzył niebo i ziemię, ziemia to pustkowie, jeszcze jest ciemność, a Duch unosi się nad wodami. Ziemia, bez wody jest czymś marnym, suchym. Ziemia sucha jest bezpłodna, nie wydaje należytego życia. Tak sobie myślę, ileż to razy, my chrześcijanie, jesteśmy taką suchą ziemią, nie wydajemy dobrych uczynków. Słyszę, że, Duch unosi się nad wodami. Woda, to życie, jest to także symbol łaski. Jest ziemia i jest woda. Jest nasza natura i jest łaska, jest suche człowieczeństwo i pełne życia Bóstwo Pana. Jak ziemia bez wody umiera, tak też dzieje się z człowieczeństwem bez Bóstwa Jezusa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Światłość i ciemność&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest woda a nad nią ciemność, a Duch unosi się nad ciemnością! Duch unosił się nad wodami, Duch jest życiodajny.  Kiedy przypominam sobie wszystkie momenty mojej ciemności, te wszystkie trudności, z których nie widziałem wyjścia, a teraz słyszę, że Duch unosi się nad ciemnością, Pan nad moją ciemnością, to zaczynam inaczej patrzeć na moje ciemności, zaczynam patrzeć na to w świetle łaski. Jest taka fajna książka ks. Franciszka Blachnickiego „Spojrzenia w świetle łaski”…coś niesamowitego. Patrzenie na ciemność w świetle łaski. Jakże cierpienie niszczy, gdy nie patrzę na nie w świetle łaski, w świetle wiary, po Bożemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Wtedy Bóg rzekł: Niechaj stanie się światłość! I stała się światłość”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bóg mówi i staje się. Kiedy słucham Pana jak mówi do mnie, to faktycznie, to, co mówi staje się. Gdy z wiarą słucham o tym jak uzdrawia to te uzdrowienia dzieją się teraz. To jest właśnie  Słowo, ono nieustannie aktualizuje się tu i teraz. Po co było by nam słuchać o uzdrowieniu jakiejś teściowej Szymona, mało jest fajnych opowiadań? Myślę, że kiedy w liturgii wypowiadane jest Słowo o uzdrowieniu, to jest to moment mojego uzdrowienia, te wydarzenia sprzed 2 tysięcy lat, teraz mogą się zaktualizować. Gdyby każdy z nas z taką wiarą słuchał Słowa, ileż cudów podczas każdej Eucharystii miałoby miejsce. Czy Pan dzisiaj nie uzdrawia tak jak kiedyś? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Bóg widząc, że światłość jest dobra, oddzielił ją od ciemności. I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawe jest to oddzielenie ciemności od światłości, oddzielenie nocy od dnia. Są momenty, gdy jedno przechodzi w drugie, ale są to rzeczywistości odrębne. A mimo to, są ze sobą nierozerwalnie powiązane. Jest jakaś mądrość ciemnych i jasnych momentów w naszym życiu. Sens ma światłość, sens ma też ciemność w naszej duszy. Może gdyby nie było nocy, dzień stałby się monotonny? Gdyby nie było trudności, Bóg by nam się znudził, chodzenie w świetle Jego łaski stałoby się rutyną? Nie wiem na pewno, ale patrząc na naturę stworzeń, na harmonię dzieł Pana Boga, wiele można się nauczyć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-6265566996599980073?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/6265566996599980073/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=6265566996599980073' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/6265566996599980073'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/6265566996599980073'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/02/rdz-1.html' title='Rdz 1'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SZBz-OaRyCI/AAAAAAAAANY/n2ntqaR3a_4/s72-c/zakopane+182.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-4923342898158673364</id><published>2009-01-25T11:11:00.007+01:00</published><updated>2009-01-25T18:23:43.267+01:00</updated><title type='text'>Pustka jest po to, by ją napełnić</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SXw9JsQe2VI/AAAAAAAAANQ/HE9KT9izpcM/s1600-h/IMG_4055.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SXw9JsQe2VI/AAAAAAAAANQ/HE9KT9izpcM/s400/IMG_4055.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5295174498589268306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem narzekamy na pustkę, jaka jest w nas. Mówimy, że jakoś nic nie czuję, nudzę się, nie wiem co robić, czym się zająć. Czy nie jest to objaw braku autentycznego napełniania się Chrystusem? Czy  znudzenie albo niepokój, nie pokazują mi dobitnie, czego mi brakuje? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Jeśli czujesz się pusty, to zadaj sobie pytanie, czy twoja codzienność wypływa od Jezusa i do Niego wraca? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli moje życie jest puste, to warto się zastanowić, czy czasem nie odpuściłem sobie zbyt wiele i nie wegetuję? Może ulepiłem sobie dużo pięknych bożków, które nie potrafią zbawić? Jeśli się nie rozwijam, przeżywam zastój, to jest to najlepsza sposobność by kopać głębiej, bo na tej powierzchni serca, Wody Żywej już nie ma i trzeba szukać jej w głębszych pokładach duszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Warto każdego dnia mieć przeznaczony czas na wyciszenie, na chwilowe oderwanie się od codziennych zajęć. Warto ten czas poświęcić na spotkanie z Nim. Zawsze będą przeszkody, trudności, sto różnych spraw do załatwienia i trzeba nie raz, zmagając się ze swoją naturą, podjąć decyzję, ze świadomością, bez czego potrafię się obejść, a co jest mi potrzebne jak powietrze. Innymi słowy, co (bardziej Kto) sprawia, że funkcjonuję dobrze, mam się dobrze, a moje życie nabiera sensu? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlić się można wszędzie, w autobusie, na przystanku, w drodze do pracy, w drodze z pracy, ważne, żeby dusza wołała do Pana. Owszem, zawsze uprzywilejowaną będzie modlitwa na kolanach, ale nie trzeba modlitwy zamykać w drzwiach swojego domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaniedbywanie osobistej modlitwy sprawia, że ogrom łaski Bożej przelatuje obok nosa. Jeżeli będę ospały, małoduszny, to nie dokopię się do źródeł Wody Żywej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pustka wartości, pustka miłości, pustka sensu, nie tylko pokazuje we mnie brak, ona prowokuje człowieka, by wypłynął na głębie swojej wiary, na głębię swojej miłości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-4923342898158673364?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/4923342898158673364/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=4923342898158673364' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/4923342898158673364'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/4923342898158673364'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/01/pustka-jest-po-to-by-j-napeni.html' title='Pustka jest po to, by ją napełnić'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SXw9JsQe2VI/AAAAAAAAANQ/HE9KT9izpcM/s72-c/IMG_4055.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-1758231267207010649</id><published>2009-01-19T23:04:00.004+01:00</published><updated>2009-01-20T17:38:23.906+01:00</updated><title type='text'>Dzikie serce</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SXT7r5Var7I/AAAAAAAAANA/hcyx51AACao/s1600-h/IMG_5049.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SXT7r5Var7I/AAAAAAAAANA/hcyx51AACao/s400/IMG_5049.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5293132193610772402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Trzeba chronić rezerwat własnej tożsamości, który jest w nas. Trzeba być sobą. Nie mogę udawać kogoś, kim nie jestem. Nie możesz być marionetką, pachołkiem. Ale, czy jestem sobą? Co to znaczy być sobą? Czy bycie sobą oznacza nie zmieniać się, nie nawracać się, nikogo nie słuchać i z nikim się nie liczyć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rezerwat, który jest w każdym z nas, jest zdewastowany przez pokusy, które zrodziły w nas grzech. Nasze człowieczeństwo potrzebuje oczyszczenia, uporządkowania. Nasze człowieczeństwo potrzebuje przywrócenia w nim ładu. Człowieczeństwo ma być zharmonizowane, tzn. jestem powołany do bycia szczęśliwym, przy czym, to moje szczęście nie będzie uzależnione od nastroju, humoru, rodzaju wykonywanej pracy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zakonie mam franciszkański raj, bo dzień i noc jestem razem z Twórcą i Dawcą raju pod jednym dachem. Wszędzie gdzie jest Jezus, tam jest Raj. Jezus Eucharystyczny jest schronieniem, jest pustynią, jest opoką, twierdzą, w której mogę się skryć w chwili lęku, rozpaczy, w chwili rozgoryczenia, duchowego znużenia. Tylko, dlaczego o tym wszystkim wiem, a jednak nie wypełniam w życiu tak, jak bym chciał?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ty wiesz, jaki naprawdę jestem. Ty wiesz, czego tak naprawdę potrzebuję. W Tobie jestem naprawdę sobą. Bardziej być w Tobie, by doświadczać uspokajającej wolności wypływającej z mojego wnętrza. Częściej zanurzać się w Tobie Jezu i przy Twoim sercu odnajdywać sens doczesnego i przyszłego życia. Tobą nie można się znudzić, bo Ty jesteś Niezmierzony, Nieogarniony, w pełni Niepoznany. Być przy Tobie, iść za Tobą, to wkraczać nieustannie w nowe obszary egzystencji, doświadczać przygody, niebezpieczeństw, wybawienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobra Nowina jaką przyniosłeś, to najbardziej ekstremalna przeprawa przez doczesność w kierunku dziewiczego terenu własnego ducha, który odsłania się w każdej pokonanej przeszkodzie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-1758231267207010649?