Aweyden w podróży marzeń - dzień VIII

 12.07. DZIEŃ VIII Leon-San Martin del Camino

Podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa. 

Dzisiaj 25 km. Wyjście o 5.15. Zajście po 12.00. Dobry czas. Warto wcześnie rano wychodzić szczególnie jak się idzie Camino latem. Wcześnie rano jest przyjemnie chłodno, człowiek się tak nie męczy. Fajnie się  szło wzdłuż upraw kukurydzy. Fajne tu mają rozwiązanie nawodnienia upraw, kilometrami ciągną się tu rowy wodne  z płynącą wodą. Nie wiem jak na to wpadli, ale sprytne rozwiązanie na suchy teren, przeciągnięcie wody czy nawet okrążenie pola wodą, tak by ziemia miała dostęp do wody. Myślę że podobnie jest z człowiekiem. Człowiek też schnie z pragnienia wypoczynku, relaksu, przyjemności, przyjaźni itd. Potrzebuje nieustannie się nawadniać, użyźniać swoje człowieczeństwo by ono go cieszyło. Dlatego chrześcijaństwo czyli życie Ewangelią jest nieustannym procesem formacyjnym. Modlitwa, lektura, medytacja, liturgia, sakramenty, wspólnota, są to koryta wody które nawadniają ziemię uprawną mojej duszy.






             






Komentarze

Popularne posty