Aweyden w podróży - dzień XIII
17.07. DZIEŃ XIII Villafranca del Bierzo-La Laguna
Nad którymi Pan czuwa, ci żyją, wśród nich dopełni się życie mego ducha. Uzdrowiłeś mnie, Panie, i żyć dozwoliłeś.
Piękny etap camino, górski. Nocleg na wysokości 1200m.n.p.m. Druga część drogi wymagająca. To tak jak zwykłe chodzenie po górach z tym że tutaj jeszcze z plecakiem wszystkich potrzebnych rzeczy. Jutro drugi z najdłuższych dni 33,5 km dalej na górskim szlaku. Pocieszające jest to, że dalej będzie już płasko, a za tym jest tęsknota. Bo góry piękne, majestatyczne, ale chodzenie po nich z ciężkim plecakiem nie jest już zabawą. Jestem zmęczony. Muszę wypocząć. Ale jestem wdzięczny Bogu za każdy dzień przebyty. Że Bóg pozwolił mi zrealizować moje marzenie po obejrzeniu filmu "The way". Że mogę iść po tych samych okolicach jakie były w filmie. Mało tego, mogę iść po tych samych kamieniach i tymi samymi ścieżkami co św. Franciszek z Asyżu i św. Ignacy Loyola. Co do Franciszka to jest taka tradycja że był w Hiszpanii i że wędrował właśnie do Santiago. Co do św. Ignacego to jest raczej pewne że szedł Camino de Santiago. Obaj tak różni, obaj pielgrzymujący przez świat. U Franciszka podziwiam jego doświadczenie Boga. U Ignacego jego zmysł rozeznawania duchów. I jeden i drugi przeszedł wymagającą drogę szukania i odkrywania woli Bożej. W końcu wędrujemy przez ziemię. Ciągle uczymy się żyć coraz lepiej i pełniej. Ta wędrówka zwana życiem czegoś nas uczy.

.jpeg)






Komentarze