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/1758231267207010649/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=1758231267207010649' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/1758231267207010649'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/1758231267207010649'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/01/dzikie-serce.html' title='Dzikie serce'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SXT7r5Var7I/AAAAAAAAANA/hcyx51AACao/s72-c/IMG_5049.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-3371439881909682985</id><published>2009-01-10T13:12:00.005+01:00</published><updated>2009-01-10T13:39:19.979+01:00</updated><title type='text'>Problemy a Jezus, Mk 6,45-52</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SWiUIA6-Q7I/AAAAAAAAAMY/tstkZyCZ0xA/s1600-h/IMG_1913.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SWiUIA6-Q7I/AAAAAAAAAMY/tstkZyCZ0xA/s400/IMG_1913.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5289640627753862066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak zwykle już próbuję znaleźć inną jeszcze możliwość interpretacji Słowa, które jest źródłem bez dna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; "Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzali Go na drugi brzeg"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może Jezus chciał, by apostołowie odpoczęli trochę od tłumu. Roznosili te kosze z chlebem i rybami, "pomęczyły" się chłopy, należy im się odpoczynek. No i apostołowie wyruszają, odrywają się od męczącego zadania pracy z tłumem. Odpoczywają sobie na łodzi, a przynajmniej tak mogłoby być. Tylko jakoś odpoczynek nie może być zrealizowany, bo...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Wiatr był im przeciwny"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiatr jest ogromnym żywiołem, niewidoczny dla oczu, a potrafi zniszczyć wszystko, co stanie mu na drodze. Jest to żywioł, o ogromnej sile. Wiatr również w języku biblijnym &lt;span style="font-style:italic;"&gt;ruah&lt;/span&gt; oznacza duszę, tchnienie i ducha. Na pewno było to zmaganie się z ogromnym żywiołem. Mogło być tam w łodzi także tak, że dusze apostołów były im przeciwne, ich dusze były skonfliktowane, i inaczej mówiąc Apostołowie byli skonfliktowani wewnętrznie. Może Pan chciał im pokazać jak to jest, gdy wypoczywa się bez Niego. Może to tak:, gdy płyniesz przez życie beze Mnie, gdy chcesz ode mnie odpocząć, nigdy nie wypoczniesz tak jakbyś chciał. Trudności życiowe (wiatr) zawsze będzie wiał ci w oczy, a ty nie będziesz potrafił sobie z nim poradzić. Mogło też być tak, że sam Pan był im tutaj przeciwny, by pokazać im, czym są bez Niego i jak może wyglądać ich życie wówczas, gdy w łodzi życia człowieka nie ma obecnego Jezusa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Gdy rozstał się z nimi, odszedł na górę, aby się modlić"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotkałem się z komentarzem, że z tej góry jest doskonały widok na jezioro i Jezus miał apostołów na oku, widział, co się z nimi dzieje. Być może Jezus poszedł na górę modlić się za swoich apostołów, aby dobrze przeżyli tę swoistą lekcję w Jego szkole?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Wieczór zapadł"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Noc w Biblii symbolizuje niepewność, lęk przed nieznanym, działanie zła. Być może Jezus dając im tę lekcję, uzmysławia, że bez Jego obecności w swoistej "łodzi życia", zaczyna się zły, po prostu ciemny rozdział w życiu uczniów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Łódź była na środku jeziora, a On sam jeden na lądzie"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielkie zbiorniki wodne symbolizują potęgę działania żywiołów, a nawet potęgę działania zła. Człowiek jest w samym centrum różnego typu żywiołów: pokus przeciwko wierze, przeciwko czystości itp. Jedynie Jezus był na lądzie, a więc pomimo prowadzenia życia zwykłych ludzi, nie ma nic wspólnego ze złem, a moc Jego, nie jest z tego świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Około czwartej straży nocnej"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nad samym ranem Jezus postanawia przybyć do umęczonych apostołów. Całą noc męczyli się sami. Bardzo często, kiedy przeżywam jakieś osobiste trudności, rodzinne konflikty, cierpimy duchowo, czujemy się oszukani bądź skrzywdzeni, wówczas często mamy odczucie samotności, milczącej nieobecności Boga. To tak, jakby Bóg w tym czasie spał, nie interesował się nami, miał to "gdzieś", że nam jest ciężko. Może cierpienie jest sprawdzianem wiary, testem na miłość, który pokazuje czy kochamy Boga za Jego prezenciki i kiedy ich nie ma to już Go nie kochamy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"przyszedł do nich, krocząc po jeziorze"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jezus pokazuje, że jest sprawcą rzeczy niemożliwych. Panuje nad żywiołem symbolizującym siły wrogie Bogu i człowiekowi. Jest w pełnym tego słowa znaczeniu PANEM.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"i chciał ich minąć"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W naszym odczuciu, w moim często odczuciu, Jezus zawsze, od razu ma natychmiast rozwiązać wszelkie problemy. Ma być jak sprzedawca w sklepie, który ma dać, co mi potrzeba, ja Mu zapłacę modlitwą i tyle. Może, Jezus nie od razu działa, bo nie chce, byśmy skupiali się na Jego darach, tylko na Nim samym?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Oni zaś, gdy Go ujrzeli kroczącego po jeziorze, myśleli, że to zjawa, i zaczęli krzyczeć"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest coś ciekawego, a jednocześnie niecodziennego w takiej reakcji uczniów. Uczniowie zlękli się Jezusa? Być może dlatego, że Jezusa najczęściej możemy zobaczyć w doświadczeniu, które nas przeraża? Jezus jest przy tym, czego najbardziej się boimy-przy KRZYŻU, przed którym się wzdrygamy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tam, gdzie Jezus, tam bezpieczeństwo, tak gdzie Jezus, tam nic złego nam się nie stanie. I tu jest paradoks, bo Jezus nie mówi, że nie będziemy cierpieć, nikt nie będzie nas prześladował, tylko mamy to zapewnienie, że przy Nim zło do nas nie przylgnie i nie zabije naszej duszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"I wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył'&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dopiero, kiedy Jezus wejdzie do łodzi twojego życia, dopiero wówczas odczujesz wewnętrzną ulgę. Dopiero, kiedy Jezus wejdzie do miejsc, które są targane żywiołami różnego typu pokus, dopiero, kiedy Jezusa wprowadzisz w twoje pokusy, zniechęcenia, złości, upadki, dopiero wtedy twoje wnętrze odetchnie ulgą i słodyczą, której ani używki, ani różnego typu "uśmierzacze bólu" nie są w stanie zapewnić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-3371439881909682985?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/3371439881909682985/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=3371439881909682985' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3371439881909682985'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3371439881909682985'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/01/problemy-jezus-mk-645-52.html' title='Problemy a Jezus, Mk 6,45-52'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SWiUIA6-Q7I/AAAAAAAAAMY/tstkZyCZ0xA/s72-c/IMG_1913.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-6808005569826431015</id><published>2009-01-05T22:55:00.005+01:00</published><updated>2009-01-06T14:51:59.675+01:00</updated><title type='text'>"Widziałem ciebie, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym" J1,48</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SWKBneJ7xzI/AAAAAAAAALQ/6mY6Dha_5RQ/s1600-h/IMG_5340.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SWKBneJ7xzI/AAAAAAAAALQ/6mY6Dha_5RQ/s400/IMG_5340.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5287931427595994930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czy słyszysz jak Pan mówi: Widziałem ciebie gdy płakałaś u siebie w pokoju, Widziałem ciebie po kłotni z żoną/mężem, Widziałem ciebie gdy samotny siedziałeś na przystanku; przed komputerem do późna w nocy...Widziałem ciebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasami wydawać by sie mogło, że kiedy doświadczamy powyższych, a może innych sutuacji, to jesteśmy z tym sami. Nasze uczucia nie wychwytują jakiejkolwiek poza nami obecności. W sytuacji, kiedy czujemy się niezrozumiani, odrzuceni, oszkalowani, samotni, wydaje się nam, że jesteśmy zdani sami na siebie, a tutaj słyszymy stwierdzenie: "Widziałem ciebie" wtedy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest jakiś rozdzwięk pomiędzy tym co czujemy w trudnych chwilach, a tym, o czym zapewnia nas Słowo. No bo kiedy jest nam ciężko, to dlaczego On tego nie zmienia, nie przywraca radości i spokoju. Człowiek wścieka się, klnie, modli się, a tu nic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba faktycznie On jest głuchy, może ślepy? "Widziałem ciebie". I co się dzieje z Natanaelem? Wyznaje wiarę w Pana i staje się Jego uczniem. On interesuje się mną, tylko moje duchowe radyjko nie zawsze, a w cierpieniu rzadko wychwytuje nadawanie Jego "Boskiej stacji", bo nie reguluję ostrości, tylko je wyłączam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Natanael usłyszał, że Nauczyciel zna doskonale jego opresje. Nie wiadomo, co tam się działo pod tym drzewem figowym, ale skoro na słowa Jezusa, Natanael tak radykalnie zaregował, widocznie było to coś ważnego. Może Natanael gryzł się tam z czymś, może siedział załamany, może miał wszystkiego dosyć i nie widział sensu dalszego życia?