Aweyden w podróży - dzień XVII
21.07. DZIEŃ XVII Ventas de Naron-A Salceda
"Paś lud Twój, Panie, laską Twoją, trzodę dziedzictwa Twego."
Przypomniało mi się z wczorajszego dnia. Jak dochodziłem do noclegu, to widziałem jak jeden pan prowadził modlitwę chyba Anioł Pański po hiszpańsku i 6 małych chłopaków odpowiadało. Fajne to było. Myślę że to był ksiądz na cywila być może z ministrantami. A dzisiaj, a dzisiaj znowu grupy pielgrzymów. Ten obecny szlak jest też szlakiem Camino Primitivo. Dzisiaj dla relaksu trochę słuchałem sobie ostrzejszego brzmienia Foo Fighters i 2Tm2,3. Chyba potrzebowałem trochę muzyki. Baterie są już słabsze i dobrze że już końcówka. Prawie 400 km na raz po zróżnicowanym terenie z plecakiem ze wszystkimi potrzebnymi rzeczami na plecach. To jest coś. Jeszcze jutro i pojutrze. Pojutrze Santiago. Chwała Panu. Pogoda dobra. Dzisiaj o 20.00 byłem na Mszy w pobliskim kościółku. Zaskoczony byłem że kościółek był pełen i połowa to młodzi ludzie. Też pielgrzymi. Jest wiara w Europie zachodniej. Tylko ona jest pokorna. Nie usłyszysz jej krzyku na ulicach. Możesz ją zobaczyć w cichych spokojnych kościółkach.

.jpeg)
.jpeg)
.jpeg)
.jpeg)
.jpeg)


Komentarze