Aweyden w podróży - Santiago de Compostela

 23.07. DZIEŃ XIX A Salceda-Santiago de Compostela

Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie.

Ostatni dzień idzie się już na emocjach, że niebawem będzie widać już wieżę katedry. Coraz więcej pielgrzymów. Ogólnie panujący entuzjazm. Ostatnie 28 km. Na koniec jeszcze długi etap jak na Camino. Idzie go zrobić oczywiście. Na przedmieściach Santiago czułem się jak na pielgrzymce do Częstochowy kiedy wchodzi się już do miasta i niebawem ma się ujrzeć Jasną Górę. Camino jest inne niż Pielgrzymka piesza na Jasną Górę. Tu każdy idzie sam, bądź ze znajomymi lub rodziną. Zdarzy się jakaś grupa w tych samych t'shirtach ale najczęściej idących tylko jeden dzień. Więc możemy powiedzieć, że w jakimś sensie my wszyscy jesteśmy jedną wielką grupą pielgrzymów. My bracia i siostry, dzieci tej ziemi, z różnych zakątków Europy i świata ogólnie. Wszyscy żyjemy na tym świecie. Każdy z nas ma swoje życie. I tu na camino przez chwilę jesteśmy w caminowej rzeczywistości. Plecak, droga i wędrowanie. Myślę, że każdy, kto wybiera się na Camino tego potrzebuje. Potrzebuje dystansu od rzeczywistości, pobycia trochę w innym miejscu, spotkania się ze sobą i innymi w innym wymiarze. Camino to forma terapii. Samo wędrowanie jest terapeutyczne. Ludzie działają na siebie terapeutycznie. "Buen Camino" wypowiadane i słyszane dziesiątki razy dziennie. Przyroda jest terapeutyczna, pola, lasy, góry, rzeki, mijane wioski, miasteczka a nawet większe miasta. To wszystko pozytywnie, trochę turystycznie oddziałuje. I dobrze. Cóż jeszcze napisać o Camino. Ciekawe, że nic więcej  nie napisałem o samym Santiago. Być moze dlatego, że na razie go nie poznałem. Jutro zamierzam trochę pozwiedzać miasto. Natomiast to, co dla mnie najważniejsze już się skończyło. Dla mnie od początku najważniejsza była droga i nią się ucieszyłem. Czy Bóg da mi jeszcze pójść na Camino? Zobaczymy. Chrześcijaństwo u swoich początków nosiło nazwę Droga "Camino". Chrześcijanie nazywani byli zwolennikami "tej drogi". Czyli chrześcijanin jest wędrowcem. Podróżuje do wiecznego zbawienia. Jego punktem wyjściowych jest jego historia życia. Punktem docelowym - stać się jak Jezus. I w takim sensie przez całe życie jest się w trasie, na Camino. 













Komentarze

Popularne posty