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Któż z nas czasem nie ma tak, jak Natanael?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jezu bądź ze mną pod moimi drzewami figowymi. Bądź ze mną, kiedy wszystko mnie osłabia, kiedy nie widzę sensu. Po prostu daj mi doświadczyć, że Ty jesteś ze mną, bez względu na to, co robię.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-6808005569826431015?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/6808005569826431015/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=6808005569826431015' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/6808005569826431015'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/6808005569826431015'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2009/01/czy-syszysz-jak-pan-mwi-widziaem-ciebie.html' title='&quot;Widziałem ciebie, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym&quot; J1,48'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SWKBneJ7xzI/AAAAAAAAALQ/6mY6Dha_5RQ/s72-c/IMG_5340.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-8339976281358162841</id><published>2008-12-25T14:27:00.014+01:00</published><updated>2011-03-15T21:13:34.650+01:00</updated><title type='text'>Patrzenie w niebo pozwala mocno stąpać po ziemi?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-_m7Gj2-5c1o/TX_IZS_-sfI/AAAAAAAAA5g/FHrezpY40OM/s1600/DSCN1075%2B-%2BKopia.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-_m7Gj2-5c1o/TX_IZS_-sfI/AAAAAAAAA5g/FHrezpY40OM/s400/DSCN1075%2B-%2BKopia.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5584402399885177330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby nie perspektywa Nieba, doczesne trudy nie miałyby sensu. Gdyby nie nadzieja na wieczną szczęśliwość, komu chciałoby się pielęgnować nierozerwalność małżeństwa, kiedy nie dochodzi do zgody i coraz więcej rzeczy oddziela od siebie. Gdyby nie perspektywa wiecznej radości, po co się tutaj męczyć, po co dźwigać krzyż? Gdyby nie perspektywa nieskończonej radości, jaki sens miałoby cierpienie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem wyobrażam sobie, jak to będzie tam w niebie. Próbuję sobie to wyobrazić szczególnie wtedy, gdy przyśni mi się coś wspaniałego, jakieś niesamowite miejsce gdzieś w górach, w jakimś tajemniczym zakątku świata. Czasem uzmysławiam sobie, jak tam będzie, właśnie wtedy, gdy doświadczam niesamowicie pozytywnego klimatu takich snów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadzieję daje mi myśl, że tam będzie to, za czym najbardziej tęsknimy, czego najbardziej potrzebujemy i co najbardziej nas uskrzydla. Wiem, że Pan mnie zaskoczy, wiem, że to, co tutaj próbuję sobie wyobrazić, jest tylko namiastką tego, co będzie w przyszłości. Chyba najbardziej właśnie w te święta Narodzenia Pańskiego niebo zbliża się do ziemi. Gdyby nie perspektywa nieba, to życie nie miałoby sensu. Ktoś powiedział kiedyś, że chrześcijanin to człowiek, który wzrok ma nieustannie utkwiony w niebo, ale i bardzo twardo stąpa po ziemi. Po ludzku może to się wydawać niemożliwe, gdyż albo koncentruję się na tym, co ziemskie, albo patrzę w niebo. Taka forma życia, możliwa jest tylko w życiu w bliskości z Nim. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba za mało patrzymy w niebo, za mało w naszej codzienności refleksji nad wiecznością, nad tym, że przecież dokądś zmierzamy, że nie idziemy na oślep, że nasze trudności mają sens, że będzie Boża odpłata, będzie sąd, będzie nagroda i kara. Chyba za mało patrzymy w niebo, za często wzrok mamy wbity w ziemię i nie widzimy błękitu. Tyle dzisiaj depresji, niewyrabiania na życiowych zakrętach. Dlaczego? Dlatego, że za dużo jest pracy? Nie. Wszystko to dlatego, bo człowiek nie patrzy na niebo, nie patrzy na Pana, nie odpoczywa przy Nim, nie odpoczywa w Nim. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam zauważyłem już nie raz, że kiedy wracam do klasztoru bardzo zmęczony, duchowo "zjechany" czy niespokojny i nie zawsze mam czas na drzemkę, a drzemka nie zawsze przynosi wytchnienie, wówczas kiedy pójdę sobie do chóru zakonnego, dla niewtajemniczonych to "kaplica", i tam nawet, jeśli sobie pośpię przy Panu, zupełnie "nie wiadomo skąd", nabieram nowej energii i duchowego wytchnienia. Wcale nie mówię, że jestem jakoś tam szczególnie rozmodlony, czy często się modlę, tutaj akurat mam sobie wiele do zarzucenia, że tego wszystkiego wciąż jest w moim życiu za mało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielcy mistycy, o bardzo głębokim życiu duchowym, byli przy tym niesamowicie trzeźwi, realistyczni, twardo stąpający po ziemi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więcej nieba w naszym codziennym życiu. Więcej spojrzeń w kierunku wieczności, wyzwala ze skrępowania doczesnością. To, czego doświadczamy tutaj, będzie trwać jeszcze jakieś może 50 lat, a szczęście "tam" będzie nieskończone. Warto czekać, warto uzbroić się w cierpliwość, warto &lt;span style="font-style:italic;"&gt;całą swoją ufność położyć w Panu&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Panie, przyciągaj mnie do Siebie. Daj mi właściwe spojrzenie, daj mi w tej szarej doczesności oddychać wiecznością.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-8339976281358162841?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/8339976281358162841/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=8339976281358162841' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/8339976281358162841'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/8339976281358162841'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2008/12/patrzenie-w-niebo-pozwala-mocno-stpa-po.html' title='Patrzenie w niebo pozwala mocno stąpać po ziemi?'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-_m7Gj2-5c1o/TX_IZS_-sfI/AAAAAAAAA5g/FHrezpY40OM/s72-c/DSCN1075%2B-%2BKopia.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-4949901985134920649</id><published>2008-12-14T12:01:00.009+01:00</published><updated>2011-12-19T11:59:47.538+01:00</updated><title type='text'>Jezus bezdomny-Jezus niechciany?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-qyg-JDuvxDw/Tu8YpEdyB3I/AAAAAAAAByI/w7ByPVAJSvs/s1600/DSCN2226.JPG" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="300" width="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-qyg-JDuvxDw/Tu8YpEdyB3I/AAAAAAAAByI/w7ByPVAJSvs/s400/DSCN2226.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Niedługo będą Święta. Rozważać będziemy tę tajemnicę narodzenia Jezusa w stajence, może "grocie" może w "chlewie"!? Wzruszamy się jak to Maryi i Józefa nikt nie chciał przyjąć pod dach, my na pewno byśmy przyjęli na noc, gdyby do nas oni zapukali. A prawda jest taka, że codziennie mamy to pukanie do naszych drzwi. Każdego dnia Pan chce wejść do naszego życia, chce być "chciany". Jak popatrzymy na nasze życie w wypełnianiu Jego woli w naszej codzienności, to co dostrzegamy? Tak Panie Jezu, mieszkaj we mnie, rozporządzaj mną? Zmieniaj moje życie, mebluj moją duszę, zmieniaj ustawienia jak chcesz? usuwaj bałagan, przywracaj ład? Czy bardziej: no dobrze Panie Jezu, na Święta to jeszcze sobie przenocuj, ale już po świętach będziesz musiał sobie pójść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy król jest królem tylko kilka dni w ciągu roku? Czy można miłować kogoś, od tego do tego dnia? Czy można przyjaźnić się tylko kilka dni w roku?  