Aweyden w podróży marzeń - dzień VII

 11.07. DZIEŃ VII Puente Villarente-Leon

"Synu, jeżeli słowa me przyjmiesz, zachowasz u siebie nakazy, ku mądrości nachylisz swe ucho, ku roztropności skłonisz swe serce; tak, jeśli wezwiesz rozsądek, donośnie przywołasz roztropność; jeśli szukać jej poczniesz jak srebra i pragnąć jej będziesz jak skarbów - to bojaźń Pańską zrozumiesz, osiągniesz poznanie Boga."

Na zdjęciach w google maps Leon nie zostało pokazane atrakcyjnie. Natomiast w realu jest to bardzo ładne, klimatyczne miasto hiszpańskie. Byliśmy dzisiaj z Cecylią i Basią na Mszy u Kapucynów. Ładny kapucyński kościółek. Kiedy wędruję po mieście to widzę świat ze wszystkim co on oferuje. Swoboda, przyjemności itd. Jestem i żyję w tym świecie ale nie jestem z tego świata. Jestem również człowiekiem ze wszystkim co ludzkie a jednocześnie jestem Dzieckiem Boga, chrześcijaninem-katolikiem z konkretną tożsamością. Chodziłem po mieście, podziwiałem piękno architektury, a z drugiej strony wiem, że jestem kimś innym. To dla mnie ważne, ponieważ jestem zakonnikiem i kapłanem, człowiekiem poświęconym na wyłączność  Bogu.  Czy to mnie ogranicza i coś mi zabiera? I tak i nie! Tak, bo nie mogę tego wszystkiego co inni. Nie, bo najgłębsze spełnienie człowiek jako człowiek może osiągnąć jedynie w Bogu, więc poświęciwszy się Bogu, dokonałem wyboru wgłębiania się w źródło ludzkiego samospełnienia. Jako człowiek nie spelniam się smakując wszystkiego co mogę posmakować. Spełniam się jako człowiek kiedy pełnię wolę Bożą czyli upodabniam się do Jezusa. 

Komentarze

Popularne posty