Aweyden w podróży marzeń - DZIEŃ III
7.07. DZIEŃ III Osorno-Calzadilla de la Cueza
Dom Izraela pokłada ufność w Panu,
On jest ich pomocą i tarczą.
Dom Aarona pokłada ufność w Panu, On jest ich pomocą i tarczą.
Nie sądziłem że zrobię dzisiaj 42 km. Miało być 35 gdybym wczoraj wysiadł we Fromista. Wyszedłem 5.15 rano. Zależało mi żeby zrobić jak najwięcej kilometrów do południa. I to był dobry pomysł bo od 12.00 zaczęła się patelnia. Ostatnie 5 km było najcięższe. Zacząłem nabierać powietrze nosem, bo zauważyłem że nabieram go coraz mniej. Dawno nie doświadczyłem takiego zmęczenia fizycznego. Psychicznie dawałem jak pershing ale w pewnym momencie zauważyłem że mam problemy z oddychaniem. Czuję, przeforsowałem biodro, daje o sobie znać. Po prostu był to zbyt długi dystans i zbyt duży wysiłek.
Gdy zaszedłem do mojej miejscowości noclegu, wszedłem do pierwszego lokalu uzupełnić płyny. Ciekawe, że Google map pokazywało mi że moja Albergue jest 300 m dalej. Idę tam a tam nic, wszystko pozamykane, żadnego napisu. Okazało się że mój nocleg jest tam, gdzie uzupełniałem płyny.
Po południu zrobiło się burzowo i pochmurnie. Zerwał się bardzo silny wiatr. Fajnie, bo trochę temperatura spadła, ale minus bo ubrania poprane i nie wiem czy wyschną do rana.
Kiedy idziesz sobie drogą z plecakiem, na dodatek jeszcze sam, zaczynasz myśleć o swoim życiu. Modlisz się, błękitne niebo modli się z tobą. Jak to zabrzmiało poezyjnie. Pomyślałem o św. Franciszku, który sporo na łonie natury przebywał. Przyroda była jego katedrą. Rozumiem go. Rozumiem ludzi którzy odnajdują siebie w górach, nad morzem, w lesie. Przyroda niesamowicie mówi o Bogu - jeśli odkryjesz jej piękno. Kładę się spać zadowolony. Wypoczęty, najedzony, nawodniony i w pogodzie ducha. Serce wdzięczne za opatrzność Bożą.
Nasz Bóg jest w niebie, czyni wszystko, co zechce.
.jpeg)
.jpeg)
.jpeg)
.jpeg)
.jpeg)
.jpeg)
.jpeg)
.jpeg)
.jpeg)
.jpeg)

.jpeg)

Komentarze