Może po prostu, Jezus ani nie jest moim, twoim Panem, ani Królem, ani Przyjacielem. To smutna prawda o naszym chrześcijaństwie, Jezus przez znaczną cześć życia ludzkiego jest niechciany. Nie chcemy go w naszych trudnościach, nie chcemy konsultować z Nim swoim wyborów, decyzji. Nie ma dla Niego miejsca w naszych zabawach, w naszych konfliktach. Może ewentualnie sobie przenocować w stajni naszego serca w dniach 24-26.XII i ewentualnie od Wielkiego Czwartku do Poniedziałku wielkanocnego. Przez resztę czasu, niech śpi ewentualnie pod drzwiami naszego serca i niech czeka. Czyż stan grzechu śmiertelnego, nie jest trzymaniem Jezusa za drzwiami na zewnątrz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jezus nie narodził się ani w pałacu Heroda, ani w rezydencji Faryzeusza. Narodził się w stajni, w chlewie. Dusza ludzka to nie pałac, to nie rezydencja....to chlew. Nasze wady to zwierzęta, które pomnażają grzechy-odchody i taki klimacik panuje w ludzkiej duszy. Pan właśnie urodził się w chlewie, żeby być w całej realnej egzystencji ludzkiej. Bóg chce być w tym, czym żyję, chce być w tym, z czym sobie nie radzę, chce być w tym, co mnie złości, w tym, co mnie boli, co mnie zniechęca. Trudne? Owszem, trudne to dla nas w takich momentach wołać do Niego i zapraszać Go do takiego koryta. Wstyd nam, wstydzimy się siebie samych, uważamy się za niegodnych. On narodził się w stajni, jak podaje tradycja. W każdym bądź razie, narodził się w czymś ubogim, nędznym i zazwyczaj nowe życie, rodzi się właśnie w człowieku ubogim i nędznym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy widzę swoje ubóstwo, wtedy pragnę Jego bogactwa. Gdy widzę swoją nędzę, wtedy szukam Jego wspaniałości. Temu, kto wszystko ma, niczego nie potrzeba, ten zaś, kto czuje się lichy i nędzny, łatwiej może przyjąć to, co oferuje Pan. Tylko ktoś, kto doświadcza braku, może przyjąć Pana. Może być też tak, że ktoś już przyzwyczaił się do swojej nędzy i niczego już nie chce zmieniać. Najgorsze jest to, kiedy ciemność, w której żyjemy, nazywamy światłością. Pan przychodzi, po to, by we mnie zamieszkać, by być ze mną w mojej codzienności, a ja mam to wszystko gdzieś. Najgorsza jest taka wewnętrzna znieczulica, duchowe olewatorstwo, życiowy marazm. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Czy więc Syn Człowieczy znajdzie na ziemi wiarę&lt;br /&gt;gdy Przyjdzie?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Panie, wejdź do mojego życia takiego, jakie ono jest. Jeśli coś trzeba zmieniać, pokaż mi co to jest i wskaż, jak to zrobić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-4949901985134920649?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/4949901985134920649/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=4949901985134920649' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/4949901985134920649'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/4949901985134920649'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2008/12/jezus-bezdomny-jezus-niechciany.html' title='Jezus bezdomny-Jezus niechciany?'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-qyg-JDuvxDw/Tu8YpEdyB3I/AAAAAAAAByI/w7ByPVAJSvs/s72-c/DSCN2226.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-7251714625589590087</id><published>2008-12-10T07:12:00.005+01:00</published><updated>2011-12-19T11:54:11.395+01:00</updated><title type='text'>Grzech – atrakcyjne ciastko polane słodką polewą, wykonane z ...</title><content type='html'>Chcę się podzielić tutaj pewnymi moimi przemyśleniami dotyczącymi grzechu. To taka katecheza, duszpasterska medytacja, konferencja, kazanie? Jak zwał tak zwał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W centrum chrześcijańskiego życia stoi prawda o grzechu pierworodnym, który z każdego z nas został zmazany w sakramencie naszego chrztu. Ale! Jest grzech i skutki grzechu, tak jak jest rekin i ofiara. Usuniesz wbite szczęki rekina z nogi, ale noga wciąż krwawi, ma nadszarpane tkanki, a części tkanek zabrał ze sobą rekin. Podobnie się dzieje z naszą naturą zranioną przez grzech pierworodny. Z natury jesteśmy nadszarpani, nasze człowieczeństwo jest nadszarpane, wybrakowane, życie nas boli, bo grzech nas nieustannie gryzie albo bolą nas rany przezeń zadane. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może mamy o sobie zdanie takie, że jesteśmy poukładani, dojrzali, że w sumie to nie ma za bardzo, z czego się nawracać, można swobodnie uwielbiać Boga i oddawać Mu chwałę swoją doskonałością. To jak patrzenie na białą koszulę przy słabym świetle, patrzymy na koszulę i co? Biała jest i tyle. Kiedy natomiast weźmiemy ją pod światło, gdy światło prześwietlające koszulę jest bardzo blisko, wówczas dostrzegamy jakieś cienie, a nawet plamy na koszuli. Gdy światło Boże staje się coraz bardziej intensywne, wówczas prześwietla na wskroś. Dlatego, nie dziw się, że im bliżej jesteś Boga, tym coraz więcej braków widzisz w sobie. Im bliżej jesteś światła, tym więcej ukrytych plam wychodzi na jaw, ale wiesz, po co tak się dzieje? Chodzi o to, by duszę wybielić, wzmocnić jej naturalną niewinność, by nie było w twojej naturze żadnych syfów, żadnych ubytków w materiale. Doświadczanie zbawienia, doświadczanie miłości Bożej rodzi wyzwolenie z tego, co w nas niepotrzebne. Po to Pan zwraca naszą uwagę na nasze braki, byśmy z tym zwrócili się do Niego, by On naprawił w nas wszystko to, co szwankuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;My nie lubimy zwracać uwagę na negatywne rzeczy, gdy np. słyszymy negatywną uwagę pod naszym adresem, to nie cieszymy się z niej tak jak z jakiegoś pochlebstwa. Lubimy siebie widzieć dobrymi, poprawnymi, niepopełniającymi błędów, nie lubimy dostrzegać, negatywnych cech, plam, to nie jest dla nas miłe. I mamy wybór: chodzimy z poniszczonym człowieczeństwem albo dajemy się wybielić. Wybór należy do każdego z nas. Wiadomo, że wybielanie naszej natury, wiąże się z trudem nawrócenia, z trudem wchodzenia w siebie, z trudem mierzenia się z ze swoją słabością. Aby coś oczyścić trzeba widzieć to, co jest w nas brudne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardziej przyjemnie, bezboleśnie jest żyć z nadszarpanym człowieczeństwie, wygodniej jest nie usuwać plam ze swojego człowieczeństwa. Wszystko jest ok., to inni mają problemy, ja w sumie nie jestem taki zły, jestem, jaki jestem, nie jestem święty, no bo „jakiego mnie Panie Boże stworzyłeś takiego mnie masz”. To nie prawda! Bo Bóg nie stworzył nas perfekcyjnymi, ale jesteśmy stworzeniami w drodze, by stawać się świętymi, czyli takimi, ktorzy mają piękne Boże człowieczeństwo. Każdy z nas rodzi się jako osoba ludzka, ale życie pokazuje, czy stajemy się bardziej podobni do zwierzęcia czy do człowieka. Zwierzę żyje instynktownie, troszczy się o przetrwanie, jak by się najeść, gdzie wyspać, jak coś upolować i gatunek przedłużyć. Człowiek natomiast żyje pełnią człowieczeństwa, kształtuje się we wszystkich sferach: duchowej, psychicznej i cielesnej, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Aby wasz duch, dusza i ciało bez zarzutu zachowały się na przyjście naszego Pana Jezusa Chrystusa&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdego dnia, pewien cukiernik proponuje nam za darmo słociutkie ciasteczka, z polewą czekoladową, czasem polaną lukrem, posypaną wiórkami kokosowymi i innymi słociutkimi dodatkami. Często nie zastanawiamy się, z czego jest to ciasteczko, wygląd i usilna, wręcz natarczywa zachęta cukiernika sprawiają, że no nie można się oprzeć, trzeba skosztować. Gdy tak delektując się słodyczą polewy chłoniemy owe ciasteczko, po chwili okazuje się, że masa w całości miała pochodzenie z rozmaitych odchodów, masa tego ciasteczka to po prostu zgrabnie uformowany KAŁ. Podobnie ma się rzecz z pokusą i grzechem. Diabeł nie kusi nas na coś odpychającego, co obudziłoby w nas odrazę. On całe zło opakowuje w coś przyjemnego i miłego, zło ma zawsze słodką polewę. Myśli o tematyce erotycznej są miłe, samogwałt jest miły, cudzołóstwo jest miłe. Gdy ktoś cię zdenerwuje, aż ciągnie cię do zezłoszczenia się, nie można po prostu nie skorzystać z okazji. Ale gdy się nakarmisz tym ciasteczkiem zmysłowości, ciasteczkiem gniewu, ciasteczkiem lenistwa i czegokolwiek jeszcze, przychodzą mdłości, to ciasteczko nie jest strawne, organizm duszy źle to znosi, a na dodatek śmierdzi ci z ust. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie da się tego ukryć, grzech choćby był popełniany w skrytości odbija się z naszej duszy, a duchowość promieniuje przez nasze ciało. Gdy upadamy w grzech, gdy nie zwyciężamy kusiciela, wówczas mamy doświadczenie, że on, kusiciel okradł nas z naszej godności, wówczas czujemy się niegodni Boga i chowamy się przed Nim w krzaki jak Adam i Ewa w Raju. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chodzi o to, żebyśmy nie dali się zwieść przyjemności, którą kusi nas ów cukiernik, który zwie się „ojciec kłamstwa”, niosący kiedyś światło, a teraz czyniący mrok w duszach ludzkich. On ma wstręt do zapachu poznania Jezusa, on ma wstręt do wszystkiego, co Jezusowe, a człowiek jest Jezusowy, dlatego tak nas obchodzi, by znaleźć w nas jakąś słabą sferę, szczelinę duszy, przez którą mógłby dostać się do naszego wnętrza. Będzie nas próbował z każdej strony, będzie kusił, dręczył, próbował zniewolić, ale to od nas zależy czy to mu się uda czy nie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasza natura nadgryzana przez pokusy, potrzebuje lekarstw, najskuteczniejszymi lekami na grzeszność są: częsta spowiedź, dojrzałe przeżywanie Eucharystii, a w niej zjednoczenie z Jezusem, które lubię nazywać „dotykiem Boga”. Słowo Boże jest balsamem na nasze bolączki, to jak przykładanie okładu na zranione miejsce. Im więcej Biblii w naszym życiu, tym więcej słodyczy w naszym życiu. Modlitwa osobista to przestrzeń swobodnego oddechu. Modlitwa osobista to duchowe odprężenie. Im więcej i im lepiej się modlimy, tym więcej odprężenia w nas, tym więcej wewnętrznej wolności i radości życia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-7251714625589590087?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/7251714625589590087/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=7251714625589590087' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/7251714625589590087'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/7251714625589590087'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2008/12/grzech-atrakcyjne-ciastko-polane-sodk.html' title='Grzech – atrakcyjne ciastko polane słodką polewą, wykonane z ...'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-2866054868915364180</id><published>2008-12-06T18:46:00.001+01:00</published><updated>2011-12-19T11:53:15.644+01:00</updated><title type='text'>Salon odnowy duchowej</title><content type='html'>Naucz się marnować czas dla Jezusa, naucz się marnować czas na modlitwę. Ktoś powiedział, bodajże JPII, że godzina adoracji znaczy o wiele więcej niż ileś tam godzin aktywizmu. To prawda. Najwięcej wspaniałych inicjatyw rodzi się na medytacji, na pozornym milczeniu i pozornej pasywności. Kontemplacja jest źródłem niesamowitej wydajności w życiu codziennym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowiek, kiedy modli się sercem, a nie tylko wargami, doświadcza najwięcej swobody duchowej. Modlitwa to duchowe jakuzi. Modlitwa to duchowy relaks. Modlitwa to duchowy fitness. Słuchanie Słowa Pana, częsta spowiedź i komunia stanowią salon odnowy duchowej. Człowiek bardzo często nie jest świadomy wielu duchowych kontuzji związanych z przykrymi relacjami. Te duchowe kontuzje czynią nas słabymi, podatnymi na kolejne zranienia. To właśnie na modlitwie, w owym salonie odnowy duchowej, doznajemy uzdrowienia i wracamy do właściwej kondycji duchowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa daje duchowe wytchnienie, uspokaja, łagodzi wnętrze, stanowi ukojenie dla niespokojnego serca. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa to ładowanie baterii. Bez dostarczania organizmowi duchowemu energii, czyli łaski, wyczerpują się nasze siły i zaczynamy wegetować. Wówczas nic nas nie cieszy, „mam wszystko jestem niczym” jak śpiewa Robert Kasprzycki. Telefon komórkowy może być najpiękniejszy na świecie, może mieć najwięcej różnych możliwości, ale jeśli ma rozładowane baterie, do niczego się nie nadaje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-2866054868915364180?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/2866054868915364180/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=2866054868915364180' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/2866054868915364180'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/2866054868915364180'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2008/12/salon-odnowy-duchowej.html' title='Salon odnowy duchowej'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-8905735064126766470</id><published>2008-12-02T20:46:00.006+01:00</published><updated>2011-12-19T11:52:15.772+01:00</updated><title type='text'>terapia dla niespokojnych</title><content type='html'>Zauważam, że bardzo łatwo o "nabuzowanie się", wystarczy jakaś głupota i człowiek chodzi cały taki nakręcony. Nie wystarczy sobie powiedzieć "uspokój się", trzeba  uspokojenia od wewnątrz, a to już nie takie proste.  Kardynał Ratzinger użył takiego stwierdzenia: "kojący rytm różańca" i to się sprawdza, kiedy chwycę za ten "przyrząd" i przebieram palcami wzdłuż linii paciorków, coś się w środku przeciera i z balona duszy wychodzi powoli powietrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa Jezusowa to właściwie siostra różańca, ma dokładnie takie samo działanie dla duszy. Uspokaja, łagodzi, daje duchowy głęboki oddech. Modlenie się Imieniem JEZUS faktycznie powoli, krok po kroku wprowadza w wewnętrzny pokój duszy, pokój, którego nic i nikt poza Panem nie jest w stanie zapewnić. Ważne, by przedrzeć sie przez twardą powłokę "nerwu".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-8905735064126766470?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/8905735064126766470/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=8905735064126766470' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/8905735064126766470'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/8905735064126766470'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2008/12/terapia-dla-niespokojnych.html' title='terapia dla niespokojnych'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-1618770746780499281</id><published>2008-11-23T09:48:00.007+01:00</published><updated>2011-12-19T11:51:02.775+01:00</updated><title type='text'>Śpiący Jezus</title><content type='html'>Jezus śpi, kiedy najbardziej potrzebuję Jego pomocy. Taki śpiący Jezus. On albo jest głuchy, albo ślepy, czy On nie widzi że mi jest ciężko, że z czymś sobie nie radzę, że przykre uczucia tak szybko nie odchodzą, że trudne doświadczenie jeszcze się nie skończyło. Chyba Mu na mnie nie zależy, skoro nic z moimi trudnościami nie robi, Jemu chyba na mnie nie zależy. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Nie wiem czy tak patrzysz na swoje jakieś mniej mocne momenty. Może jeszcze jest w tobie takie przekonanie: zaciśnij zęby i do przodu, roznosi cię, ale ani piśniesz tylko naburmuszony brniesz do przodu. Nikomu nie powiesz co czujesz, bo uważasz, że to przejaw słabości, gdy podzielisz się z kimś swoimi trudnościami. Owszem, może się zdarzyć, że podzielisz się z kimś tym, co przeżywasz, a ten ktoś to zbagatelizuje, nie zrozumie tego co przeżywasz. Wtedy pozostaje Pan. Trzeba przed Nim wylewać całą naszą żołć, sam to proponuje: P&lt;span style="font-style:italic;"&gt;rzyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a ja was pokrzepię&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może uważasz, że grzeczność nie pozwala kłócić się z Panem. Kiedyś ks. Pawlukiewicz powiedział, mniej więcej coś takiego: „a pokłóć się choć raz z Panem ,wygarnij Mu”, że w twoim życiu nie jest tak, jakbyś chciał, wylej na modlitwie całą swoją złość, nie trzymaj złości w sobie, bo cię rozniesie, przelej całą swoją złość w kłótnię z Panem. Jeśli ze złością nic nie robimy, to ona eksploduje w najmniej spodziewanym momencie i wtedy oberwie się Bogu ducha winnej osobie, która akurat nie trafiła w nasz zachmurzony humor. Człowiek, który ma złą relację z Panem, może powierzchowną, sprowadzoną do szybko odklepanego pacierza, taki człowiek, może nie mieć w Panu wytchnienia, bo nie wylewa na modlitwie całej zawartości swojej duszy, ogranicza się tylko do kilku pobożnych modlitw. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli kochasz Jezusa, to traktujesz Go jak przyjaciela, a przyjaciele nic przed sobą nie kryją, rozmawiają o wszystkim, czym żyją. Może inny przykład, gdy spotyka się ze sobą dwoje kochających się osób, siedzą sobie na ławce w parku, to nie wyjmują tekstów np. oratorium Tu es Petrus i nie mówią do siebie: "Niech mówią że, to nie jest miłość, że tak się tylko zdaje nam…” itd. Oni nawet za wiele nie muszą mówić, ich wzajemna bliska obecność im wystarcza, podobnie dzieje się na modlitwie, my trwamy na modlitwie, bo lubimy być blisko Pana, bo obecność Pana nas uspokaja, bo przy Nim czujemy się bezpiecznie, przy Nim nabieramy sił. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Owszem, denerwować może czekanie na pocieszenie, my toniemy w naszych trudnościach, a Jezus śpi, mija kolejny dzień, a On jak spał tak śpi dalej. Pamiętamy to wydarzenie ewangelijne, pamiętamy, że Jezus w końcu się budzi, budzi się wtedy dopiero, gdy uczniowie po całonocnym zmaganiu się z falami, widzą, że o własnych siłach nie są w stanie dać sobie rady. Myślę, że to dlatego Jezus zwleka z pomocą, abyśmy zapragnęli Jego pomocy. Aby Jego pomoc nie była tylko takim odruchem, o który my szybko zapomnimy. On chce, abyśmy nigdy nie zapomnieli, że tylko On nas może wybawić i nikt inny, i nic innego. To czekanie denerwuje i zniechęca, ale też to czekanie na wybawienie ma sprowokować nas do tak intensywnej modlitwy, w której my nie dajemy Jezusowi spokoju i pukamy, kołaczemy, prosimy aż się obudzi, otworzy nam swoje serce i wysłucha naszych próśb.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Kto wytrwa, ten będzie zbawiony&lt;/span&gt;. Kto nie zniechęca się, kto nie składa broni, kto nie zdezerteruje, ten będzie ocalony. W naszych słabościach ma się objawić moc Pana. Tam, gdzie dostrzegasz swoją niemoc, swoją słabość, śmierć swojej duszy, tam jest twój krzyż i tam może objawić się moc zwycięstwa Chrystusa nad śmiercią. Ilekroć niedomagam tylekroć jestem mocny nie mocą swoją, nie swoją pomysłowością ale mocą mojego najlepszego przyjaciela, Syna Bożego Jezusa Chrystusa, który umarł za mnie abym czy żywy czy umarły razem z Nim żył-jak wskazuje Objawienie. Nie ma takiej trudnej sytuacji, na którą Jezus nie znalazłby rozwiązania. Trzeba tutaj naszej cierpliwości, zaufania i wytrwałej modlitwy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-1618770746780499281?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/1618770746780499281/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=1618770746780499281' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/1618770746780499281'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/1618770746780499281'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2008/11/picy-jezus.html' title='Śpiący Jezus'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-8639650960077864231</id><published>2008-11-19T21:24:00.008+01:00</published><updated>2008-11-23T09:59:46.661+01:00</updated><title type='text'>Kłamstwo, za którym kryje się brutalna rzeczywistość grzechu</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SSkbcYlgrGI/AAAAAAAAAKQ/_-cXxpFZTZc/s1600-h/05-03-08_1636.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SSkbcYlgrGI/AAAAAAAAAKQ/_-cXxpFZTZc/s400/05-03-08_1636.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5271775013263944802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Od początku człowiek jest bezczelnie oszukiwany, "robiony w konia". Spożyje owoc, na pewno nie umrze, tylko trochę nie posłucha Boga, tylko trochę przybliży się do zła. Jeszcze nic złego się nie stanie. Jacy my często jesteśmy głupi. Jaki ja często jestem głupi. W chwili pokusy, nie bierze się pod uwagę faktu, że odrobina kwasu zakwasza całe ciasto. Małe dotknięcie bestii, grozi śmiertelnym niebezpieczeństwem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dotknięcie moralnego zła, grozi infekcją duszy. Człowiek zazwyczaj zdaje sobie sprawę z choroby, gdy jest już za późno, kiedy jest już zainfekowany, osłabiony, wewnętrznie zraniony, moralnie poniżony. Wówczas często przychodzi żal, chęć poprawy, skrucha i pragnienie oczyszczenia. Ale gdy jest się już uzdrowionym w Sakramencie Pokuty i Eucharystii, kiedy nic już nie dolega, wówczas przychodzi moment, gdy na horyzoncie, na nowo pojawia się możliwość dotknięcia przyjemnego zła i zarażenia się (moment pokusy) wirusem (grzechem).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mądry po szkodzie, dlaczego nie wcześniej?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-8639650960077864231?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/8639650960077864231/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=8639650960077864231' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/8639650960077864231'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/8639650960077864231'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2008/11/ojciec-kamstwa.html' title='Kłamstwo, za którym kryje się brutalna rzeczywistość grzechu'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SSkbcYlgrGI/AAAAAAAAAKQ/_-cXxpFZTZc/s72-c/05-03-08_1636.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-6806539978818980729</id><published>2008-11-11T11:27:00.016+01:00</published><updated>2008-11-14T07:53:51.137+01:00</updated><title type='text'>Sługa Łk 17,7-10</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SRl4LzqtLFI/AAAAAAAAAIQ/KYy9ekaZt2s/s1600-h/31-03-08_1615.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 90px; height: 120px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SRl4LzqtLFI/AAAAAAAAAIQ/KYy9ekaZt2s/s320/31-03-08_1615.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5267373383429729362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ja zazwyczaj uważałem, że Jezus w tej Ewangelii mówi tylko o tym, jak apostołowie mają postępować, tymczasem On mówi o tym, co sam czyni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Przygotuj mi wieczerzę"&lt;br /&gt;Daj mi jeść. Człowiek nawet podświadomie chce być duchowo nakarmiony. Bardzo wielu duchowych anorektyków umiera z głodu Boga, z głodu prawdziwej, a nie pozornej miłości. Bardzo często mamy dosyć niezdrowej żywności grzechu i pragniemy głębią swojej istoty nasycić się czymś konkretnym, czymś co wzmacnia, czymś co uśmierza głód duszy i daje spokój.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Przepasz się"&lt;br /&gt;Przygotuj się. Kiedy jesteśmy głodni, nie lubimy zwlekania, gdy potrzebujemy Boga, chcemy żeby od razu zadziałał, od razu interweniował, natychmiast zaspokoił naszą potrzebę. Takie nastawienie powoduje, że zaczynamy traktować Pana przedmiotowo. Jest On nam potrzebny tylko po to, by rozwiązać nasz problem. Wtedy tak na prawdę nie interesuje nas to co mówi, jaka jest Jego wola, ma tylko zrobić to co sobie życzymy i tyle. Gdy już wszystko wykona, staje się "Bogiem nieużytecznym", odkładamy Go na inną okazję. Taki "Bóg kelner", który ma nam tylko podawać łaskę, pobierać opłatę modlitwy i niech sobie wraca na zaplecze, gdzie jest Jego miejsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Usługuj mi aż zjem i napiję się"&lt;br /&gt;Bądź do mojej dyspozycji, zapewnij mi wszystko czego potrzebuję. Hierarchia wartości jest taka: "Ja" i mój Sługa Jezus. Skądinąd niejest to hybiona logika. Popatrzmy jednak na nasze modlitwy, jakże wiele jest tam próśb, oczekiwań wobec Boga, a jak mało wdzięczności za to, co jest. Najczęściej skupiamy się na tym czego nie mamy i nie zauważamy tego wszystko co posiadamy, życie, wzrok, słuch. No właśnie, czy przynajmniej raz w miesiącu dziękuję Bogu za to że żyję, cieszę się pięknem pogody, że słyszę piękno muzyki, że mogę normalnie kontaktować się z drugim człowiekiem, widzę go i słyszę.  Owszem,  w Ewangelii Mateusza słyszymy: "Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię" i to jest prawda, że Jezus przyszedł na ten świat by nam pomagać, by nas leczyć, by nam przywracać wolność. Tylko my zapominamy o tym, że On to czyni, nie widzimy tego co już uczynił w naszym życiu, bardzo często nie jesteśmy wdzięczni. Bardzo często ja nie jestem wdzięczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono?"&lt;br /&gt;Sługa nie oczekuje wdzięczności, bo czyni to co powinien. Jezus działa bezinteresownie, chce po prostu nam pomóc. Gdyby natomiast spojrzeć na to zdanie trochę inaczej, czy ja, czy moje życie jest wdzięcznością wobec Pana za to, co każdego dnia czyni dla mnie? Czy moje życie jest uwielbieniem Boga, czy jestem chwałą Boga? Czy autentycznie jestem człowiekiem żyjącym? Myślę, że wielu z nas nie dziękuje Bogu, ponieważ za bardzo nic od Niego nie otrzymaliśmy. Nie otrzymaliśmy dlatego, bo nie prosiliśmy. Nie prosilimy dlatego, ponieważ nie wierzylimy,że możemy otrzymać. Nie wierzyliśmy dlatego, ponieważ nie mielimy w sobie łaski. Nie mieliśmy w sobie łaski, poniewż nie żyliśmy sakramentalnie. Nie żyliśmy sakramentalnie, bo bardziej ukochaliśmy grzech niż Jezusa. Stąd nasuwa sie prosty wniosek: nic nie otrzymujesz od Pana, ponieważ Go nie kochasz!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Słudzy nieużyteczni jesteśmy"&lt;br /&gt;Czy Jezus jest dla mnie nieużytecznym Sługą? Czy chcę, aby coś dla mnie zrobił? Czy Jezus-Sługa w moim życiu jest dla mnie "pożyteczny"? Czy Ma wiele do zrobienia w moim życiu czy może nie musi nic  robić?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-6806539978818980729?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/6806539978818980729/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=6806539978818980729' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/6806539978818980729'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/6806539978818980729'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2008/11/suga-k-177-10.html' title='Sługa Łk 17,7-10'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SRl4LzqtLFI/AAAAAAAAAIQ/KYy9ekaZt2s/s72-c/31-03-08_1615.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-4721157122948574994</id><published>2008-11-06T11:42:00.008+01:00</published><updated>2008-11-23T11:42:34.352+01:00</updated><title type='text'>Niewola grzechu</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SSkzPj2NyEI/AAAAAAAAAKY/CIOpsBHS73s/s1600-h/24-04-08_1952.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SSkzPj2NyEI/AAAAAAAAAKY/CIOpsBHS73s/s400/24-04-08_1952.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5271801181227567170" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowiek czuje się pusty, wewnętrznie rozdarty, zniechęcony do modlitwy, zniechęcony do Kościoła, zniechęcony do pracy nad sobą. Grzech jest jak trucizna, która dostaje się do duchowego organizmu. Jest to pewien jad wsączany przez kusiciela, jad, który paraliżuje wolność wewnętrzną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy, kto egzystuje w grzechu, staje się duchowo chłodny, duchowo wyziębiony, osłabiony. Patrzenie na świat staje się coraz ciemniejsze, kolory życia tracą swoją świeżość. Wszystko powoli staje się szare i nudne. Trzeba więc tę grzeszną rzeczywistość jakoś pokolorować i sięga się coraz częściej po alkohol, dopalacze itp. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciężko jest być wolnym, ciężko jest utrzymać wolność, ale jeszcze ciężej jest egzystować w stanie grzechu ciężkiego, ślizgając się po błotnej ślizgawce w otchłań życiowego zatracenia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-4721157122948574994?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/4721157122948574994/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=4721157122948574994' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/4721157122948574994'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/4721157122948574994'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2008/11/niewola-grzechu.html' title='Niewola grzechu'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SSkzPj2NyEI/AAAAAAAAAKY/CIOpsBHS73s/s72-c/24-04-08_1952.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-2723019183025830437</id><published>2008-11-02T08:10:00.008+01:00</published><updated>2008-11-02T10:54:53.748+01:00</updated><title type='text'>Łazarz J 11, 32-45</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SQ1udujTGmI/AAAAAAAAAGI/5y9gVq3Qc3A/s1600-h/31-03-08_2311.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 286px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SQ1udujTGmI/AAAAAAAAAGI/5y9gVq3Qc3A/s320/31-03-08_2311.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5263984996457323106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Chciałbym &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;podzielić&lt;/span&gt; się moim odnalezieniem się w tym Słowie. Nie jestem biblistą, jestem duszpasterzem, więc analiza tekstu czyniona będzie pod kątem egzystencjalnym.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł&lt;/strong&gt;-jest to przekonanie, że człowiek umiera wtedy, gdy Bóg mu nie pomaga. Czy Bóg nie pomaga bo ma taki kaprys, czy Bóg nie pomaga bo człowiek nie daje sobie pomóc? Przykład Łazarza &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;przyjaciela&lt;/span&gt; Pana, pokazuje jeszcze inną odpowiedź na powyższe pytanie. Łazarz umiera być może po to, by pokazać nam naszą kondycję w jakiej żyjemy. Łazarz przyjaźnił &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;się&lt;/span&gt; z Jezusem. Jezus wiedząc, że Jego przyjaciel umiera nie odwraca tego faktu być może dlatego, by posłużyć &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;się&lt;/span&gt; tym wydarzeniem w celu pokazania nam jak my reagujemy i jak odnosimy się do Niego, gdy życie nie toczy się tak jakbyśmy tego chcieli. Przykład Łazarza jest także po to, byśmy w nim umarłym, skrępowanym, zobaczyli siebie.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Nie mógł sprawić, by on nie umarł?&lt;/strong&gt;-wyrzuty robione Chrystusowi. Często słyszy się: "Gdyby Bóg istniał, to by nie było tego i tamtego" albo "Gdzie był Bóg?". Czy Bóg jest tylko po to, by tutaj na ziemi gwarantować nam dobrobyt i brak cierpienia? Czy cierpienie jest tylko i wyłącznie złe? Czy my szczęśliwi jesteśmy tylko wtedy, gdy wszystko idzie po naszej myśli? Bardzo często możemy się przekonać, że, gdyby wszystko było tak jak byśmy chcieli, to wiele zła byśmy wyrządzili sobie i innym. Podajmy pewien przykład, jeden człowiek jest &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;wściekły&lt;/span&gt; na drugiego do tego stopnia, że w gniewie wykrzykuje mu żeby poszedł sobie do diabła. Gdyby słowa miały bezpośrednie przełożenie na życie, to nie wiem czy chciałbym coś takiego pod moim adresem usłyszeć. Zaraz słowo stałoby &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5"&gt;się&lt;/span&gt; ciałem i znalazłbym się tam, gdzie życzył sobie mój rozmówca. No dobrze, to mógłby być skrajny przypadek. Pokusa popełnienia jakiegoś grzechu, zazwyczaj jest czymś miłym i nas ciągnie do grzechu. Gdy jesteśmy kuszeni, to grzech jawi się nam jako coś miłego. Jeśli doświadczamy czegoś miłego, to chcemy to robić. Jeśli chcemy coś robić to najczęściej to robimy jeśli możemy. Jeśli robimy coś miłego, co jest grzechem, to przechodzimy na 'ciemną stronę mocy" że się tak wyrażę. Ta ciemna strona mocy to grzech, a więc smutek, duchowe piekło, wewnętrzne rozdarcie, niepokój i wewnętrzny paraliż całej naszej istoty. Jeżeli weszliśmy w ciemność grzechu, to widzimy, że to, czego chcieliśmy, a co zostało zrealizowane, wcale nie było dla nas dobre. Dlatego skąd pewność takiego twierdzenia, że gdyby Pan tu był, to nie pozwoliłby na śmierć?&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Usuńcie kamień&lt;/strong&gt;-Jezus odsłania realną kondycję człowieka. Dlatego, żeby każdy z nas mógł zobaczyć swoje osobiste położenie.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Już cuchnie&lt;/strong&gt;-i jaka jest realna kondycja duchowa człowieka? Na przykładzie zwłok Jezus pokazuje stan duszy. Dusza jest określana często jako duchowy organizm. A więc to nasze duchowe życie zależy od tego czy tę duszę karmimy, dajemy jej pokarm czy nie. Jeśli nie karmimy duszy, to naturalnie staje się ona słaba i jeśli człowiek nic tutaj nie zmienia, to jego dusza umiera z głodu. My najczęściej umieramy z głodu miłości, z głodu bycia sobą, z głodu utraty wolności. Pokarmem duszy jest Słowo, "które ma moc zbawić dusze nasze". Pokarmem duszy jest Ciało i Krew naszego Pana. Patrząc nawet bardzo po ludzku, jak nie posilasz się, nie dostarczasz organizmowi niezbędnego pokarmu, to słabniesz i umierasz. Jeżeli wiecznie się odchudzasz, jesz bardzo mało, to wiecznie jesteś wygłodzony a twój wygląd przypomina bardziej manekina niż człowieka. Jakże wielu jest dzisiaj duchowych anorektyków, którzy od czasu do czasu pomodlą się (czyli jakieś tam odżywianie jest) ale bez zjednoczenia z Chrystusem w Jego Słowie i Eucharystii, czyli bez czegoś konkretnego co nasyciło by głód duszy i uczyniło organizm duchowy mocnym. Iluż to ludzi ubranych w modne ubrania, pachnących najdroższymi kosmetykami, tak na prawdę cuchnie.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą&lt;/strong&gt;-Jeśli wejdziesz w tajemnicę wiary, doświadczysz cudów. Zobaczysz, że góry zmieniają swoje położenie, umarli zaczynają żyć na nowo, chorzy odzyskują zdrowie. Zobaczysz to dopiero &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;wtedy&lt;/span&gt;, gdy dasz się ogarnąć łasce Pana. Doświadczenie wiary, to doświadczenie spotkania z Kimś, kto nazwał siebie Miłością. Aby &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;się&lt;/span&gt; z Nim spotkać, trzeba go zaprosić do swojego domu. Trzeba otworzyć przed nim drzwi swojego mieszkania. Przyjąć Go do domu, i sprawić żeby w tym domu czuł &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;się&lt;/span&gt; dobrze. Mało tego, ty masz dojrzeć do tego, by czuć się dobrze w Jego obecności. Każdy kto &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_9"&gt;doświadc&lt;/span&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_10"&gt;zył&lt;/span&gt; spotkania z Nim, wie, że jest to "słodki gość duszy".&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Usunięto kamień&lt;/strong&gt;- usunięto przeszkody odgradzające człowieka od Chrystusa. Chrystus chce na ciebie popatrzeć. Nie wstydź się tego, że cuchniesz, że już tyle dni, tygodni, miesięcy, może lat leżysz w grobie swojego małżeństwa, w grobie swojego życia. Być może zabito w tobie marzenia, uczucie wolności, być może wegetujesz tak z dnia na dzień nie oczekując już żadnych zmian. Usuń kamień, ulżyj sobie, ulżyj swojej duszy, wyrzuć to z siebie, pokłóć się z Panem, wygarnij wszystko co jak kamień leży ci na sercu.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Wyjdź na zewnątrz&lt;/strong&gt;-ukaż swoje &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_11"&gt;prawdzi&lt;/span&gt;we oblicze, nie wstydź się historii swojego życia. Zacznij być sobą. Przyznaj się do strat z dzieciństwa. Nie bój &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_12"&gt;się&lt;/span&gt; uświadomić sobie krzywd zadanych przez najbliższych. Stań w prawdzie o sobie.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Nogi i ręce powiązane opaskami&lt;/strong&gt;- zobacz, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_13"&gt;co&lt;/span&gt; ciebie krępuje, co cię zniewala, co &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_14"&gt;niepozwala&lt;/span&gt; ci być sobą.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Twarz zawinięta chustą&lt;/strong&gt;-odsłoń swoje prawdziwe oblicze, dość udawania, dość grania kogoś, kim się nie jest.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_15"&gt;Rozwiążcie go&lt;/span&gt; i pozwólcie mu chodzić&lt;/strong&gt;-uwolnienie, uzdrowienie duchowych paraliżów, możliwość bycia sobą i cieszenia się tym życiem. Chyba nie ma większej radości nad takie doświadczenie spotkania z Chrystusem, który czasem czeka specjalnie, by doświadczenie &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_16"&gt;wskrzeszenia nie&lt;/span&gt; było tylko doświadczeniem Łazarza, ale było &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_17"&gt;także&lt;/span&gt; moim i twoim doświadczeniem.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-2723019183025830437?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/2723019183025830437/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=2723019183025830437' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/2723019183025830437'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/2723019183025830437'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2008/11/azarz-j-11-32-45.html' title='Łazarz J 11, 32-45'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SQ1udujTGmI/AAAAAAAAAGI/5y9gVq3Qc3A/s72-c/31-03-08_2311.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-3015092131697176855</id><published>2008-10-27T11:00:00.010+01:00</published><updated>2011-02-21T22:54:15.180+01:00</updated><title type='text'>Muzyka której słucham</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-ZoOxla4Lvlg/TWLfAVIy1nI/AAAAAAAAA3Y/lBLv8CaIiiM/s1600/IMG_4230.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-ZoOxla4Lvlg/TWLfAVIy1nI/AAAAAAAAA3Y/lBLv8CaIiiM/s400/IMG_4230.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5576264485405120114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SQhZ25OqWYI/AAAAAAAAAF4/b8ynerHZZeI/s1600-h/31-03-08_1447.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SQhZ25OqWYI/AAAAAAAAAF4/b8ynerHZZeI/s320/31-03-08_1447.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5262554964192549250" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SQWcteXNSWI/AAAAAAAAAE8/qY33T_mcVJY/s1600-h/118.JPG"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SQWafeQI4yI/AAAAAAAAAEs/QX6rgp4uBIs/s1600-h/IMG_4213.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SQWafeQI4yI/AAAAAAAAAEs/QX6rgp4uBIs/s320/IMG_4213.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5261781605139669794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Od kiedy pamiętam zawsze lubiłem słuchać muzyki, a od kiedy nauczyłem &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt;się&lt;/span&gt; grać na &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;gitarze&lt;/span&gt;, ten instrument na stałe zadomowił się w rytmie mojej &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2"&gt;codzienności&lt;/span&gt;. Muzyka, której słuchałem i słucham mieści w sobie różne gatunki i odmiany, jednak mam swoje dwa ulubione, którymi są rock i reggae. Nie zawsze byłem zakonnikiem. Wychowałem się w konkretnym środowisku ludzi, z którymi odkrywaliśmy nowe zespoły muzyczne, bądź pierwszy raz słyszeliśmy utwór, który ktoś kiedyś skomponował. Z rodzajem słuchanej muzyki wiązał się oczywiście rodzaj ubrania no i koniecznie długie włosy. Wszystko to wpisywało &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3"&gt;się&lt;/span&gt; w codzienność młodego człowieka chodzącego do "podstawówki" później do liceum. Niektórych zespołów już nie słucham, &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4"&gt;natomiast&lt;/span&gt; niektórych muzyka nieustannie gości w moich uszach. Są zespoły, z których światopoglądem nie zgadzam się. Nie mniej uważam, że wielu ludzi na świecie ma niesamowite wyczucie muzyczne, wyczucie artystyczne. Jest u nich jakaś niesamowita wrażliwość duszy, którą potrafią przemienić w dźwięki. Dlatego muzyka, której słucham, to najczęściej utwory, które w &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6"&gt;pewien&lt;/span&gt; sposób odpowiadają mojej wrażliwości. Muzyka jest wyrazem tego, co się czuje, co w człowieku siedzi. Muzyka jest w stanie wyrazić wszystkie uczucia, np. zachwyt, gniew, rozpacz, wzruszenie, smutek, zazdrość, zakochanie, itp. W zależności od tego, jakie w człowieku drzemią uczucia, takie także są dźwięki i melodie. Z muzyką jest jak z uczuciami, jeśli nad nią nie zapanujesz to ona zapanuje nad tobą. Nie zapanujesz nad gniewem, to powiesz lub zrobisz rzeczy, które &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_7"&gt;mogą skrzywdzić&lt;/span&gt; drugiego człowieka. Wiemy o tym dobrze, sam się czasem na tym łapię. Jeśli nie zapanuję nad &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_8"&gt;moim&lt;/span&gt; smutkiem, to on będzie trzymał mnie w swoich szponach i pozostawi w rozpaczy. Uczucia są jak fale morskie, na których nasza dusza pływa. Trzeba uważać, bo te fale mogą przewrócić łódź i wtedy możesz w swoich uczuciach się utopić, wyalienować ze środowiska, popadając przy tym w rozpacz, agresję, autodestrukcję. Tak samo jest z muzyką, której słuchasz, trzeba uważać, aby to czego się słucha nie zniewoliło duszy, nie stało się bożkiem. Muzyka bardzo często stanowi dla mnie balsam, pewnego rodzaju duchowe wytchnienie. Muzyka pozwala mi wypocząć i zrelaksować się. Muzyka uwalnia duszę z duchowych paraliżów, ale muzyka nie zastąpi modlitwy, szczerej rozmowy z Nim, czyli relacji, w której naczelne miejsce ma milczenie. Dzięki milczeniu na zewnątrz zaczynam słyszeć to co we mnie siedzi, co mnie lęka, przed czym uciekam. Dzięki milczeniu mogę dostrzec te bożki, do których mnie niewolniczo coś &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_9"&gt;ciągnie&lt;/span&gt;. Przede wszystkim dzięki milczeniu słyszę dźwięki z wnętrza mojej duszy i widzę  czy jest to spokój i harmonia czy lękowy paraliż i destrukcja.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-3015092131697176855?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/3015092131697176855/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=3015092131697176855' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3015092131697176855'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/3015092131697176855'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2008/10/muzyka-ktrej-sucham.html' title='Muzyka której słucham'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ZoOxla4Lvlg/TWLfAVIy1nI/AAAAAAAAA3Y/lBLv8CaIiiM/s72-c/IMG_4230.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-1457930698786778575</id><published>2008-10-22T18:27:00.006+02:00</published><updated>2008-10-26T22:56:23.626+01:00</updated><title type='text'>Historia życia</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SP9XRQ5W2LI/AAAAAAAAABo/XvR9O4Roql8/s1600-h/Kopia+IMG_1344.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SP9XRQ5W2LI/AAAAAAAAABo/XvR9O4Roql8/s320/Kopia+IMG_1344.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5260018843896961202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Każdy człowiek ma swoją historię życia. Rodzina, w której się wychowywał, środowisko koleżeńskie w którym &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0"&gt; codzienie&lt;/span&gt; przebywał bądź przebywa. Mentalność tu panująca, relacje pozytywne bądź negatywne, wzorce z których czerpie się przykład. Te i wiele jeszcze innych &lt;span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1"&gt;czynników&lt;/span&gt; wpływa na to jacy jesteśmy. Spojrzenie na własną historię życia, pomaga w lepszym poznaniu siebie samego, dlaczego taki jestem, a nie inny, dlaczego tak się zachowuję, a nie inaczej. Człowiek często jest wściekły na siebie, że nie jest tak jak by chciał żeby było. Ludzie, kiedy nie akceptują siebie, kiedy nie akceptują historii swojego życia, wówczas uciekają od prawdy o sobie, próbują zapomnieć albo kim są albo jak zostali wychowani. Każdy z nas nosi w sobie dziedzictwo przeszłości bardziej/mniej pozytywne bądź negatywne, najgorzej, gdy tego dziedzictwa się nie dostrzega albo nie che się do tego przyznać. Człowiek z natury nie jest ani święty, ani mega grzeszny, jest po prostu istotą w drodze ku osiąganiu albo pełnej wolności albo ku totalnemu samounicestwieniu. Dobra Nowina myślę, polega na tym, że Jezus wkracza w realną historię ludzkiego życia. Nie marudzi, nie kaprysi tylko pyta"Co chcesz abym ci uczynił?", tzn. czego potrzebujesz, by być szczęśliwym? Ważne, aby wiedzieć co tak na prawdę jest mi potrzebne w życiu, aby go nie zmarnować? Człowiek raz ma lepsze dni raz gorsze, ale chyba w tym wszystkim ważny jest kierunek, ku któremu zmierzam, szczyt, na który się wspinam, droga, którą podążam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-1457930698786778575?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/1457930698786778575/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=1457930698786778575' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/1457930698786778575'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/1457930698786778575'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2008/10/historia-ycia.html' title='Historia życia'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_gyaELAxus4I/SP9XRQ5W2LI/AAAAAAAAABo/XvR9O4Roql8/s72-c/Kopia+IMG_1344.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2092022198443485852.post-1353599207391623047</id><published>2008-10-22T10:51:00.001+02:00</published><updated>2008-10-22T21:30:37.065+02:00</updated><title type='text'>pierwsze wejście</title><content type='html'>Ktoś, kto zna mnie dobrze, zachęcił mnie do stworzenia czegoś takiego jak to. Trochę mnie zna i wie, że lubię dzielić się pewnymi spostrzeżeniami, mam pewne zainteresowania i lubię rozmawiać o tym z ludźmi, którzy myślą podobnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2092022198443485852-1353599207391623047?l=aveyden-przemeq.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/feeds/1353599207391623047/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2092022198443485852&amp;postID=1353599207391623047' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/1353599207391623047'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2092022198443485852/posts/default/1353599207391623047'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://aveyden-przemeq.blogspot.com/2008/10/pierwsze-wejcie.html' title='pierwsze wejście'/><author><name>br. Przemek Kryspin</name><uri>http://www.blogger.com/profile/00238786830723304151</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-g3O_pLlDC3A/TpH7ZFyUcjI/AAAAAAAABuE/0bci7fun7V0/s220/DSC09648.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
